MKTG SR - pasek na kartach artykułów

King Szczecin przegrał w koszykarskiej Lidze Mistrzów. Przesądził finisz spotkania

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Spotkanie w Ludwigsburgu nie zgromadziło na trybunach kompletu widzów
Spotkanie w Ludwigsburgu nie zgromadziło na trybunach kompletu widzów Jakub Lisowski
We wtorkowy wieczór King Szczecin walczył na parkiecie MHP Riesen Ludwigsburg. I nie był daleko od zwycięstwa z mocnym niemieckim przeciwnikiem. Szczególnie dla Jhonathana Dunna był to bardzo ważny występ.

Amerykanin po kilkumiesięcznej przerwie wrócił do Ludwigsburga. Był zawodnikiem MHP Riesen w poprzednim sezonie i spisywał się dobrze. Gdy szczeciński klub ogłosił transfer tego strzelca nie brakowało opinii, że to jeden z najlepszych nowych zawodników, którzy będą grać w Polsce. Dunn miał trochę problemów z plecami, szybko też się okazało, że w kwestiach obrony ma pewne braki. Jednym słowem – Amerykanin szybko stracił miejsce w podstawowej piątce, a wrócił do niej właśnie w Ludwigsburgu. Trener Arkadiusz Miłoszewski liczył, że wykorzysta znajomość obiektu, nie przestraszy się dopingu miejscowych kibiców i przeciwników.

Dunn wrócił w dobrym stylu. W pierwszych akcjach dwukrotnie oszukał przeciwnika i zdobywał łatwe punkty. Ale i jego partnerzy zaczęli ten mecz bez respektu. Grali szybko, skutecznie i szybko objęli prowadzenie 8:2. MHP na mecz z Kingiem wystawiło piątkę złożoną z samych Amerykanów, ale to nie było problemem. „Olbrzymy” w końcu złapali lepszy okres i po dwóch trójkach doprowadzili w 6. minucie do remisu 16:16. Ale końcówka odsłony znów była po myśli gości – trójki Borowskiego, Nowakowskiego, a przede wszystkim skuteczna gra po kosz, do Morrisa Udeze (4/4 z gry).

Trener Miłoszewski w czasie przerwy miał trochę pretensji za zbyt proste punkty rywali w 2-3 akcjach. Kolejny taki prezent sprawił, że Silas Melson w 12. minucie wyprowadził MHP na pierwsze prowadzenie (28:27).

Szczecinianie nie zwątpili i szybko odzyskali prowadzenie, ale jednak nie byli już w stanie uciec przeciwnikom. Ci cały czas byli blisko i dzięki coraz lepszej skuteczności dystansowej (6/16 za 3 w dwóch kwartach) mieli swoje okazje, ale jednak King potrafił utrzymywać skromną przewagę. Decydowała głównie o tym skuteczność z „pomalowanego”. To, co musiało jednak niepokoić przed II połową, to kwestia skuteczności zmienników. Rezerwowi MHP rzucili 23 punkty, Kinga – 13.

Trzecia kwarta też układała się po myśli mistrzów Polski. Po trójce Michała Nowakowskiego w 27. minucie King prowadził 63:55. Mógł nawet wyżej, ale sześć punktów sprezentował rywalom podając im piłkę w ręce. Trener MHP Joshua King widząc problemy poprosił o czas, ale po wznowieniu gry King przechwycił piłkę, a łatwe punkty zdobył Tony Meier. Na koniec odsłony Wilki prowadziły 67:59, więc było bardzo ciekawie. A w hali cichutko.

Decydowała więc czwarta kwarta. King zaczął ją agresywnie, ale gospodarze odpowiedzieli tym samym. I mieli w składzie Jayvona Gravesa, który brał na siebie zdobywanie punktów. To za jego sprawą Niemcy szybko odrobili straty z 61:69 na 67:69. Rzucali nawet na prowadzenie, ale pudłowali. King podobnie, więc pięć minut przed końcem wszystko było otwarte.

Na remis rzucił Desure Buie, ale goście wrócili na prowadzenie po indywidualnej akcji Dunna (71:69 na 4 minuty przed końcem). Czas płynął, zespoły nie wykorzystywały swoich akcji i 100 sekund przed końcem był remis 73:73. Wtedy rzut za trzy spudłował Zac Cuthbertson, a po faulu Graves rzucał osobiste i trafił oba (75:73). King potrzebował skutecznej odpowiedzi. Zablokowany został Dunn, ale Udeze zebrał piłkę. Kolejna akcja też była nieskuteczna. Gospodarze mieli 40 sekund. Graves trójkę spudłował, ale w walce o zbiórkę Udeze sfaulował. Skrytykował arbitrów, więc został ukarany przewinieniem technicznym. Deion Hammond trafił raz, a Eddy Edigin dwa razy i MHP prowadziło 78:73 na 21 sekund przed końcem.

Trener Miłoszewski po raz ostatni zaprosił podopiecznych na naradę. W hali nikt już nie siedział, ale wsparcie mocno pomogło gospodarzom. Mazurczak trafił za dwa, ale Melson wykorzystał jednego osobistego po faulu taktycznym. Na 4,5 sekundy przed końcem rzucił Avery Woodson. Trafił, a sztab MHP poprosił o czas. King szybko sfaulował Hammonda, który z osobistych raz się pomylił, ale goście mieli 2,8 sekundy. Piłka szybko poleciała w kierunku Dunna, ale Amerykanin nie złapał jej. MHP ustalił wynik po kolejnych osobistych.

Mimo porażki King zasłużył na duże prawa za bardzo dobry występ przez 30 minut. Ostatnia odsłona najmniej udana. Jeden celny rzut więcej i ten wynik mógł być w drugą stronę. Rewanż z Niemcami w Szczecinie już teraz zapowiada się bardzo ciekawie.

Wielkie brawa należą się również trójce kibiców Kinga (Tomek, Marcin i Zenek), którzy zdecydowali się pojechać do Ludwigsburga i tam dopingować drużynę. Momentami udawało im się przekrzyczeć fanów MHP. W obiekcie było ok. dwóch tysięcy sympatyków niemieckiej drużyny. Frekwencja byłaby lepsza, gdyby „Olbrzymy” nie rozpoczęły sezonu od czterech porażek w pięciu meczach.

2. kolejka Ligi Mistrzów

MHP Riesen Ludwigsburg – King Szczecin 82:78
Kwarty: 23:27, 22:20, 14:20, 21:11
MHP: Desure Buie 9 (1x3), Elijah Childs 12, Jayvon Graves 22 (2), Jaren Lewis 8, Deion Hammond 7 (1) – Jacob Patrick 0, Silas Melson 8 (1), Johanes Patrick 3, Ben Vander Plas 5 (1), Jonathan Bahre 4, Eddy Edigin 4.
King: Andrzej Mazurczak 15, Zac Cuthbertson 5, Jhonathan Dunn 11 (1), Tony Meier 11 (3), Morris Udeze 15 – Kacper Borowski 5 (1), Artur Łabinowicz 0, Maciej Żmudzki 0, Avery Woodson 7 (1), Michał Nowakowski 9 (1).

Jakub Lisowski, Ludwigsburg

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński