MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wybory do Parlamentu Europejskiego. Dr hab. Bartłomiej Toszek: czeka nas zacięta walka o euromandaty

Bogna Skarul
Bogna Skarul
Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w niedzielę, 9 czerwca 2024 roku. Polska wyśle do Brukseli 53 reprezentantów
Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w niedzielę, 9 czerwca 2024 roku. Polska wyśle do Brukseli 53 reprezentantów archiwum
Rozmowa z dr hab. Bartłomiejem Toszkiem, prof. US z Instytutu Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Szczecińskiego.

Znamy już wyniki I i II tury wyborów samorządowych. Jaka to jest, i czy w ogóle jest, prognoza na wybory europejskie?

Po wyborach samorządowych widać, że w europejskich będzie o wiele bardziej zacięta walka, przede wszystkim dlatego, że pojawią się zupełnie inne kampanijne wątki. Lecz nadal będzie dwóch tych samych głównych graczy, czyli Koalicja Obywatelska i PiS. I ten największy bój będzie się toczył właśnie między nimi. Natomiast, przy tych wyborach, PiS chyba nie będzie miał wyjścia i będzie musiał powrócić do swoich tradycyjnych haseł, zwłaszcza wtedy, kiedy tematem wyborów stanie się na przykład pakt migracyjny, Zielony Ład czy kwestie bezpieczeństwa.

A jakie argumenty staną się najważniejsze w tej kampanii dla obu tych ugrupowań, czyli - na co liderzy powinni kłaść nacisk kierując przekaz do swoich wyborców?

To jest podchwytliwe pytanie i nie dam na nie jednoznacznej odpowiedzi. Każda partia sama decyduje z jakimi hasłami chce iść do wyborów. Ale myślę, że zostaniemy solidnie zaskoczeni przez jedno i drugie ugrupowanie. Przez KO choćby dlatego, że to partia, która przestała być ugrupowaniem kontestującym a rządzącym, więc stanie przed szalenie trudnym dylematem jak przekonać Polaków na przykład do Zielonego Ładu czy paktu migracyjnego, a z drugiej strony bronić interesów Polski przed Unia Europejską. Z kolei PiS-owi będzie teraz niewątpliwie łatwiej pokazywać, że dopóki oni rządzili to tego typu zagrożenia nie występowały, a w momencie kiedy rządzą jej oponenci, Polacy muszą obawiać się jakiś nowych sytuacji politycznych czy gospodarczych.

Czy aborcja, o której teraz tak dużo mówi się w mediach, to temat na kampanię do Parlamentu Europejskiego?

Wydawać by się mogło, że nie, choć nasi politycy potrafią nas zaskoczyć (śmiech). Natomiast w interesie chyba żadnego ugrupowania, może z wyjątkiem Lewicy, nie leży, by ten temat rozkręcać. To jest temat trudny i trudno z nim polemizować i myślę, że te dwie największe partie będą go unikały.

A rolnicy? Co z Zielonym Ładem?

Nie wiadomo czy ktokolwiek jest w tej chwili w stanie obiecać rolnikom, że cokolwiek w Zielonym Ładzie ulegnie zmianie (mówimy o poważniejszych zmianach, a nie kosmetycznych), ale jeżeli takie obietnice zostaną złożone, to należy pamiętać, że rolnicy są dość pamiętliwi. Wieś jest teraz trochę zdezorientowana, lecz obawiam się, że tradycyjnie będzie raczej głosowała na partie konserwatywne. To szczególnie interesujące, bo z kolei zmienia się patrzenie na rolników reszty Polaków. Jeszcze nie tak dawno większość ich popierała i była za rolniczymi postulatami. Teraz zaczyna zmieniać front. Tzw. miasto zobaczyło, że ten Zielony Ład to dla nich jest dobry, bo chociażby żywność może być zdrowsza. Poza tym coraz bardziej denerwują ich rolnicze protesty i blokady na drogach.

Jak powinni radzić sobie z tym politycy kandydujący do parlamentu UE? Przecież z jednej strony mają rolników, z drugiej mieszczuchów.

Ale rolnicy to przede wszystkim elektorat PiS. I pewnie PiS będzie grał na retoryce eurosceptycznej, będzie pokazywał, że nawet jeżeli Zielony Ład ma wejść w życie to z głębokimi poprawkami. Natomiast te wszystkie partie miejskie - postawią na ekologię i będą raczej promowały modernizację rolnictwa. Prawdziwą trudnością, taką "zagwozdką" będzie miał PSL, który jest w koalicji rządzącej, odpowiada za rolnictwo i dlatego będzie musiał wypracować taką koncepcję, która będzie w miarę odpowiadała na potrzeby rolników, a z drugiej strony będzie też zgodna z retoryką pozostałych ugrupowań rządzących. Pojęcia nie mam jak PSL zamierza wybrnąć z tego dylematu. Tym bardziej, że to dylemat, jaki dotyczy nie tylko Polski, ale większości państw europejskich.

To co by pan radził?

Najbardziej podoba mi się pod tym względem podejście brytyjskie do tego rodzaju dylematów przedwyborczych.

Czyli?

Wskazanie, że tak, my Zielony Ład wdrożymy, ale bez wskazywania kiedy to nastąpi i czy od razu w całości. Podkreślenie, że nam zależy przede wszystkim na własnych, narodowych interesach. I podkreślanie, że o ile te interesy są zbieżne interesami unijnymi, wtedy można je realizować, a jeżeli nie, to siadamy do stołu i negocjujemy.

A czy to czasami nie zbliża nas do Polexitu?

Aż tak drastycznie bym o tym nie myślał. Jak się z czymś nie zgadzamy, to nie musi oznaczać, że się od razu rozstajemy. Negocjujmy do skutku. Nawet jak będzie to trwało miesiącami czy latami.

Teraz z innej beczki. Ciekawi mnie pana zdanie na temat tego co w tej chwili mówi się o Orlenie. To, że "zniknęło" 1,6 mld zł w jakiś sposób obciążą PiS, wpływa na eurowybory?

Do pewnego stopnia niewątpliwie tak, chociaż nie przeceniajmy wyborów do europarlamentu, bo one stosunkowo mało obchodzą Polaków. A jak już, to zaczyna obowiązywać takie myślenie, że jak jakiś polityk jedzie do Brukseli, to on niejako "wypada" z tej polityki polskiej i przestaje się liczyć. Z punktu widzenia PiS jest natomiast dobrze, aby jakoś teraz zagospodarować bardziej gorące nazwiska, które budzą najwięcej kontrowersji. I trudno się dziwić, że druga strona stara się to uniemożliwić.

Sprawa tych 1,6 mld zł Orlenu jakoś nie burzy Polaków. Czy to oznacza, że już się uodporniliśmy na takie sytuacje?

Niestety, tak. Uważam, że to jest wielka tragedia polskiej polityki. Teraz patrząc się na polityka, jeśli nawet wiemy, że on mówiąc do nas nadal kłamie, to uważamy, że on może, bo w końcu jest tylko politykiem. Ale przecież tak nie jest, on nie ma do tego prawa. Nie powinien nas okłamywać, a za każde kłamstwo powinien ponosić odpowiedzialność. W wielu europejskich krajach to co się dzieje w Polsce z tym oszukiwaniem Polaków, byłoby niemożliwe. W Polsce w tej chwili zaczyna się takie myślenie, że to co się mówi publicznie (i to zwłaszcza w kampanii wyborczej), to nie ma wielkiego znaczenia, że to tylko kampania wyborcza. A przecież to obniża kulturę polityczną i to obniża ją dramatycznie. Poza tym polityka staje się się takimi igrzyskami. Do tego w tych "igrzyskach" wiele osób już, porządnych osób, nie chce brać udziału. To bardzo źle.

Wobec tego, jak pan odbiera decyzje polityków, którzy startowali w wyborach parlamentarnych i odnieśli sukces, a teraz startują w wyborach do europarlamentu? To przecież też jest oszukiwanie wyborców.

Ci proeuropejscy politycy, który zdecydowali się wystartować w euro wyborach, pewnie chcą stworzyć w Brukseli takie lobby, które będzie się starało o zapewnienie Polsce lepszej pozycji (pieniądze, prestiż). Oczywiście takie postepowanie, czyli start do Brukseli, jest także elementem jakiejś gry politycznej, a my musimy pamiętać, że ta kieruje się pewnymi zasadami. Polacy chyba są w stanie zaakceptować sytuację, że jak polityk rezygnuje z bycia np. posłem w Polskim sejmie i idzie do UE, to na jego miejsce wchodzi kolejny polityk, ale tej samej partii z podobnymi hasłami i poglądami. To nie wzbudza aż tak dużego zgorszenia ani zaskoczenia. Gorzej jest jak polityk, który dostał się do jakiegokolwiek parlamentu, zmienia partyjne barwy.

Dr hab. Bartłomiej Toszek, prof. US
Dr hab. Bartłomiej Toszek, prof. US Andrzej Szkocki
od 7 lat
Wideo

Jak politycy typują wyniki polskiej reprezentacji?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński