MKTG SR - pasek na kartach artykułów

King Szczecin wygrał pierwszy finał u siebie i prowadzi w mistrzowskiej serii z Treflem Sopot [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
King Szczecin znów prowadzi w finale Orlen Basket Ligi. W pierwszym meczu w Szczecinie pokonał Trefla sopot 75:59
King Szczecin znów prowadzi w finale Orlen Basket Ligi. W pierwszym meczu w Szczecinie pokonał Trefla sopot 75:59 Andrzej Szkocki/Polska Press
To nie było super widowisko, ale nikt o tym nie będzie pamiętał. Najważniejsze - King pokonał Trefla Sopot 75:59 i w serii do czterech zwycięstw prowadzi 2:1, a kolejny mecz również w Szczecinie.

Finałowa seria rozpoczęła się od dwóch spotkań w Sopocie. W pierwszym meczu górą był King, w drugim Trefl. Oba zacięte, rozstrzygały się w ostatnich kwartach. Tego samego można było oczekiwać od rywalizacji w Szczecinie.

King przystąpił do meczu bez zmian w wyjściowej piątce. Przebieg spotkań z sopockim zespołem jeszcze takowych nie wymusił. Trener Arkadiusz Miłoszewski mocno jednak liczył, że wszyscy jego podopieczni złapią lepszy rytm gry i swoje zadania będą realizować z większym poświęceniem, pazernością, a przede wszystkim skutecznością. Większe ciśnienie na pewno było w ekipie Trefla. Szybko stracili atut boiska, wiec do Szczecina przyjechali z jasnym celem - przynajmniej jednego zwycięstwa.

Z Sopotu do Szczecina wybrała się skromna, ok. 20-osobowa grupa fanów. Kibiców Kinga oczywiście było dużo więcej, ale... do kompletu było daleko. Sympatycy Kinga mocno złościli się na podyktowane na finały ceny wejściówek i w mediach społecznościowych wielu z nich ogłosiło bojkot. Klub tłumaczył się, że "za jakoś trzeba płacić" i liczył na frekwencję na poziomie czterech tysięcy. Puste place na trybunach były najlepszym dowodem na to, że klub przeliczył się w finansowych oczekiwaniach.

Pierwsza kwarta spotkania najgorsza ze wszystkich dotychczas rozegranych w finałach. W grze obu ekip dominowała nerwowość, więc były pudła, straty, niepotrzebne faule i mało punktów. King w zasadzie cały czas był na prowadzeniu, ale to była kwestia 1-2 posiadań.

Druga odsłona troszkę bardziej atrakcyjna, ale wciąż widać było, że zawodnicy są spięci - pudłują, nie biegają na pełny gaz, a po pierwszym błędzie chowają się na parkiecie. Dla Kinga przełomem była trzypunktowa akcja Matta Mobley'a. Amerykanin blado wypadł w Sopocie, w I połowie trzeciego meczu też grał przeciętnie, ale zanotował jedną akcję, która rozpoczęła dobry fragment Kinga. Gospodarze zaczęli budować swoją przewagę i po osobistych Kacpra Borowskiego było 32:22. A jeszcze na finiszu punkty dorzucił Przemysław Żołnierewicz.

22 punkty zdobyte w 20 minut przez Trefla to negatywny rekord sezonu, ale King jakoś specjalnie tego nie wykorzystał. Też daleko było do formy strzeleckiej prezentowanej wiele razy w tym sezonie.

King lepiej wszedł w trzecią kwartę, po wsadzie Zaca Cuthbertsona prowadził 45:27 (24. minuta) i trener Tabak nie wytrzymał. Niewiele to dało, bo King naciskał w obronie, a Trefl się gubił. A w ataku nie do zatrzymania był Andrzej Mazurczaka i za jego sprawą w King prowadził już 52:31. I gdyby nie trochę nonszalancji w końcówce odsłony tę przewagę by utrzymał, a tak sopocianie trochę nadrobili.

57:42 przed startem ostatniej kwarty. Było jasne, że goście rzucą się na Kinga i tak było. Po minucie było już 57:47 i tym razem trener Miłoszewski poprosił o czas i wrócił do najspokojniejszych zawodników. To było dobra decyzja - słabszy okres King przeczekał, pilnował przewagi przez kolejne minuty.

Nerwowo mogło się zrobić po rzucie Schenka za trzy, ale spudłował i dystans nie zmalał do 6 oczek na 2,40 przed końcem. King i to przełamał. W końcówce jeszcze podwyższył i w pełni zasłużenie wygrał.

3. finał Orlen Basket Ligi

King Szczecin - Trefl Sopot 75:59
Kwarty: 15:14, 19:8, 23:20, 18:17
King: Mazurczak 22 (2), Woodson 14 (4), Cuthbertson 2, Borowski 9 (1), Udeze 5 - Meier 8 (2), Kyser 7, Żołnierewicz 5, Nowakowski 0, Mobley 3, Żmudzki 0.
Trefl: Schenk 10 (2), Best 4, Barnes 3 (1), Zyskowski 11 (2), Groselle 8 - Scruggs 10 (2), Varadi 5, Witliński 1, Van Vliet 7 (1).

Stan rywalizacji: 2:1 dla Kinga. Czwarte spotkanie zostanie rozegrane w piątek o godz. 20 w Szczecinie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński