MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Aktywność prezesa Jarosława Mroczka po finale. Gorące wpisy i apel. Piękny gest Jarosława Królewskiego

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Robert Dymkowski na wózku asystował podczas ceremonii medalowej po finale Pucharu Polski. Medale piłkarzom Pogoni wręczał m.in. szef klubu Jarosław Mroczek
Robert Dymkowski na wózku asystował podczas ceremonii medalowej po finale Pucharu Polski. Medale piłkarzom Pogoni wręczał m.in. szef klubu Jarosław Mroczek Andrzej Szkocki
Zaraz po spotkaniu Jarosław Mroczek „wysłał” sędziów finału Pucharu Polski Tomasza Kwiatkowskiego i Bartosza Frankowskiego na emeryturę. Po godzinie łagodził już swój pierwszy wpis, a w piątek zaapelował do fanów Pogoni Szczecin.

Pogoń była zdecydowanym faworytem finału PP na Stadionie Narodowym. Jest czołowym zespołem PKO Ekstraklasy, a Wisła Kraków gra w I lidze. Ale tej różnicy nie było widać na boisku, mało tego, to „Biała Gwiazda” sprawiała lepsze wrażenie, chciała kontrolować grę i walczyła na całego.

Mimo to – Pogoń objęła w II połowie prowadzenie i była bardzo, bardzo blisko zwycięstwa. Wisła wyrównała w ostatniej akcji doliczonego czasu gry. Pogoń miała pretensje, że sędzia przedłużył dogrywkę i pozwolił wiślakom wykonać rzut wolny o dziesięć metrów od miejsca faulu. W dogrywce też była kontrowersja, bo tuż przed końcem w polu karnym padł Efthymios Koulouris. Czy Grek był nieprzepisowo blokowany, czy jednak przyaktorzył? Sędzia Tomasz Kwiatkowski nie przerwał gry, ale VAR (sędzia Bartosz Frankowski) to analizował i kazał grać dalej.

Rozpoczęła się wielka rozpacz Pogoni. Płakali piłkarze, płakali przede wszystkim kibice. Wielu fanów było wściekłych na Portowców za takie okoliczności porażki.

- Raz już sędzia Kwiatkowski nas przepraszał. Teraz takich przeprosin nie oczekuję. Razem z sędzią Frankowskim niech udadzą się na emeryturę, niepłatną – napisał na Twitterze prezes Pogoni Jarosław Mroczek. - Przegraliśmy, trudno w to uwierzyć. Tak bardzo czekaliśmy na ten dzień. Wszyscy są załamani, przepraszam za to co się stało. Drugi raz ten sam sędzia wypacza nasz mecz….taki mecz. Nie wiem jeszcze jak ale Pogoń się podniesie, na pewno. Znajdziemy oparcie w tych co kochają Pogoń – po chwili dopisał szef szczecińskiego klubu.

Reakcja kibiców Pogoni była natychmiastowa. Mroczek generalnie został mocno skrytykowany za ten wpis. Fani mieli ogromne pretensje, że Pogoń tak blado wypadła w finale, a winę chce zwalić na sędziego.

Krytyka kibiców musiała dotrzeć do prezesa Mroczka, bo po dwóch godzinach znów opublikował wpis. Już łagodniejszy..

- Krytyka sędziego jest zasłużona choć zagraliśmy słabo. Nigdzie nie napisałem, że graliśmy dobry mecz. Powinniśmy po prostu strzelić kilka bramek. Tak się nie stało, niestety. Za to straciliśmy bramkę ze spalonego. VAR tego nie widział. Karny ewidentny, VAR milczy. Dlaczego? - stwierdził Jarosław Mroczek.

Tyle, że i ten wpis był krytykowany, więc kolejnych już nie było. W piątek Mroczek opublikował za to apel do fanów na stronie klubowej.

„Minęła upiorna noc. Emocje niestety nie opadły, powoli jednak pojawiają się przemyślenia, które chyba powinny wpłynąć na nadchodzącą przyszłość, bo przecież ona jest najważniejsza.

Pierwsze pytanie, to czy za wszelką cenę mamy szukać winnego porażki? Nie sądzę, nie zmieni to niczego. Istotna jest tylko przyszłość Klubu. Ta przegrana ma znaczący wpływ na naszą sytuację i rzeczywistość. Będzie nam bardzo trudno sobie z tym poradzić. Czekają nas rozmowy z kilkoma bardzo ważnymi naszymi partnerami, będziemy prosili o nieco inne tempo wzajemnych rozliczeń. Pogoń musi to przetrwać.

Drugie pytanie, to jak podnieść naszą drużynę? Bardzo chciałbym, by od jutra czuli już tylko sportową złość, wściekłość wręcz, której skutkiem musi być wiara w możliwość wygrania wszystkich meczów, które pozostały do rozegrania w tym sezonie. Sztab trenerski niech już nie posypuje głowy popiołem, ale niech tak nastawi tę naszą drużynę, żeby ta była w stanie walczyć, podejmować szybkie decyzje w grze, nawet ryzykując wiele i zwyciężać. Z każdym przeciwnikiem, z którym przyjdzie nam się zmierzyć do ostatniej kolejki rozgrywek ligowych.

Trzecie i może najważniejsze pytanie brzmi, jak przywrócić wiarę w tę drużynę i nasz Klub naszym Kibicom?

To, co zrobiliście na PGE Narodowym na zawsze będzie pamiętane przez wszystkich. Doping, nieprawdopodobna oprawa, postawa przed i po meczu wobec przeciwników, mam nadzieję, że staną się pucharowym standardem, z którego powinni być dumni wszyscy Kibice Pogoni, nawet po tym fatalnym wyniku. Choć wiem jak bardzo to trudne, to w poniedziałek jednak potrzebujemy, a właściwie nasza drużyna potrzebuje, Waszego wsparcia, takiego samego jak w Warszawie. Bez Was, bez Waszych serc, zaangażowania, Pogoń nie jest Pogonią. Klub ma szansę wrócić na właściwą drogę tylko z Wami, z Waszą miłością do tych barw.

Mam świadomość, że jest mnóstwo innych szczegółów, które wymagają przemyślenia, może zmiany. Nie sposób ich wszystkich dzisiaj wymienić. Do poniedziałku zostały tylko trzy dni, a my musimy wrócić z piekła na ziemię. Razem. O to Was dzisiaj proszę.”

Apel prezesa oczywiście związany jest z uspokojeniem atmosfery po ogromnej porażce (sportowej, wizerunkowej). Pogoń ma jeszcze na głowie finisz sezonu ligowego. Na mistrzostwo Polski większych szans nie ma, ale może zdobyć medal. Na tym teraz musi skupić się drużyna. W poniedziałek mecz z Puszczą Niepołomice.

A Wisła świętuje. W piątek miała wielką fetę na Starym Rynku. A jeszcze przed nią kolejny raz klasę pokazał Jarosław Królewski – prezes krakowskiego klubu. Tak, jak przed meczem, tak i po meczu pamiętał o Robercie Dymkowskim – legendzie Pogoni Szczecin, który zmaga się z nieuleczalną chorobą. Dymkowski był na finale – na wózku inwalidzkim asystował w ceremonii medalowej.

"Chciałbym zanim zaczniemy świętować na rynku krakowskim – napisać parę słów od prezesa Wisły Kraków. Po pierwsze. W kontekście fanów Pogoni Szczecin – to była przyjemność oglądać Was na PGE Narodowym – zaprezentowaliście się wspaniale. Jestem przekonany, że duże sukcesy przed Waszą drużyną i wiele momentów radości przed Wami.

Po drugie, w kontekście Pana Prezesa Pogoni Szczecin – widziałem w oczach tego Pana wielką miłość do swego klubu – wyrażoną 13 latami ciężkiej pracy. Jestem dumny, że tacy ludzie są w polskiej piłce, doceniajcie go. To wspaniały człowiek.

Po trzecie, jako nastolatek oglądałem Pana Roberta Dymkowskiego na boisku, wczoraj podczas meczu mogłem go spotkać osobiście. Walczy obecnie poza boiskiem o zdrowie, dlatego poprzez drobny gest chciałbym go wesprzeć i w przyszłym tygodniu przeznaczę swój medal za Puchar Polski pod licytacje, która mam nadzieję, wesprze Pana Roberta w tej walce.

Dla fanów Pogoni Szczecin i Wisły Kraków wielki szacunek. Stworzyliście najlepszą atmosferę podczas Pucharu Polski w historii tychże meczów. Nic się nie kończy. Wiele rzeczy dopiero się rozpoczyna – dla obu drużyn”.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Mbappe nie zagra z Polską?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński