Prawdziwy podróżnik zaspokaja głód świata na nieprzetartych szlakach

Małgorzata Klimczak
Małgorzata Klimczak
Na przełaj przez pustynię Taklamakan w Chinach Mat. prasowe
Jacek Pałkiewicz, słynny podróżnik, przyjedzie nad morze promować swoją najnowszą książkę. Nam opowiada o podróżach i o tym, jak przetrwać w czasie pandemii i wyjść z niej obronną ręką.

W najbliższy wtorek pojawi się Pan w Rewalu promując swoją najnowszą książkę "palkiewicz.com". O czym tym razem Pan pisze?

Dokładniej, będę w pobliskim Janowie, gdzie zaprosił mnie Adam Zysk, organizator „Lata z książką”, IX krajowej edycji literackiego festynu, który cieszy się zasłużoną popularnością w wielu letniskowych miejscowościach. Opowiem o sztuce podróżowania, której nauczyłem się przez pół wieku wojażowania po bezdrożach świata. Bywało, że żyłem na krawędzi i często stawiając czoło zagrożeniom musiałem wybierać wąską granicę między racjonalnym ryzykiem a realnym zagrożeniem, między męstwem i chłodną analizą. W Rewalu przedstawię też nową książkę „palkiewicz.com”, która wkrótce ujrzy światło dzienne. To nie tylko fragment moich wielobarwnych peregrynacji, ale i żywotny bilans, podróż w głąb siebie oraz zimne refleksje nad schyłkiem pewnej epoki. Nadchodzi era nowej rzeczywistości, której nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Niepokoi mnie dziś widmo zmierzchu Europy, która traci instynkt samozachowawczy stając się politycznym zakładnikiem islamu.

Od kilku lat promuje Pan cykl "Lato z książką". Lato i książka to dobre połączenie? Zazwyczaj książka kojarzy się z ciepłym kocem, kiedy na dworze chłód, a nie z pełnią lata.

Kultura czytania gubi się w naszym życiu współczesnym, dlatego każda okazja wzięcia do ręki książki jest jak najbardziej chwalebna. Jedni ludzie przyjeżdżają nad morze, aby wypoczywać czynnie, w ruchu, a inni wolą leżeć plackiem na piasku i właśnie, czytać książki, na które nie było czasu w ciągu roku.

„Kto podróżuje - ten dwa razy żyje”. Kiedyś zacytował Pan Hansa Christiana Andersena. To według Pana kwintesencja tego, dlaczego warto podróżować?

To nie ja odkryłem smak podróżowania. Ludzie przemieszczali się od zarania dziejów, w poszukiwaniu środków do życia, w celach handlowych, odkrywczych, kulturalnych, ekspansyjnych czy po prostu z ciekawości świata. Moja wyobraźnia w dzieciństwie rozwijała się w wyniku pasjonującej literatury stymulującej romantyczny zachwyt awanturniczą aurą. Te intrygujące doświadczenia w enigmatycznym świecie, o którym można mieć co najwyżej mgliste pojęcie, każdy na swój sposób adaptuje w wyobraźni, budując, podobnie jak i ja, własną legendę.

Jakie cechy powinien mieć podróżnik?

Zacznijmy od tego, że podróżowanie po dalekich, nieprzetartych szlakach, to duży trud. Jeśli ktoś nie ma większego doświadczenia, nie powinien myśleć o wyjazdach na odległy kontynent, musi mieć świadomość własnych ograniczeń i nie przesadzać z brawurą. Na pewno trzeba posiadać pasję, być zdeterminowanym, myśleć pozytywnie, wierzyć w siebie i w sukces. No i jeszcze kilka bardzo użytecznych cech, jak: ciekawość świata, tolerancyjność, poczucie humoru, życzliwość wobec lokalnej ludności, czy szacunek dla przyrody. W ten sposób ma Pani przed sobą podróżnika, z którym można jechać na koniec świata.

Postęp technologiczny, otwarcie wielu granic dzisiaj ułatwia podróżowanie. Jest łatwiej, ale czy przyjemniej? Czy prawdziwy podróżnik woli jednak pokonywać trudności?

Epoka samolotu skurczyła świat, a innowacje technologiczne i dynamiczna ekspansja Internetu zrewolucjonizowały filozofię tradycyjnie pojmowanej podróży. Wojażowanie stało się łatwe i dostępne dla wszystkich. Czy jest przyjemniejsze? Peregrynacja w dawnym stylu przestała istnieć na moich oczach. Tkwiąca w szponach globalizacji planeta stała się jednym gigantycznym kurortem, „globalną wioską”. Powszechny przemysł turystyczny przekształcił egzotyczne tradycje w komercyjny folklor, zrobił z naszej planety park rozrywki, jedną zunifikowaną cepelię. A wiadomo, że prawdziwy podróżnik chciałby zaspokoić głód świata gdzieś tam, na nieprzetartych szlakach, w konfrontacji z inną rzeczywistością. I chcę go zapewnić, że na świecie jest jeszcze wiele intrygujących krain, niezwykłych tworów natury, architektury i egzotycznych grup etnicznych. Wystarczy szukać.

W tym roku na chwilę świat się zatrzymał. Zamknięci w domach zostaliśmy pozbawieni możliwości podróżowania. Jak to wpłynęło na Pana życie. Co Panu to zatrzymanie odebrało, a co dało?

Ja osobiście nie ucierpiałem, bo mogłem spokojnie skończyć pisanie książki. Chciałbym mieć nadzieję, że koronawirus pozwoli zastanowić się nad sobą, ocenić nasze priorytety i zredefiniować znaczenie, jakie przywiązujemy do rodziny, przyjaciół, bezpieczeństwa i zdrowia.

Zaangażował się Pan jako ambasador akcji "Urlop w kraju" zachęcającej do spędzenia wakacji w Polsce. Czy warto dzisiaj podróżować po Polsce, kiedy świat jest "na wyciągnięcie ręki"?

Warto i to z kilku powodów. Zapewniałem o tym Wiolettę Pietrzak i Agnieszkę Szmidt, autorki tegorocznego projektu „Urlopwkraju”. Powodzenie tej akcji zapewniło jej obecność na polskim rynku, także w przyszłym roku. Mamy u siebie wiele bajkowych miejsc pełnych nieuchwytnego czaru i dużo różnorodnych szlaków z dobrymi infrastrukturami oraz przeróżnymi atrakcjami. Mazury, nie bez racji znalazły się w globalnym plebiscycie, w drugiej siódemce cudów natury, pozostawiając za sobą takie ikony światowej przyrody, jak wodospad Niagara, Wielki Kanion Kolorado, góra Fudżi, jezioro Bajkał czy jezioro Titicaca. W dobie kryzysu gospodarczego związanego z pandemią, dobrze byłoby wesprzeć lokalny przemysł turystyczny. Tym bardziej, że naprawdę go mamy.

Jako ekspert od przetrwania w trudnych warunkach, co doradziłby Pan nam wszystkim w kwestii przetrwania w czasie pandemii koronawirusa. Niektórych ta sytuacja podłamała psychicznie, z różnych względów. Jak sobie z tym poradzić i wyjść obronną ręką, fizycznie i psychicznie?

Covid zgasił światło, pozostawiając nas w ciemności. Oszołomił, zmienił widzenie świata, odwrócił do góry nogami nasze nawyki. Wierzyliśmy, że technologia sprawiła, że ​​jesteśmy niezwyciężeni, okazało się, że jest inaczej. Przestraszyliśmy się i ja tego też nie ukrywam. To dobrze, że się boimy niewidzialnego niebezpieczeństwa, bo to zmusza nas do wdrożenia zachowań zapobiegawczych, które chronią nasze i innych zdrowie, a czego raczej byśmy nie zrobili, gdyby nie ten funkcjonalny strach. W tym delikatnym momencie wszyscy próbujemy zobaczyć „szklankę pół pełną”. Nie chcę być optymistą za wszelką cenę, ale jako trener sztuki survivalowej myśląc o przyszłości, myślę pozytywnie. Pamiętajmy o restrykcjach, o maseczkach, odległościach i dezynfekcji. Wygramy z nowym i podstępnym wrogiem. Walczy o to nasz układ odpornościowy, walczą lekarze, pielęgniarki, biolodzy, naukowcy, walczy nasze poświęcenie. Będzie odczuwalny kryzys gospodarczy, przyjdzie opłakiwać naszych zmarłych, ale nie mam wątpliwości: przy odrobinie wysiłku – wygramy, bo stać nas na to.

Jacek Pałkiewiczpodróżnik, dziennikarz, pisarz, twórca survivalu w Europie. Ustalił miejsce narodzin Amazonki, pokonał samotnie Atlantyk w łodzi ratunkowej, szkolił kosmonautów i elitarne jednostki antyterrorystyczne w skrajnych uwarunkowaniach pustyni i dżungli. Obiektywny komentator rzeczywistości, obywatel świata i jego odkrywca. Autor bestsellerowych książek, m.in.: "Syberia i Pasja życia", inspiruje dwa pokolenia polskich podróżników.

ZOBACZ TEŻ: #urlopwkraju Wspólnie z Jackiem Pałkiewiczem i blogerami odkryjemy Polskę na nowo

WIDEO: Wakacje w Polsce pod znakiem słońca?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie