MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Walka jest nierówna. Arktyczny mróz zaatakował kwiaty, drzewa i krzewy owocowe

Leszek Wójcik
Leszek Wójcik
Sylwia Lis
Sylwia Lis
W Winnicy Turnau właściciele zdecydowali się rozpalać pochodnie, by choć trochę ogrzać powietrze
W Winnicy Turnau właściciele zdecydowali się rozpalać pochodnie, by choć trochę ogrzać powietrze Andrzej Szkocki
Ostatnie przymrozki dokuczyły rolnikom, ogrodnikom i plantatorom truskawek. Przemarzły krzewy, kwiaty ogrodowe, uprawy truskawek, a nawet winorośli. Czy za owoce zapłacimy krocie? Wszystko jest możliwe...

Przymrozki zaczęły się już w minionym tygodniu. W niektórych miejscach odnotowano aż sześć stopni Celsjusza poniżej zera. Niektórzy twierdzą, że tak zwana Zimna Zośka (15 maja) i Trzej Ogrodnicy (12-14 maja) - kiedy to zazwyczaj następuje załamanie pogody - pojawili się wcześniej.

Tymczasem niska temperatura zaskoczyła przede wszystkim rolników, ogrodników oraz działkowców.

- W niedzielę, gdy rano spojrzałam przez okno, zamarłam - mówi Zofia Matuszyńska z Bytowa. - Ogród pokryty był śniegiem, tulipany, które zazwyczaj odporne są na niskie temperatury, wyglądały okropnie, łodyżki były wygięte i w zasadzie do dziś kwiatostany się nie podniosły. To znak, że temperatura mocno poszła w dół. Żal patrzeć na hortensje ogrodowe, które już jakiś czas temu wypuściły listki. Mróz je wszystkie poraził. Z pewnością w tym roku już nie zakwitną. Drzewa owocowe, szczególnie czereśnie, osypały się z kwiatów. Owoców może w ogóle nie być.

W Winnicy Turnau w Baniewicach (gmina Banie) od kilku nocy płoną specjalnie rozstawione na polu pochodnie. W ten sposób właściciele próbują ochronić winorośle przed zimnem, próbując nieco ogrzać powietrze.

- Kwiecień nie rozpieszcza - przyznają. - Sytuacja jest naprawdę bardzo trudna. Pracujemy ciężko, żeby ochronić krzewy przed powrotem zimy.

Na szczęście do naszego regionu nie dotrą siarczyste mrozy, wystarczy więc podwyższyć temperaturę powietrza o jeden, dwa stopnie Celsjusza, by uratować krzewy i tegoroczne zbiory (przynajmniej w części). A co za tym idzie, uchronić się przed dużymi stratami.

Winnica Turnau w Baniewicach (gmina Banie)

Przymrozki zagrożą winnicom? W winnicy Turnau płoną pochodni...

Nocne przymrozki po wyjątkowo ciepłym początku wiosny są bardzo niebezpieczne. Krzewy winne już weszły w okres wegetacyjny, są więc najbardziej narażone na zimno. Każdy próbuje je ratować, jak może.

W Baniewicach właściciele winnicy ogrzewają powietrze rozstawionymi pochodniami, w innych winnicach kultywatorem uwalniają ciepło z ziemi, a jeszcze w innych rozpylają wodną mgłę, aby ochronić pąki. Są również tacy, którzy wykorzystują helikoptery do wymieszania powietrza nad polem i tym samym próbują ochronić winne krzewy przed ujemnymi temperaturami. Straty będą, chodzi tylko o ich zmniejszenie.

Przymrozek zniszczył truskawki

Pracownicy jednego z powiatowych ośrodków doradztwa rolniczego na Pomorzu już mają informacje o uszkodzonych plantacjach truskawki kaszubskiej.

- Rozmawiałem z naszymi plantatorami, część upraw została zniszczona, przemarzły głównie w pąkach kwiatowych - przyznaje Paweł Leszczyński z PODR w Kartuzach. - Trudno na razie mówić, jak wielkie będą szkody. Mogą być spore, i to w znacznym obszarze Pomorza.

Czy trzeba liczyć się z wysoką ceną tych wyjątkowych owoców?

- Tego nie wiadomo, w jaki sposób rynek na to odpowie - uważa Leszczyński. - Za wcześnie na takie spekulacje.

W powiecie kartuskim znajduje się najwięcej plantacji „kaszubskiej maliny” - bo taką także nazwę tutaj noszą truskawki. Łącznie uprawy zajmują około 800 hektarów.

Zygmunt Jażdżewski od wielu lat uprawia truskawki niedaleko Chmielna. Plantator twierdzi, że jeszcze nie jest w stanie oszacować strat, jakie wywołały ostatnie przymrozki.

- Czeka nas jeszcze kilka bardzo zimnych nocy - mówi zmartwiony. - Dopiero pod koniec tygodnia będzie wiadomo, jakie są straty. Widać już przemrożenia, ale nie wiadomo, jakiego nam jeszcze psikusa pogoda sprawi. Staram się chronić uprawę, ale całej się nie da, bo liczy ponad cztery hektary. Część okryłem włókniną. Czy to pomoże?

Natomiast Łukasz Dułak ma ośmiohektarową plantację niedaleko Stężycy.

- Rzeczywiście, bardzo przymroziło - martwi się pan Łukasz. - Kwiatostany, które już się pojawiły, są zmarznięte, a młode liście „poparzone”. Mróz mocno narozrabiał, myślę, że aż 70 procent mojej plantacji w jakiś sposób ucierpiało. Współczuję wszystkim tym, którzy mają bardzo wczesne odmiany, takie jak rumba, bo z pewnością straty w ich przypadku będą olbrzymie. I nie ma co się dziwić, w mojej okolicy na wysokości samochodu było minus osiem stopni Celsjusza, a w gruncie „w krzaku” sześć i pół na minusie.

Plantatorzy przewidują, że smakosze truskawek w tym roku będą musieli głębiej sięgnąć do portfela.

- W ubiegłym roku w sklepie trzeba było zapłacić od 10 do 15 zł za kilogram, na giełdzie cena wahała się od 7 do 10 zł - przyznaje Jażdżewski. - Wszystko, zależy od miejscowości i właśnie pogody. Wiadomo, że gdy owoców nie będzie dużo cena może poszybować do góry.

- To jest loteria - dodaje Dułak. - Z cenami nigdy nic nie wiadomo.

Problem z zapyleniem rzepaku

Denerwują się również rolnicy. W uprawach zbóż już widać drobne uszkodzenia. Problem jest też z rzepakiem, a właściwie z jego... zapyleniem.

- Kto to widział, aby rzepak kwitł o tej porze. To znacznie wcześniej niż zwykle - mówi Aneta Migiel, kierownik PODR w Bytowie. - Wegetacja wystrzeliła nam za wcześnie. Teraz gdy temperatury są niskie, jest z problem z zapyleniem rzepaku, bo nie ma oblotu pszczół. Ze zbożami jarymi na razie nic poważnego się nie dzieje. Musimy odczekać kilka dni i zobaczyć, czy wegetacja wystartuje. Najgorsza jest faza szpilkowania zboża, wtedy jest bardzo wrażliwe i może być problem. W jakim stanie są rośliny, jeszcze trudno powiedzieć. Gorzej sytuacja wygląda z drzewami owocowymi, te, które były już w kwiatostanach, na przykład jabłonie, pewnie się obsypią.

I dodaje, że w tym roku wegetacja roślin rozpoczęła się znacznie wcześniej.

- Przyroda powariowała, dlatego nie wiemy, jak przymrozki wypłyną na to wszystko - zastrzega. - Niektórzy uważają, że nie powinno być aż tak tragicznie, bo temperatura spadała powoli, a nie raptownie, więc część roślin mogła się zahartować.

Po prostu, taki mamy klimat!

- Nie ma mowy o żadnych anomaliach pogodowych - mówi z kolei Krzysztof Ścibor z Biura Prognoz Pogody Calvus. - W naszym regionie odnotowano minus sześć stopni. Cały czas napływa do nas zimne powietrze z północy i wystarczy, że pojawią się bezchmurne noce i takie przymrozki do czwartku mogą występować. Ale wszystko jest w normie, takie ochłodzenie powoduje opady śniegu, poranne przymrozki, ale w kwietniu to nic nadzwyczajnego. W naszym klimacie jeszcze w połowie maja mogą pojawić się ujemne temperatury.

I dodaje, że w najbliższy czwartek czeka nas intensywny deszcz.

- W piątek temperatura będzie rosła do 11 st. C, a w długi weekend jest szansa na 15-16 st. C - wyjaśnia. - Potem przymrozków do piątego, szóstego maja nie widać. W naszej szerokości geograficznej, w której klimat jest umiarkowany, wszystko jest jeszcze możliwe.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński