MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W Szczecinie grasuje nieuchwytny truciciel psów. Policja ma rysopis mężczyzny

Leszek Wójcik
Leszek Wójcik
Świadkowie lub osoby, które mogą mieć informacje na temat dotychczasowych zdarzeń, proszeni są o kontakt z policją w Szczecinie pod nr tel. 47 78 13 867
Świadkowie lub osoby, które mogą mieć informacje na temat dotychczasowych zdarzeń, proszeni są o kontakt z policją w Szczecinie pod nr tel. 47 78 13 867 Andrzej Szkocki
Mężczyzna w wieku około 30-40 lat, ubrany w zieloną kurtkę z kapturem, ciemnoniebieskie spodnie, czarne buty i czarne rękawiczki, noszący maseczkę medyczną na twarzy - tak ma wyglądać osoba, która prawdopodobnie truje psy.

Pierwszą ofiarą truciciela psów był Borys, pięcioletni berneński pies pasterski, który pod koniec 2022 roku zdechł po zjedzeniu trucizny rozrzuconej na pl. Waleriana Pawłowskiego na szczecińskim Pogodnie. Niespełna miesiąc później właściciel psa rasy cavalier king charles spaniel znalazł w swoim ogródku (w pobliżu pl. Pawłowskiego) pasztetową nafaszerowaną trucizną.

Dziś można już wręcz mówić o pladze otruć psów w Szczecinie, w różnych jego dzielnicach. „Głos” zna przypadki trzech otruć i czterech prób otrucia. Nie tylko na Pogodnie, ale również na prawobrzeżu i w centrum. Sprawą zainteresowała się policja. I ma już rysopis człowieka, którego podejrzewa o dokonywanie tych przestępstw.

- Postępowania prowadzą poszczególne komisariaty. Odrębne czynności wykonuje także wydział kryminalny - potwierdza mł. asp. Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.

Wbrew pozorom dochodzenie nie jest proste. Sprawca lub kilku sprawców działają w wielu punktach miasta, praktycznie w każdej dzielnicy. Poza tym policjantom nie pomagają szczecinianie, którzy na portalach społecznościowych przytaczają kolejne przypadki otruć. Kiedy jednak są przesłuchiwani jako świadkowie, okazuje się, że opisywane przypadki... wymyślili - by, jak twierdzą, w ten sposób zmusić policję do działania.

Ale do otruć dochodzi naprawdę.

- Zjadł coś na spacerze na skwerze Pawłowskiego - twierdzi Robert Wasilewski vel Trzaskowski, właściciel Borysa, otrutego berneńczyka. - Jestem pewien, że tam, bo nigdzie indziej wówczas z nim nie wychodziłem.

Zdaniem pana Roberta, pies zaczął się inaczej zachowywać zaraz po powrocie ze spaceru. Przestał jeść, pić, miał kłopot z chodzeniem, później również z oddychaniem. Po kilku dniach zdechł. Badania wykazały, że był ogólnie zdrowy. Co spowodowało jego śmierć?

- Z dokumentu sporządzonego przez weterynarza wynika, że Borys zdechł z powodu zatrucia substancją chemiczną powodującą rozpad czerwonych krwinek i brak możliwości ich tworzenia - przytacza rozmówca „Głosu”.

Na placu Pawłowskiego pojawiła się nawet tabliczka informująca o niebezpieczeństwie. Właściciele psów z okolic skweru i z ul. Konopnickiej, Syrokomli, Kostki, Wieniawskiego przestrzegają się wzajemnie przed grasującym w dzielnicy wariatem.

Jak wiemy w podobny sposób, otrute, zdechły bokser i duży wilczur - oba psy także były wyprowadzane na pl. Pawłowskiego. Ze wpisów zamieszczonych w internecie wynika jednak, że trutki (mięso z trującym wkładem) znajdowane były również w Parku Kasprowicza. Ostatnio pojawiła się pogłoska o zatrutej kiełbasie, którą pies tylko polizał, a potem zdechł. Miało do tego dojść w okolicach osiedla Przyjaźni.

„Jakim to trzeba być podłym gadem...” albo „Powiesił bym sku...syna...” - tego typu wpisów w internecie jest coraz więcej. Wypowiedzi internautów się radykalizują, bo informacji o próbie otrucia psa czy o znalezieniu kolejnej trutki pojawia się coraz więcej. W różnych punktach miasta.

- Możemy powiedzieć, że dochodzi do takich sytuacji w każdej dzielnicy - stwierdza Wasilewski, z którym kontaktują się właściciele otrutych lub jedynie podtrutych zwierząt.

Zatrute pożywienie to jednak nie wszystko - na osiedlowych trawnikach ktoś rozrzuca również nafaszerowane gwoździami wędliny. Mięsne pułapki na zwierzęta znalezione zostały na ul. Seledynowej, Czerwonej i Chłopskiej. To teren dwóch osiedli. Bukowego i Nad Rudzianką.

Ich mieszkańcy szybko rozlepili kartki z ostrzeżeniami o treści: „Uwaga!!! Jakaś menda nienawidząca zwierząt rozrzuca mięso z gwoździami i igłami. Uważajcie na swoje psy i koty!!!”.

Niestety podobne przypadki się powtarzają. Co ustaliła policja?

- Ze względu na charakter działań funkcjonariuszy na tym etapie czynności jest zbyt wcześnie na ujawnianie jakichkolwiek informacji, poza ustalonym dotychczas rysopisem domniemanego sprawcy, bądź jednego ze sprawców - podkreśla mł. asp. Pankau.

Przypomnijmy, że w przypadku potwierdzenia zatrucia mięsa sprawcy grożą trzy lata więzienia.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński