Policzyli straty

Hanka Lachowska, 3 sierpnia 2004 r.
Przez pierwsze 12 mil zawodniczki miały skakać do morza z prywatnego jachtu świnoujścianina Wojciecha Strójwąsa. Skoczyła tylko Malwina Bukszowana. Zamiast planowanej godziny była w wodzie 40 minut. Potem przerwano maraton.
Przez pierwsze 12 mil zawodniczki miały skakać do morza z prywatnego jachtu świnoujścianina Wojciecha Strójwąsa. Skoczyła tylko Malwina Bukszowana. Zamiast planowanej godziny była w wodzie 40 minut. Potem przerwano maraton. Sławomir Ryfczyński
10 tysięcy złotych kosztowała miasto organizacja próby pobicia rekordu świata w maratonie pływackim. Dwa i pół razy tyle dali sponsorzy. Mimo, że próba zakończyła się fiaskiem, prezydent Świnoujścia zamierza w przyszłym roku powtórzyć całe przedsięwzięcie.

Osiem pływaczek miało w 48 godzin pokonać 165-kilometrowy odcinek ze Świnoujścia do szwedzkiego Ystad. Tak przynajmniej zapewniali trenerzy i główny organizator Teofil Różalski.

Wiedział przed startem

- Potrzebowalibyśmy przynajmniej dwóch łodzi - mówił. - A mieliśmy jedną i do tego jeszcze zepsuł się silnik. Nie mogłem narażać dziewczyny. Szczególnie w nocy byłoby to dla nich bardzo niebezpieczne.

- To nieprawda - ripostują wiceprezydent Świnoujścia Ryszard Kowalski oraz kapitanowie jednostek, które ubezpieczały maraton. - Na statku - bazie były jeszcze dwie łodzie, które w każdej chwili można było spuścić na wodę.

Wszyscy - również zawodniczki - są przekonani, że Teofil Różalski zbyt wcześnie podjął decyzję o przerwaniu maratonu.

- Przecież całe zaplecze było przygotowane dokładnie tak, jak chciał - mówił zaskoczony i zdenerowany wiceprezydent. - Jeszcze na starcie serdecznie dziękował nam za pomoc. Wszyscy to słyszeli.
Nieoficjalnie mówiono, że prawdziwą przyczyną mogło być zupełnie co innego.

Już po powrocie do świnoujskiego portu zawodniczki przyznały, że praktycznie nie było szans, aby przepłynęły Bałtyk w dwie doby.
- Znamy swoje umiejętności i wytrzymałość. Mogłyśmy pokonać trasę w około sześćdziesiąt godzin - mówiły.

- Być może główny organizator przestraszył się, że rzeczywiście mogą nie zmieścić się w czasie i tylko szukał pretekstu do przerwania próby - mówił prezydent Kowalski.

To przypuszczenie może potwierdzać fakt, że w ciągu pierwszych niespełna dwóch godzin pływaczki pokonały "tylko" 2,5 mili, a planowano 4.

- Ale przecież czas nie był najważniejszy! Chodziło o to, żeby jako pierwsze przepłynęły ze Świnoujścia do Ystad - mówiły władze miasta.

Zarówno zawodniczki, jak i władze Świnoujścia, były oburzone przerwaniem maratonu.

- W ogóle nie chciałam wejść na pokład! - mówiła Malwina Bukszowana, która płynęła na drugiej zmianie.

- Przygotowywałyśmy się do tego od wielu tygodni. Chciałyśmy płynąć - dodały Katarzyna Pastwa, Izabela Kudzinowska i ich koleżanki.

Najwięcej wydali sponsorzy

Na przygotowanie pływaczek i organizację przedsięwzięcia miasto wydało około 10 tys. złotych plus koszt kolorowego folderu, który z tego okazji wydano.

- Te 10 tysięcy to koszt wyżywienia i mieszkania zawodników i trenera. Gościliśmy ich przez trzy tygodnie. Mieszkali w hotelu Ośrodka Sportu i Rekreacji "Wyspiarz", a posiłki jadły w Klubie Garnizonowym - wylicza wiceprezydent Ryszard Kowalski.
Resztę pieniędzy wyłożyli sponsorzy. Urząd Morski dał statek - bazę "Planeta", który miał towarzyszyć zawodniczkom przez cała trasę. Paliwo do jednostki zasponsorowała świnoujska spółka holownicza "Port - Hol". Armator Unity Line ubrał zawodniczki i zafundował bilety powrotne promem z Ystad do Świnoujścia.

Za rok o tej samej porze

Mimo niepowodzenia, miasto chciałoby powtórzyć próbę w przyszłym roku. Przede wszystkim dlatego, że jest to doskonała promocja naszego miasta i polskiego pływania długodystansowego.
Wszystko zależy jednak od sponsorów, bo miasto nie stać samodzielnie na taki wydatek.

- Ci, którzy pomogli nam w tym roku już się wstępnie zgodzili - dodaje rzecznik prasowy prezydenta Robert Karelus. - Zawodniczki też.
Zaznacza jednak, że jeśli do tego dojdzie, to miasto przejmie na siebie cały ciężar organizacji.

- Aby uniknąć takiej sytuacji, jaka była w tym roku, że jedna osoba, bez żadnego porozumienia z nami zadecydowała o przerwaniu maratonu - mówi Robert Karelus.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie