Stocznia stanie na nogi? Krzysztof Fidura: nie czas na zadymy

Piotr Jasina
- Na razie w stoczni jest przerażająca cisza, nic się nie robi - mówi Fidura. - Wykańczany jest Fesco Vladimir dla rosyjskiego armatora. Kontenerowiec, który jest za mną, przejęła Agencja Rozwoju Przemysłu. Ma być wykończony tutaj, ale już nie przez pracowników Stoczni Szczecińskiej Nowa.
- Na razie w stoczni jest przerażająca cisza, nic się nie robi - mówi Fidura. - Wykańczany jest Fesco Vladimir dla rosyjskiego armatora. Kontenerowiec, który jest za mną, przejęła Agencja Rozwoju Przemysłu. Ma być wykończony tutaj, ale już nie przez pracowników Stoczni Szczecińskiej Nowa. Fot. Andrzej Szkocki
- "Solidarność" gdańskiej stoczni to nie jest cała "Solidarność" - mówi Krzysztof Fidura, przewodniczący związku w Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Szef regionu Mieczysław Jurek mówi więcej: nasze drogi się rozeszły już w Brukseli, kiedy związkowcy z Gdańska chcieli upadłości, my - nie!

Zdaniem szefa "Solidarności" szczecińskiej stoczni, debaty pod okiem kamer nie mają większego sensu. W poniedziałek mieliśmy tego przykład.

- Zawsze będą to polityczne starcia, a nie merytoryczne rozmowy - dodał. - Związkowcy nie przyszli, bo tak naprawdę bali się kompromitacji. Nie mieli argumentów. Po rozstrzygniętych przetargach na stocznie w Szczecinie i Gdyni, ich argumenty osłabły.

Nasi rozmówcy zwracają uwagę na inny problem. Tworzy się obraz związku przez pryzmat Gdańska.

- Gdańsk to nie jest cała "Solidarność" - podkreśla Fidura. - Gdańsk był zawsze postrzegany politycznie, ale tak też zachowują się tam koledzy. My skupiamy się na sprawach pracowników, nie obstajemy ani za PiS-em, Libertasem czy Partią Pracy. Nie uznajemy metod palenia opon, ustawianych politycznie demonstracji itd. Też chcemy debaty, ale spokojnej, merytorycznej, bez medialnego zadęcia.

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Regionu Pomorza Zachodniego nie ukrywa, że uniknęli prób wciągnięcia związkowców w polityczne gierki przez PiS.

- Proponowano nam udział w głośnej już demonstracji w Warszawie, kiedy zjechało tam wielu politycznych przywódców - dodaje Jurek. - Nie daliśmy się wciągnąć. Kto się dał, wiemy. Wszyscy oglądaliśmy to w telewizji. Skupiamy się na miejscach pracy, i tyle.

Przewodniczący przyznaje, że już w Brukseli ich drogi się rozeszły.
- My broniliśmy stoczni przed upadłością, oni - przeciwnie - tłumaczy. - Już wtedy nie dotrzymali słowa, oszukali nas. Zaczęli działać jak polityczna przybudówka. Okazało się, że nasze interesy są różne. Gdańsk miał poparcie poprzedniego rządu, stocznia rzutem na taśmę została sprywatyzowana. Szczecin i Gdynia były pozostawione same sobie.

Po rozstrzygnięciu przetargów na obie stocznie sytuacja może się odmienić.
- Część produkcyjna jest w jednym ręku, to bardzo ważne - przyznaje Fidura. - Nawet gdyby inwestor zamierzał przeczekać kryzys, to majątek nie zostanie rozproszony. Kto kryje się za nabywcą? Nie wiem, czy są to pieniądze z Kataru, Kuwejtu, czy są jakieś powiązania z świnoujskim gazoportem, budową gazowców, ewentualnymi inwestycjami w energetykę. Dla nas ważne jest, by tu nadal budowano statki. Nie chcemy mieszać się w politykę.

Debaty w Szczecinie domagają się też politycy, m.in. senator Krzysztof Zaremba, chociaż nie po drodze mu ze związkowcami. Senator w swoim kolejnym liście do premiera domaga się spotkania.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
fajnie załatwiono spółki w stoczni ha ha niech żyją związki chura
f
fin
oj , a kto na Wałach Chrobrego palił opony kilka lat wstecz
J
Jonatan
Bardzo rozsądne podejście do sprawy. Brawo!! Chcę tylko przypomnieć, że to delegacja ze stoczni w Gdańsku pojechała do pani komisarz Kroues w Brukseli z podziękowaniami, że nie umieściła ich stoczni obok Szczecina i Gdyni na liście do likwidacji. To gdańszanie proponowali likwidację naszej stoczni, gdy padło sformułowanie, że w Polsce jest miejsce tylko na dwie stocznie. Pokazali już wóczas co ich tak naprawdę interesuje. Stocznie w Gadńsku i w Gdyni powinny stanowić jeden orgaznizm, jedną stocznie, to jest logiczne.
T
TADEK
ZWIAZKOWCY ZE SZCZECINA MADRZE POSTAPILI ZE NI DALI SIE NAPUSCIC TYM OSZOLOMOM Z GDANSKA .STOCZNIOWCY CHCA PRACOWAC TESZ W GDANSKU TYLKO KILKU OSZOLOMOW I ROZRABIAKÓW PRZYWODCOW ZWIAZKOWYCH NIECHCE PRACOWAC TYLKO ROZRABIAC I PREMIERA TUSKA CH CA MIEC JAK CHŁOPCA NA POSYLKI .I JAK TAK BEDA ROBIC TO NIC NIE BEDZIE ZE STOCZNIA W GDANSKU CHYBA ZE STOCZNIOWCY OPAMIETAJA SIE I POGONIA PRZYWODCOW ZWIAZKOWYCH ZE STOCZNI .A TAK NIKT NIEBEDZIE CHCIAŁ ZNIMI ROZMAWIAC POWAZNIE BO KAZDY POWIE ZE NIECHCA BUDOWAC STATKOW TYLKO ROZRABIAC
Dodaj ogłoszenie