Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Anna Fotyga: Polska musi być aktywna w sprawie amunicji zatopionej w Bałtyku

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Projekt „Ratujmy nasze morza” przyczyni się do skutecznego ratowania innych europejskich akwenów
Projekt „Ratujmy nasze morza” przyczyni się do skutecznego ratowania innych europejskich akwenów Marynarka Wojenna
W przyszłorocznym budżecie Unii Europejskiej znalazło się 5 mln euro na oczyszczanie Bałtyku z zatopionej broni chemicznej i konwencjonalnych niewybuchów. - Skuteczne metody i programy usunięcia dawnej amunicji z Bałtyku pozwolą także uratować inne europejskie akweny – tłumaczy europosłanka PiS, Anna Fotyga, autorka mającego ponadpartyjne, ponadnarodowe poparcie projektu „Saving our seas”.

Środki w unijnym budżecie na rok 2024 mają posłużyć zapewnieniu odpowiednich zdolności oraz technologii do podejmowania amunicji znajdującej się na dnie Morza Bałtyckiego. Tego dotyczy projekt „Saving our seas”, autorstwa Anny Fotygi, europoseł PiS. Jeszcze w lipcu, Fotyga złożyła ten projekt w Komisji Budżetu Parlamentu Europejskiego. Teraz wiadomo już, że przedsięwzięcie zyskało finansowanie.

Zaznaczmy, finansowe środki w budżecie unijnym nie oznaczają, że w przyszłym roku rozpocznie się operacja oczyszczania bałtyckich wód z zalegającej amunicji różnych typów. Takie zadanie znacznie przekracza kwotę 5 mln euro. Projekt „Ratujmy nasze morza” to swego rodzaju wstęp do kolejnych działań. Powstanie baza podmiotów – prywatnych firm i ośrodków naukowych, których zdolności i wiedza byłyby wykorzystywane w kolejnych latach, już przy oczyszczaniu Bałtyku z zalegającej amunicji.

- Działamy metodą małych kroków. Wspólnie z międzynarodową grupą osób zaangażowanych w plan oczyszczenia Bałtyku budowaliśmy poparcie dla tej idei. Organizowaliśmy liczne konferencje, spotkania. Mamy efekt w postaci wpisania do budżetu finansowania na projekt pilotażowy „Ratujmy nasze morza”. Chcemy przełamać tę barierę, trwającą od wielu lat, i rozpocząć wydobycie niebezpiecznych materiałów. Jak najszybciej – tłumaczy Anna Fotyga.

Eksperci szacują, że na dnie Morza Bałtyckiego zalegać mogą setki tysięcy sztuk amunicji, różnych typów i kalibrów, z czasów obu światowych wojen – w tym składy broni chemicznej. Część z nich może stanowić realne zagrożenie dla żeglugi, środowiska naturalnego, zdrowia ludzi energetyki wiatrowej czy turystyki.

Audyt zdolności

Zaznaczmy, projekt „Ratujmy nasze morza” zakłada przeprowadzenie swoistego przeglądu dostępnych technologii, służących wydobywaniu starej amunicji z morskiego dna, jej zabezpieczaniu, monitorowaniu jej stanu i tzw. mapowaniu, czyli ich precyzyjnemu lokalizowaniu. Powołana zostanie specjalna komisja, której zadaniem będzie przygotowanie konsorcjum podmiotów mających zdolności do specjalistycznych prac podwodnych, minerskich, wydobywczych, ale też ośrodków badawczych. To zacznie się dziać już w przyszłym roku.

- Zachęcamy środowiska naukowe oraz firmy do przyłączania się do tego projektu, aktywnego w nim udziału. Konsorcjum będzie miało ponadnarodowy wymiar, choć osobiście zależy mi na udziale polskich podmiotów. Mamy spore osiągnięcia i możliwości w tej dziedzinie. Chcemy, by w basenie Morza Bałtyckiego dostępne były sprawdzone zdolności i technologie, które w razie potrzeby mogą zostać wykorzystane w nagłych przypadkach, czy też służyć do systematycznego oczyszczania akwenu, gdy będą na to zapewnione środki finansowe – podkreśla Anna Fotyga. - To projekt na dwa-trzy lata, ale gdy nasz pilotaż okaże się skuteczny, wówczas możliwa jest jego kontynuacja ze znacznie większymi środkami. Wiem, że ze strony Komisji Europejskiej jest takie zainteresowanie. Polska musi być w tej sferze cały czas aktywna.

Autorka projektu wskazuje na aspekt rozwoju technologii prac podmorskich. To wykorzystanie, m.in. bezzałogowych aparatów pozwala na wykonanie zadań uznawanych jeszcze dekadę temu za niemożliwe, lub co najmniej bardzo kosztowne.

- Mamy dziś znacznie tańsze możliwości prowadzenia specjalistycznych, podmorskich prac. Przez wiele lat obowiązywały szacunki, które wskazywały, że oczyścić Morza Bałtyckiego z zalegającej amunicji nie da zrobić, z uwagi na ogromne koszty. Postęp technologiczny jest jest wyraźny. Państwa takie jak USA czy Japonia służą przykładem usuwania niebezpiecznych pozostałości wojennych – podkreśla Anna Fotyga.

Zaznaczmy, idea oczyszczenia Bałtyku z niebezpiecznych pozostałości wojennych ma ponadpartyjne, ponadnarodowe poparcie.

- O problemie zatopionej broni chemicznej i konwencjonalnej coraz głośniej mówi się także w państwach położonych nad Morzem Północnym, Adriatykiem, Morzem Czarnym czy w Arktyce. Dlatego to niezwykle istotne, by to Morze Bałtyckie jako pierwsze i najbardziej zagrożone, było modelem dla konkretnych działań, użycia nowych technologii, które później będą służyć także w innych miejscach, z pożytkiem dla naszych firm. Dzięki projektowi „Ratujmy nasze morza”, realizowanym na Bałtyku, mielibyśmy kompleksowy wzorzec działań, gotowy do zastosowania na innych akwenach – tłumaczy Anna Fotyga.

Co jest na dnie?

Eksperci szacują, że na dnie Morza Bałtyckiego zalegać mogą setki tysięcy sztuk amunicji, różnych typów i kalibrów, z czasów obu światowych wojen – w tym składy broni chemicznej. Część z nich może stanowić realne zagrożenie dla żeglugi, środowiska naturalnego, zdrowia ludzi energetyki wiatrowej czy turystyki.

W czasie obu tych konfliktów walczące strony intensywnie minowały poszczególne części własnych lub wrogich akwenów (wg danych - miny stawiano na obszarach niemal całego obszaru Bałtyku najczęściej na Zatoce Fińskiej i Ryskiej). Tzw. zagrody minowe, pola minowe stawiano przy podejściach do portów, na trasach żeglugowych. To miny różnych typów i wagomiarów, które nie zostały nigdy zneutralizowane. To także torpedy, pociski artyleryjskie, bomby lotnicze. Część z nich to tzw. niewybuchy – czyli amunicja, która została wystrzelona ale nie eksplodowała. Inne to tzw. niewypały – czyli amunicja nigdy nie wystrzelona – zalegająca np. w ładowniach zatopionych jednostek transportowych w czasie obu wojen. Inną kwestią jest broń chemiczna, której składy zatopiono już po działaniach wojennych. Uznawano taki sposób za skuteczną metodę neutralizacji pocisków zawierających m.in. gazy bojowe, środki trujące.

Postępująca jednak korozja degraduje zalegającą na morskim dnie amunicję. Groźne dla środowiska, w tym dla ludzi, są substancje chemiczne, ale też mogące być wciąż aktywne materiały wybuchowe.

Zaznaczmy, po II wojnie światowej, w latach 1946-54, polska Marynarka Wojenna przeprowadziła cykl akcji trałowania na polskich obszarach morskich. Przez wiele lat zdarzały się jednak incydenty związane z wykryciem min pływających na powierzchni morza i min dennych, szczególnie często znajdowanych na dnie w portach i na torach wodnych, kiedy prowadzone są prace pogłębiarskie. Niedawne operacje usuwania niebezpiecznych pozostałości związane są z kolejnymi inwestycjami w trójmiejskich portach, m.in. rozbudową gdańskiego hubu DCT. W zależności od wagomiaru, stopnia uszkodzenia niebezpiecznych znalezisk, są one niszczone albo w głębi Zatoki Gdańskiej (po uprzednim przeniesieniu z miejsca znalezienia), albo wydobywane na brzeg i neutralizowane na poligonach. Zajmują się tym nurkowie minerzy Marynarki Wojennej, dysponujący m.in. specjalistycznym, podmorskim sprzętem bezzałogowym lub saperzy Wojska Polskiego – jednostek lądowych.

Operacje trałowania, rozminowywania prowadziły też (i nadal prowadzą) siły morskie NATO i sił morskich państw położonych nad Bałtykiem. Niemniej eksperci są zgodni, że konieczne jest kompleksowe, systematyczne „czyszczenie” morskiego dna z wojennych pozostałości.

CZYTAJ TEŻ: Udana akcja przeciwminowa u wybrzeży Estonii pod dowództwem Marynarki Wojennej RP. Polskie okręty współpracowały w ramach sojuszu

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Dziennik Bałtycki. Pod Chojnicami wykopano samolot z II wojny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Anna Fotyga: Polska musi być aktywna w sprawie amunicji zatopionej w Bałtyku - Dziennik Bałtycki

Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński