Mrzeżyno: Pogłębiają tor wodny

Agnieszka Grabarska
– Na dnie znajdują się nawet takiej wielkości głazy – pokazuje Bogdan Korczak. – Część z nich ma być wydobyta.
– Na dnie znajdują się nawet takiej wielkości głazy – pokazuje Bogdan Korczak. – Część z nich ma być wydobyta. Fot. Agnieszka Grabarska
Niebezpieczne kamienie i fragmenty betonowego falochronu zalegają na dnie mrzeżyńskiego portu.

Robotnicy, którzy pracują przy pogłębianiu wodnego toru potwierdzają, że dno jest w katastrofalnym stanie. Rybacy alarmują, że sytuację poprawić może jedynie kompleksowa przebudowa portu.

Syzyfowa praca

W jednym z większych na wybrzeżu portów, stacjonuje obecnie 12 rybackich jednostek. W sezonie dojdą jeszcze armatorzy, którzy organizują wycieczkowe rejsy po morzu.

Specjaliści twierdzą, że podczas tegorocznego pogłębiania, trzeba będzie wydobyć nawet 10 tysięcy metrów sześciennych piachu. Największy drenaż konieczny będzie w torze podejściowym i wewnętrznym portu.

- Ostatnie pogłębianie odbyło w 2004 roku. Wystarczyło zaledwie na kilka lat - tłumaczy Wojciech Grzymalski, zarządca portu.

- Jestem pewien, że gdy przyjdą wschodnie wiatry, dno znowu zostanie spłycone - mówi Dariusz Berdyj, który od lat w miejscowym porcie handluje rybami.

Fatalna eska

Obawy potwierdzają sami rybacy. Ich zdaniem, sytuację uratować może jedynie kompleksowa przebudowa falochronu. Dlatego o przyspieszenie prac w porcie, rybacy prosili wiceministra rolnictwa, który niedawno odwiedził Mrzeżyno.

Przypominali, że zbudowany w latach siedemdziesiątych tor podejściowy w kształcie litery S, to jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na wodnej mapie regionu.

- Tutaj samo pogłębianie nic nie da. Trzeba przebudować falochron - przekonują armatorzy.

Jednak na taką inwestycję na razie nie ma szans. Okazuje się bowiem, że w tym roku w czerwcu gotowa ma być jedynie koncepcja przebudowy falochronu. Zatem zniecierpliwionym rybakom na samą przebudowę przyjdzie jeszcze poczekać. A na razie musi im wystarczyć pogłębienie toru.

Walczą z głazami

Pocieszająca informacja to taka, że z dna znikną głazy i fragmenty betonowego falochronu, który osiadł około 40 metrów od główki zachodniej falochronu, w pobliżu portu głównego.

- Za każdym razem, kiedy mocniej wieje, wracamy z morza z duszą na ramieniu - tłumaczy Mirosław Gurgul, miejscowy armator. - Niesiony przez sztorm piasek, zamula wejście tak, że w niektórych miejscach jest tylko metr głębokości. Teraz sytuacja pogorszyła się na tyle, że przy brzegu widać wysepki z piasku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie