Świnoujście: Popłoch na deptaku. Strażacy usuwali gniazdo os

Anna Starosta
Akcja skończyła się jeszcze przed godziną 10. Na czas jej trwania budki z lodami były zamknięte. Na zdjęciu starszy aspirant Jacek Nowak (po lewej) pokazuje koledze, gdzie konkretnie ma pryskać płynem na owady.
Akcja skończyła się jeszcze przed godziną 10. Na czas jej trwania budki z lodami były zamknięte. Na zdjęciu starszy aspirant Jacek Nowak (po lewej) pokazuje koledze, gdzie konkretnie ma pryskać płynem na owady. Fot. Anna Starosta
Osy zrobiły sobie gniazdo w skrzynce energetycznej, tuż przy budkach z lodami przy promenadzie. Strażacy musieli czekać na pracowników Enei, żeby odłączyli prąd.

Wczoraj od rana trwała akcja usuwania gniazda os. Znalazły sobie dogodne miejsce. Na promenadzie przy wejściu od ulicy Powstańców Śląskich. Właściciele budek z lodami obawiali się o klientów i siebie. Wezwali strażaków.

- Wystarczyło kilka ciepłych dni i zaczynają się pojawiać gniazda os, szerszeni - mówi Jacek Nowak, dowódca zmiany, który dowodził akcją. - Najbardziej niebezpieczne są te owady, jak mają ruję. Stają się wtedy agresywne.

- Tyle się teraz mówi o uczuleniach - dodał jeden z właścicieli budek z lodami. - Możemy nawet nie widzieć, że jesteśmy uczuleni.

Jak mówili strażacy, gdyby osy zagnieździły się gdzie indziej, to akcja byłaby prostsza. Jeden z ich kolegów w specjalnym kombinezonie opryskuje je środkiem paraliżującym. Gniazdo wyrzuca się do worka.

- Tym razem musieliśmy jednak czekać na pracowników zakładu energetycznego. Musieli odłączyć prąd - mówią strażacy.

Ci z kolei bali się otworzyć skrzynkę. Nie chcieli zostać pokąsani przez owady. W końcu jeden z nich w stroju pożyczonym od strażaka w specjalnym nakryciu głowy podszedł do skrzynki i odłączył prąd.

- Owady przelatywały mi przed oczami. Nie było to przyjemne - mówił.
Ale dzięki niemu strażacy mogli podejść i wyrzucić gniazdo. Zapewniają, że w opryskane specjalnym środkiem miejsce owady już nie wracają.

- Teraz to jeszcze nic - opowiadali strażacy. - W ubiegłym roku ściągaliśmy gniazdo szerszeni na prawobrzeżu. Tyle ich tam było, że człowiek miał wrażenie, że aż ściany budynku się ruszają. Przez kilkadziesiąt minut nie można było wchodzić do budynku. Preparat, którym je opryskiwaliśmy wpływa też chwilowo na skórę człowieka. Staje się ona sztywna i jakby znieczulona.

Wczoraj z ulgą odetchnęli właściciele budek z lodami, ale też turyści.
- Nie wyobrażam sobie spacerować po promenadzie i odganiać od os - mówi Katarzyna Kowalik z Wałcza, która przyjechała do Świnoujścia z mężem i dziećmi na wczasy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie