MKTG SR - pasek na kartach artykułów

King Szczecin pokonał Zastal Zieloną Górę. Świetny mecz byłego kapitana Wilków [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
King Szczecin pewnie pokonał Zastal w swojej hali.
King Szczecin pewnie pokonał Zastal w swojej hali. Andrzej Szkocki
Paweł Kikowski bardzo dobrze wypadł w niedzielnym meczu w Netto Arenie. Siedem razy trafił za trzy i to głównie jemu Zastal zawdzięcza, że długo był w grze z Kingiem o zwycięstwo w Orlen Basket Lidze.

Spotkanie Kinga z Zastalem było zaplanowane na godzinę 15.30, ale szczeciński klub zdecydował się zmienić porę, gdyż o tej samej porze mieli grać piłkarze Pogoni Szczecin. I to była dobra decyzja, bo frekwencja na meczu koszykarzy dopisała. Wszyscy jednak liczyli, że King szybko wypracuje bezpieczną przewagę, a trenerzy nie będą chcieli przedłużać gry (czasami czy zmianami), tak, by fani szybko po spotkaniu przemieścili się z Netto Areny na Stadion Floriana Krygiera. Już na rozgrzewce było jednak ryzyko, że nastąpi obsuwa, bo z powodu awarii nie działały tablice świetle oraz boiskowe zegary. Służby techniczne musiały zainstalować rezerwowy sprzęt, co poszło sprawnie, ale mała trybuna nie do końca znała wynik meczu.

A rywalizacja od początku układała się po myśli Kinga. Szybkie, zespołowe akcje, skuteczność oraz zaangażowanie w obronie pozwoliły przejąć inicjatywę. Zastal się jednak nie zniechęcił i głównie za sprawą Pawła Kikowskiego (w latach 2014-22 gracz i kapitan Kinga) trzymał się blisko. Na jego trójki odpowiedzieli jednak Avery Woodson oraz Tony Meier (kolejny mecz rozpoczął na ławce rezerwowych, co świadczy, że trener Arkadiusz Miłoszewski cały czas szuka optymalnego ustawienia składu).

Zaraz na początku drugiej kwarty King powiększył przewagę (31:19) i sztab Zastalu poprosił o czas. I to był dobry pomysł, bo w dwie minuty zielonogórzanie odrobili większość strat, a szczecinianie jakby zapomnieli, co chcieli grać. Miłoszewski też nie wytrzymał i też zaprosił zawodników na naradę. Od tego momentu King kontrolował grę, a zespół próbował m.in. uruchomić w ataku debiutującego w Netto Arenie Michale Kysera. Amerykanin przed tygodniem w Lublinie imponował skutecznością z półdystansu (celnych pierwszych siedem rzutów), a w Szczecinie pudłował. Widać było, że trochę się tym irytował, ale w końcu przełamał się z linii rzutów osobistych.

Trzecia kwarta bez przełomu. King znów potrafił odskoczyć na bezpieczną przewagę, by po chwili trwonić to niefrasobliwością. Mistrzowie prowadzili 68:54, by po dwóch minutach było 68:60 w 29. minucie. Po chwili z osobistych trafił Przemysław Żołnierewicz, a gospodarze zbierali też piłki w ataku, ale nie powiększyli przewagi. 70:60 to nie była spokojna różnica przed ostatnią odsłoną.

Emocji w IV kwarcie nie było. King rozpoczął tę odsłonę od akcji Zaca Cuthbertsona i trójki Filipa Matczaka. Taki obrót trochę podłamał rywali. Jeszcze próbowali, Kikowski znów trafiał z dystansu, ale King błyskawicznie odpowiadał i ta przewaga do końca już była bezpieczna.

King Szczecin – Zastal Zielona Góra 95:84
Kwarty: 17:15, 28:21, 25:24, 25:24
King: Woodson 22 (5), Cuthbertson 14 (3), Udeze 15, Mazurczak 9 (2), Borowski 2 – Meier 11 (3), Żołnierewicz 6, Nowakowski 8 (1), Kyser 5, Matczak 3 (1).
Zastal: Kołodziej 13, Woroniecki 13 (3), Musić 12 (2), Rakocević 6, Hall 2 – Kikowski 26 (7), Wójcik 10 (1), Horne 2, Lewandowski 0.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek przed turniejem w Paryżu... trenowała z gwiazdą “Przyjaciół”

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński