MKTG SR - pasek na kartach artykułów

PKO Ekstraklasa: Korona Kielce - Pogoń Szczecin 2:2. Różne połowy Portowców, ale strata punktów boli [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Korona Kielce - Pogoń Szczecin 2:2.
Korona Kielce - Pogoń Szczecin 2:2. PAP/Piotr Polok
Bardzo słaby występ Pogoni Szczecin w pierwszej połowie meczu w Kielcach, a po zmianie stron zdecydowanie lepsze oblicze Portowców i odrobione straty. Remis sprawiedliwy, ale żadna z drużyn nie będzie z niego w pełni zadowolona.

Przed rozpoczęciem spotkania trudno było wskazać wyraźnego faworyta meczu. Co prawda 5. w tabeli była Pogoń, ale nasz zespół ostatni mecz przegrał, co mogło być oznaką małego problemu. Korona też wyniki ma słabe, a po sobotnim remisie Puszczy Niepołomice kielczanie spadli na pozycję spadkową. Determinacją mieli poszarpać się z Portowcami o wygraną i poprawę sytuacji.

Trener Jens Gustafsson po wpadce z Zagłębiem Lubin zareagował trzema zmianami w „11”. Przede wszystkim do składu powrócił na prawą obronę Linus Wahlqvist (Szwed pauzował za kartki), a na prawą pomoc powrócił Wahan Biczachczjan. Ormianin zastąpił Marcela Wędrychowskiego, więc młodzieżowcem znów był Adrian Przyborek, a na rezerwie pozostał Rafał Kurzawa. Po raz pierwszy tej wiosny – skład osobowy ławki rezerwowej Pogoni nie wyglądał blado.

Początek spotkania to mocne ataki Korony. Już w pierwszej akcji gospodarze zwrócili uwagę arbitrowi, że Benedikt Zech mógł mieć za mocno wychyloną rękę przy strzale, ale sędzia nakazał grać dalej. Portowcy dopiero po dziesięciu minutach przedostali się w pole karne rywali i dało się wyczuć, że chcą przejąć inicjatywę. W 16. minucie Pogoń miała rzut wolny w okolicach pola karnego. Strzał Wahana Biczachczjana został zablokowany.

W 18. minucie Korona (Dawid Błanik) bramkę zdobyła, ale sędziowie wychwycili spalonego. Po dwóch minutach gospodarze trafili już prawidłowo. Po rzucie rożnym i przy biernej (złej) postawie defensywy.

Po stracie gola Pogoń przyspieszyła i momentami miała liczebną przewagę na połowie Korony. Konkrety: strzał Biczachczjana niecelny z 12 m. Gospodarze szybko nastawili się na kontry i też mieli średnie okazje.

W 41. minucie Korona podwyższyła prowadzenie. Rozgrywała atak pozycyjny, pilnowała piłkę, ale Jacek Podgórki ośmieszył przy linii końcowej Wahlqvista, wyłożył piłkę Błanikowi, a były piłkarz Pogoni wykorzystał okazję. Nikt go nie pilnował na 8. metrze.

Drugą połowę Pogoń rozpoczęła z werwą i już po paru minutach dostała rzut karny. Przypadkowe zagranie ręką obrońcy i po dłuższej analizie Lasyk wskazał na „11”. Kamil Grosicki przed tygodniem zmarnował taką okazję, w Kielcach strzelił do siatki. Portowcy nakręcili się, ale mogli zostać skarceni szybko, jednak Valentin Cojocaru był lepszy w sytuacji sam na sam od Jewgienija Szykawki. Zemściło się to na gospodarzach, bo w 67. minucie wyrównał wprowadzony po przerwie Gorgon. Pomocnik mocno strzelił z pola karnego, a kielczanie wcześniej nie mogli wybić piłki.

Po wyrównaniu gra się wyrównała. Był cios za cios. Korona nie chciała się za bardzo otworzyć, a Pogoń starała się cierpliwie szukać swojej szansy. Korona w 90. minucie miała sytuację meczową, ale Pogoń uratował słupek.

Korona Kielce - Pogoń Szczecin 2:2 (1:0)
Bramki: Nono (22.), Błanik (42.) - Grosicki (54. - karny), Gorgon (67.).
Korona: Dziekoński – Pięczek, Zator, Malarczyk, Trojak, Podgórski (82. Konstantyn) – Remacle, Hofmeister Ż, Błanik (70. Czyżycki) – Nono Ż, Szykawka (82. Dalmau).
Pogoń: Cojocaru – Wahlqvist Ż, Zech (72. Borges), Malec, Koutris – Biczachczjan (46. Gorgon Ż), Gamboa, Ulvestad, Przyborek (78. Wędrychowski), Grosicki (46. Kurzawa) – Koulouris.
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 10 417.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek w finale turnieju w Rzymie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński