MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kacper Borowski, podkoszowy Kinga Szczecin: Rok temu była większa chemia w zespole

Jakub Lisowski
Kacper Borowski (13.) z Kinga Szczecin
Kacper Borowski (13.) z Kinga Szczecin Oliwia Nowak/Polska Press
Szkoda, że nie zdołaliśmy obronić mistrzostwa. Może i lekki niesmak pozostaje, ale trzeba żyć dalej - mówi Kacper Borowski, podkoszowy Kinga Szczecin.

Szczecinianie przegrali finał Orlen Basket Ligi z Treflem Sopot 3:4, w tym decydujące spotkanie 71:77.

Co bardziej dominuje: smutek, ulga, bo to już koniec sezonu, a może i radość, bo srebrny medal też trzeba docenić?
Kacper Borowski: Medal to medal i nie ma co tego podważać. Sukcesem naszej drużyny było to, że po roku znów zagraliśmy w finale rozgrywek i mimo tych wszystkich wzlotów i upadków, które mieliśmy po drodze. Ja wywodzę się z takiej szkoły, a takiego podejścia nauczył mnie jeden z trenerów w Cetniewie, że nie ważne, czy twój mecz wygrałeś, przegrałeś, czy zdobyłeś mistrzostwo lub nie - po prysznicu wychodzisz z szatni i żyjesz dalej. To była kolejna chwila w naszej karierze. Za chwilę zapomnimy o wielu rzeczach, które nas w tym sezonie spotkały. Szkoda, że nie zdołaliśmy obronić mistrzostwa. Może i lekki niesmak pozostaje, ale trzeba żyć dalej.

Trefl był lepszy?
Pokazał w ostatnich meczach, że był. Nie wiem, czy nam bardziej doskwierała presja finałów, czy narzucona przez nich fizyczność. Niestety, nasza skuteczność mocno spadła, a przecież byliśmy znani z tego, że potrafimy nieźle przypalić w rzutach za trzy. W ostatnich meczach niby były otwarte pozycje, ale ciężko było cokolwiek trafić. Jakiej głębokiej analizy pewnie już nie będzie, bo nie ma na to czasu i pozostaje cieszyć się z tego, co mamy. Srebro to też medal, też podium.

Czemu nie złoto. Jak tegoroczne finały i siłę Kinga można porównać do ubiegłorocznej batalii ze Śląskiem Wrocław o mistrzostwo? Trefl na pewno był silniejszy od Śląska, a czy King 2024 był silniejszy od Kinga 2023?
Szczerze - potencjał był porównywalny, ale jednak w zeszłym roku była większa chemia w zespole. Każdy walczył za każdego, każdy wierzył w pozostałych zawodników i to było widać na parkiecie. W tym sezonie nie było to tak odczuwalne. My byliśmy jednością, ale w zeszłym roku chemia i zespołowość była nieporównywalnie większa. Może to dało nam wtedy złoty medal, choć to Śląsk był faworytem, a my zrobiliśmy im dużego psikusa.

Tak pięknie było z Treflem - 3:1. Finał przegraliśmy słabym występem w Sopocie w piątym meczu, czy porażką w szóstym w Szczecinie?
Trefl odrodził się na swoim parkiecie, później zlał nas na naszym parkiecie, ale cały czas byliśmy w grze o mistrzostwo. Przegraliśmy je w siódmym meczu. Boli.

Był pościg, była nadzieja w końcówce, ale zabrakło trójki, dobrych decyzji na boisku.
A były pozycje... Wystarczyło 1-2 trójki dać na przełamanie, by dość Trefla, ale nie ma już teraz co gdybać. Mamy srebro i musimy się z tego cieszyć. Dziękujemy kibicom za to, że przez wszystkie finały i cały sezon wspierali nas ze wszystkich sił.

Ma Pan ważną umowę z Kingiem, więc zostaje Pan w klubie czy chce znaleźć inny?
Kontrakt jest, więc kibice raczej mnie będą oglądać w Szczecinie.

Rozmawiał Jakub Lisowski

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński