27 lat temu funkcjonariusze bestialsko pobili internowanych. Prokurator wnosi o aresztowanie oskarżonego, który unika stawienia się w sądzie

Marek Rudnicki
Już drugi raz trzech oskarżonych nie pojawiło się na sprawie, przez co została kolejny raz odłożona na inny termin.
Już drugi raz trzech oskarżonych nie pojawiło się na sprawie, przez co została kolejny raz odłożona na inny termin. Fot. Andrzej Szkocki
Drugi raz już sąd musiał dzisiaj odroczyć rozpoczęcie rozprawy przeciwko 15 funkcjonariuszy PRL-owskiej Służby Więziennej i komendantowi obozu dla internowanych w Wierzchowie. Oskarżeni są o zorganizowanie 13 lutego 1981 r. w obozie w Wierzchowie "ścieżki zdrowia" dla internowanych działaczy Solidarności.

Nie pojawiło się trzech oskarżonych, którzy przedstawili zwolnienia lekarskie. Sąd zapowiedział, że zweryfikuje oświadczenia dwóch oskarżonych, Aleksandra C. oraz Ryszarda S., którzy już drugi raz nie pojawiają się.

- Sąd zachował się regulaminowo - mówi mec. Jerzy Piosicki, pełnomocnik internowanych w 1981 r. członków milicyjnej Solidarności. - Teraz lekarz sądowy zweryfikuje te zwolnienia i stwierdzi, czy były podstawy do hospitalizacji czy nie. Jeśli nie, sąd zastosuje środki restrykcyjne w postaci doprowadzenia na rozprawę lub aresztu.

Aresztu dla trzeciego oskarżonego zażądała prokurator. Jan B. nie pojawił się bowiem na żadnej rozprawie i nie odpowiada na żadne pisma.

Pierwsza próba rozpoczęcia procesu miała miejsce w grudniu ubiegłego roku. Wówczas również powodu nieobecności oskarżonych sąd podjął decyzję odroczenia sprawy.

Oskarżeni, członkowie Plutonu Służby Więziennej nie przyznają się do winy. Twierdzą, że w tym procesie nie są oprawcami a ofiarami. Jednak to oni bestialsko pobili internowanych w 1981 r. Stało się to za wiedzą i prawdopodobnie aprobatą komendanta Marka G., któremu grozi kara 3 lat pozbawienia wolności (pozostali mogą trafić do więzienia na 3 lata). Zdaniem Iwony Chamionek, prokurator Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie, przyczyną pobicia mogło być zlikwidowanie przez internowanych umieszczonego w celach podsłuchu.
Wśród pobitych w Wierzchowie są znani później działacze społeczni i polityczni. W tym były poseł i minister Artur Balazs, przywódca strajków i dwukrotny prezydent Szczecina Marian Jurczyk, współzałożyciel ROPCiO Jan Tarnowski, działacz kościelny i były szef szczecińskiej telewizji Przemysław Fenrych, historyk i naukowiec Michał Paziewski, znany i popularny wśród młodzieży historyk Franciszek Łuczko, a także założyciel struktur Solidarności w milicji Zdzisław Łakomski,

- Pojawiłem się w Wierzchowie dzień po pobiciu - opowiada o wydarzeniach sprzed lat mec. Jerzy Chmura, pełnomocnik posiłkowy w procesie. - Długo zabiegałem o widzenie się z Leszkiem Dlouchy, naczelnym Jedności, który był oskarżony o słynne wydanie białych stron. To od niego dowiedziałem się o "ścieżce zdrowia". Tego samego dnia złożyłem doniesienie do prokuratury.

Prokurator wojskowy wykazał się wówczas duża inteligencją. Bardzo dokładnie opisał szczegóły pobicia, a następnie sprawę warunkowo umorzył. Inaczej nie mógł postąpić.

- Tym samym utrwalił dla historii bestialstwo strażników, bo inaczej słuch by po tym i dowody przepadły - mówi mec. Chmura.

Później to, co zebrał wojskowy prokurator było przez wiele tygodni cytowane przez Wolną Europę.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mms
Temida nie rychliwa...
P
Paweł
Za pyski zatargać przed sąd. Byli młodzi i zdrowi niszczyć innych ludzi? To teraz mają mieć zdrowie żeby za to odpowiedzieć.
Dodaj ogłoszenie