MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Nie ufała lekarzom, umarła w cierpieniu. Jaka była rola Zwolennika alternatywnej medycyny?

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Przed sądem w Szczecinie rozpoczął się proces Tomasza K., zwolennika tzw. reiki, czyli metody uzdrawiania za pomocą energii życiowej.
Przed sądem w Szczecinie rozpoczął się proces Tomasza K., zwolennika tzw. reiki, czyli metody uzdrawiania za pomocą energii życiowej. Andrzej Szkocki
Do końca wierzyła, że medycyna niekonwencjonalna wyleczy ją z raka piersi. Nie wahała się nawet korzystać z tak kontrowersyjnych metod jak jedzenie jabłek z gwoździami i picie „świetlistej wody”. Zmarła potwornie cierpiąc. Według prokuratury do jej śmierci przyczynił się jeden z promotorów alternatywnej medycyny. W tle sprawy jest tajemniczy SMS, który wysłał do kobiety.

Przed sądem w Szczecinie rozpoczął się wczoraj proces Tomasza K., zwolennika tzw. reiki, czyli metody uzdrawiania za pomocą energii życiowej.

Jego klientką była 30-letnia pani Anna (dane oskarżonego i pokrzywdzonej zmienione), mieszkanka nadmorskiej miejscowości, żona i mama dwójki dzieci. Ponad dziesięć lat temu zachorowała na raka piersi. Zmarła w lipcu 2014 r. Z akt sprawy wynika, że mimo ogromnych cierpień w pewnym momencie postanowiła rozpocząć leczenie niekonwencjonalnymi metodami. Nawet tak kontrowersyjnymi jak jedzenie jabłek z gwoździami czy picie wody, którą wcześniej wystawiała na słońce. Na alternatywne metody leczenia wydawała mnóstwo pieniędzy. Po jej śmierci okazało się, że choć za życia była zamożna, zostawiła po sobie długi.

Na dwa lata przed śmiercią zaczęła korzystać z porad Tomasza K. Metoda reiki rzekomo usuwa różne zaburzenia przez pobudzanie organizmu do zdrowienia oraz przez niwelowanie blokad energetycznych. Według prokuratury mężczyzna nieumyślnie doprowadził do śmierci kobiety, nakłaniał do zaniechania tradycyjnej medycyny i oszukał na ponad 4000 zł, które zapłaciła mu za leczenie.

- Od września 2012 roku do 21 lipca 2014 roku naraził ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a następnie utraty życia poprzez nakłanianie jej do zaniechania leczenia medycznego, w tym także przyjmowania leków farmakologicznych związanych ze zdiagnozowanym u niej guzem piersi i jednocześnie poprzez doprowadzenie jej do przekonania o efektywności i skuteczności leczenia nowotworu metodami niekonwencjonalnymi w postaci zabiegów reiki, a następnie podjęcie i regularne stosowanie u pokrzywdzonej tej metody, a tym samym działając ze z góry powziętym zamiarem (...), doprowadził ją do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie jej w błąd co do skuteczności stosowanej metody reiki i zapewnień co do poprawy stanu zdrowia, a nawet całkowitego wyleczenia pokrzywdzonej z nowotworu, za które to świadczenie usług pobierał opłaty, a w konsekwencji nieumyślnie doprowadził ją do zgonu w dniu 21 lipca 2014 roku - oskarża prokurator.

Tomasz K. nie przyszedł wczoraj do sądu. Ponoć przebywa w Azji. Broni go dwóch adwokatów. Domagają się uniewinnienia ich klienta.

- Oskarżony nigdy nie podjął działań mających na celu przekonanie pokrzywdzonej co do skuteczności zabiegów chiropraktycznych i reiki w leczeniu nowotworu, a nawet nigdy nie wyraził wobec niej takiego poglądu. Pokrzywdzona podjęła samodzielną i świadomą decyzję o poszukiwaniu alternatywnych do konwencjonalnych metod leczenia nowotworu, niezależnie od oskarżonego i na którą on nie miał wpływu. Oczekiwała zabiegów reiki od oskarżonego, mając pełną świadomość, jakie korzyści mogą z nich płynąć, podjęła konsultacje u wielu osób zajmujących się niekonwencjonalnymi metodami leczenia i wspomagania organizmu niezależnie od oskarżonego, a także czerpiąc wiedzę w tym zakresie z wielu książek, do których miała dostęp - przekonywała mecenas Beata Schwierzy.

Dwa lata temu sąd skazał Tomasza K. na dwa lata bezwzględnego więzienia, podanie wyroku do publicznej wiadomości, zakazu świadczenia dotychczasowy usług i odszkodowanie dla dzieci pokrzywdzonej. W sierpniu prawomocny wyrok uchylił Sąd Najwyższy i nakazał ponowne zbadanie sprawy. Chce m.in., aby dokładniej zbadać wątek SMS-ów, jakie wymieniał oskarżony z pokrzywdzoną na dwa miesiące przed jej śmiercią.

„Rozważam poważnie pójście do szpitala. Jestem już bardzo niedożywiona. Przez te wymioty przyjmuję mniej niż 600 kcal, co jest wyniszczającą granicą. Proszę o kontakt telefoniczny” - pisała do Tomasza K.

„W pierwszej chwili wydaje się pomysł rewelacja, co ci kroplówki i opieki bardzo potrzeba. Nie wiem tylko, czy nie będą chcieli cię po swojemu z raka leczyć, a tego już bardzo mało zostało i szkoda by było to zniszczyć…” - odpowiedział.

Według prokuratury to jeden z dowodów na winę oskarżonego.

On zaprzecza i twierdzi, że użył skrótu myślowego.

Prawomocny wyrok w tej sprawie może zapaść na kolejnej rozprawie za tydzień.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński