Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ekspert rynku pracy: motorniczych nie ma i nie będzie

Marek Jaszczyński
Marek Jaszczyński
Obecnie brakuje 40 motorniczych. 13 nowych motorniczych kończy kurs, ale zanim samodzielnie zaczną jeździć minie trochę czasu.- Pojawią się na liniach około listopada. Obecnie mamy dziesięć osób chętnych na kolejny kurs, brakuje jeszcze pięć osób - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes spółki "Tramwaje Szczecińskie". - Niestety dużo osób chętnych do pracy odpada na badaniach lekarskich. Okazuje się, że mają cukrzycę, kłopoty ze wzrokiem. Praca motorniczego jest ciężka i wymagająca, nie możemy sobie pozwolić na przyjęcie przypadkowych osób.
Obecnie brakuje 40 motorniczych. 13 nowych motorniczych kończy kurs, ale zanim samodzielnie zaczną jeździć minie trochę czasu.- Pojawią się na liniach około listopada. Obecnie mamy dziesięć osób chętnych na kolejny kurs, brakuje jeszcze pięć osób - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes spółki "Tramwaje Szczecińskie". - Niestety dużo osób chętnych do pracy odpada na badaniach lekarskich. Okazuje się, że mają cukrzycę, kłopoty ze wzrokiem. Praca motorniczego jest ciężka i wymagająca, nie możemy sobie pozwolić na przyjęcie przypadkowych osób. Marek Jaszczyński
To problem nie tylko Szczecina. Sytuacja jest trudna, bo zgłasza się zbyt mało chętnych na kursy, a jednocześnie ci, którzy się zgłaszają, nie wytrzymują do końca. Problemem jest tryb pracy i niskie wynagrodzenia.

- Zawód motorniczego w całej Polsce znajduje się w poważnym kryzysie. Nawet jeżeli zgłasza się relatywnie spora ilość osób na kursy przygotowane przez samorządy lub pracodawców, to kończy je zaledwie połowa chętnych. Kolejna część chętnych odpada zwykle po kilku tygodniach w pracy. Pozostają Ci bardzo zdeterminowani – przyznaje Anna Sudolska, ekspertka rynku pracy. – To bardzo odpowiedzialna praca, która powinna być dobrze opłacana. Motorniczy zatrudniani są przez jednostki samorządowe, co powoduje, że ich wynagrodzenie nie jest konkurencyjne – dodaje Sudolska.

Eksperci rynku pracy nie mają wątpliwości, że zawód motorniczego oraz kierowcy publicznej komunikacji powinny być bardziej szanowane i lepiej opłacane. Obecnie w wielu miastach w Polsce, zarządzający borykają się z gigantycznym problemem braku odpowiedniej ilości motorniczych gotowych do pracy, co przekłada się na odwoływane kursy, a nawet zawieszanie poszczególnych linii tramwajowych.

- Szczecin jest najlepszym przykładem. Siatka połączeń musi być radykalnie ograniczona, bo po prostu nie ma komu jeździć tramwajem – mówi Anna Sudolska.

Z czego wynikają problemy? Eksperci wskazują dwa czynniki: zbyt niskie wynagrodzenia oraz bardzo trudna i skomplikowana praca.

- Jeżeli kurs zaczyna 30 osób, to 15 nie wytrzymuje do końca. Część odpada na etapie nauki praktycznej, inni nie radzą sobie z psychotestami. Jeżeli z jednej grupy do pracy przyjmowana jest połowa, to uznawane jest to za sukces. Bycie motorniczym to odpowiedzialna, stresująca i trudna praca. Na dodatek pracodawcy nie czują presji ze strony rynku komercyjnego jak np. zajezdnie autobusowe. Nie ma komercyjnych tramwajów, nie ma więc komu konkurować o względy motorniczych na rynku. Bez silnej presji na wzrost wynagrodzeń, samorządy nie czuły się zobligowane do podnoszenia pensji. To spowodowało, że uczyło się coraz mniej motorniczych, a Ci sfrustrowani odchodzili z zawodu – dodaje ekspertka rynku pracy.

Wstawanie o 4 rano, stres, brak regularnych przerw

Jak kształtują się wynagrodzenia motorniczych w Polsce? Są to kwoty od 4600 złotych brutto do 7000 brutto. Warto jednak dodać, że średnia pensja motorniczego waha się od 5500-6000 złotych brutto.

- To nie są satysfakcjonujące pieniądze. Nie za tak ciężką i odpowiedzialną pracę. Motorniczy zaczynają prace, ale rezygnują po kilku tygodniach, gdy okazuje się, że poziom stresu jest nieproporcjonalny do zarabianych pieniędzy – mówi Anna Sudolska.

- Nie ma rozwiązania, jak powinien wyglądać wzrost pensji motorniczych, by satysfakcjonować osoby podejmujące zatrudnienie. Jedno jest pewne – to nie mogą być kwoty nie wiele wyższe od płacy minimalnej, a ta od nowego roku wyniesie 4242 złotych brutto – mówi Sudolska.

- Zauważamy także, że w zawodzie kierowcy powstała gigantyczna dziura kadrowa, której nie zasypiemy przez najbliższe lata. Nie ma chętnych do nauki tego zawodu, a status kierowcy czy motorniczego nie jest dla młodych ludzi atrakcyjny. Słyszałam już od wielu kandydatów, że wstawanie o 4 rano, brak regularnych przerw i wieczny stres to nie jest zakres konsekwencji zawodowych, który może wynagrodzić pensja na poziomie 5 tysięcy złotych – dodaje Anna Sudolska.

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Radosław Fogiel

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński