MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zwolnienia grupowe w Polsce. Ekspert: na poziomie mikro te liczby mogą być dramatyczne, jednak nie powinniśmy szerzyć paniki

Maciej Badowski
Maciej Badowski
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Skala zwolnień grupowych w Polsce w pierwszym kwartale tego roku dotknęła około 8 tys. osób. Jednak zazwyczaj w ciągu roku dochodziło do zgłoszenia około 30 tys. planowanych zwolnień, ale niekoniecznie zrealizowanych. W 2023 roku, na 30 tys. zgłoszeń, zrealizowano 17 tys. – Koniunktura na rynku pracy może być zmienna, ale w dzisiejszych warunkach na rynku pracy na pewno nie ma powodów do uderzania w jakieś alarmistyczne tony – mówi nam Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy.

Spis treści

Ostatnie dane mówiące o zatrudnieniu w Polsce pokazywały, że pracuje 17,3 mln osób i jest to najwyższy wynik w historii.
Ostatnie dane mówiące o zatrudnieniu w Polsce pokazywały, że pracuje 17,3 mln osób i jest to najwyższy wynik w historii. Piotr Krzyżanowski/Polska Press

Zwolnienia grupowe w firmach w Polsce. Jak duża jest skala?

– Z doniesień medialnych wynika, że skala zwolnień grupowych w Polsce, w pierwszym kwartale tego roku dotknęła około 8 tys. osób – przyznaje w rozmowie ze Strefą Biznesu Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora w Polskim Instytucie Ekonomicznym. Jednocześnie zaznacza, że jeśli spojrzymy na dane historyczne, to „nie dzieje się nic, czego nie widzieliśmy we wcześniejszych latach”.

– Na rynku pracy obserwujemy pewne spowolnienie – zauważa z kolei Mateusz Żydek z Randstad. – To nie jest tak, że widzimy jakieś niepokojące zmiany na poziomie całego rynku pracy – dodaje.

– Praktycznie każdego roku, poza okresem lockdownów i pandemii w 2020 roku, w skali roku mieliśmy do czynienia z około 30 tys. zgłoszeń, jeżeli chodzi o zwolnienia grupowe – mówi Kubisiak. Jednak w tym miejscu należy zaznaczyć, że nie każde zgłoszone zwolnienie grupowe musi zostać zrealizowane jako faktyczna utrata pracy. Jak wyjaśnia Kubisiak, możemy to potraktować jako „biurokratyczną konieczność, którą, w szczególności duże i średnie firmy muszą wdrażać, chociażby w dialogu ze związkami zawodowymi. – Mamy tutaj do czynienia z pewną procedurą administracyjną – przyznaje.

Ekspert przy okazji przywołuje doświadczenia z zeszłego roku, które pokazują, że na 30 tys. zgłoszeń, zrealizowano 17 tys.

– Jeśli porównamy te 8 tys., do tego co się dzieje na rynku pracy, to warto mieć na uwadze, że obecnie w urzędach pracy mamy około 100 tys. wakatów do obsadzenia – podaje. – Z kolei na samych portalach rekrutacyjnych mamy ponad 260 tys. ofert pracy – wskazuje.

– Natomiast gdy porównamy te wspomniane 8 tys., do ogółu zatrudnienia w Polsce, to mamy do czynienia z wartością mniejszą, niż 0,05 proc. ogółu zatrudnienia w Polsce – podkreśla.

Żydek zwraca uwagę na docierające sygnały o redukcji zatrudnienia w firmach, ale z drugiej strony, ankietowani przez Randstad deklarują, że raczej nie obawiają się zatrudnienia. – W związku z naszą sytuacją demograficzną, wciąż są sektory i firmy, które cały czas poszukują tych pracowników – mówi.

Gorsza sytuacja na lokalnych rynkach pracy

– Ta trudniejsza sytuacja pojawia się tam, gdzie do takiej redukcji dochodzi – tłumaczy. – Jeśli to nie jest duże miasto, jeśli to nie jest duży ośrodek przemysłowy, to na poziomie gminy, powiatu, kiedy zwolnienia grupowe uruchamia duży pracodawca, to automatycznie pojawia się wyzwanie dla tych osób – zaznacza.

Także Kubisiak przyznaje, że na poziomie mikro, te liczby mogą być dramatyczne. Jak tłumaczy, takich sytuacji nie wolno bagatelizować, w szczególności na lokalnych rynkach pracy, gdzie mogą się pojawiać zwolnienia u głównych pracodawców w danym regionie.

Żydek przyznaje, że chociaż w statystykach takie zwolnienie wiele nie zmieniają, to jednak część pracowników, będzie musiała się zmierzyć z tymi wyzwaniami. Jak podaje, mówimy tutaj o branży produkcyjnej, o branżach związanych z eksportem, co wynika z sytuacji w Europie Zachodniej.

– Z poziomu makro i tego, co się dzieje w polskiej gospodarce, nie powinniśmy szerzyć paniki, ani dezinformacji, że zmierzamy w jakimś niebezpiecznym kierunku – mówi i przypomina, że bezrobocie w Polsce wynosi 2,9 proc. wg Eurostatu, co daje nam drugi najniższy wynik w całej UE.

– Ostatnie dane mówiące o zatrudnieniu w naszym kraju pokazywały, że pracuje 17,3 mln osób i jest to najwyższy wynik w historii. Oczywiście koniunktura na rynku pracy może być zmienna, ale w dzisiejszych warunkach na rynku pracy na pewno nie ma powodów do uderzania w jakieś alarmistyczne tony – podsumowuje.

– Na rynku pracy obserwujemy pewne spowolnienie – zauważa z kolei Mateusz Żydek z Randstad. – To nie jest tak, że widzimy jakieś niepokojące zmiany na poziomie całego rynku pracy – dodaje.

Poziom rotacji w firmach bez znaczących wahnięć

W ostatnim półroczu poziom rotacji na rynku pracy nie uległ znaczącym wahaniom: na zmianę pracodawcy zdecydowało się 19 proc. respondentów (spadek o 1 p.p.), a inne stanowisko w obrębie bieżącej firmy objęło 21 proc. z nich (wzrost o 2 p.p.). Najczęściej miejsce zatrudnienia zmieniali inżynierowie (29 proc.), którzy wyprzedzili w tej edycji badania sprzedawców i kasjerów (24 proc.) – wynika z najnowszego Monitoru Rynku Pracy Randstad.

Jednak wyraźna zmiana nastąpiła w kwestii powodów rotacji – na pierwsze miejsce wysunęła się chęć rozwoju zawodowego: notujemy tu skok z 39 proc. do 48 proc., co sprawia, że ten powód stał się istotniejszy niż wyższe wynagrodzenie u nowego pracodawcy (46 proc.). Ostatnio te wskaźniki były tak zbliżone w końcówce 2022 r. kiedy poziom obu sięgał 43 proc. Trzecią najczęściej wskazywaną przyczyną odejścia z firmy jest niezadowolenie z pracodawcy (36 proc. respondentów – spadek o 3 p.p.).

Spada zadowolenie z wykonywanej pracy

Względem ubiegłego kwartału skrócił się czas poszukiwania nowego zatrudnienia: z 3,1 do 2,8 miesiąca. Jednocześnie, choć wciąż obiektywnie wysoki, spadł poziom satysfakcji z wykonywanej pracy: zadowolenie deklaruje 73 proc. badanych (vs. 76 proc. w poprzedniej edycji badania). Poziom zadowolenia obniżył się szczególnie na zachodzie (73 proc. vs. 77 proc. wcześniej) oraz południu Polski (68 proc. vs. 75 proc. wcześniej).

Przybyło osób, które aktywnie poszukują nowej pracy (z 8 proc. do 11 proc.), jak i tych, które aktywnie nie poszukują, ale rozglądają się za zatrudnieniem (z 45 proc. do 47 proc.). Poczucie bezpieczeństwa zawodowego utrzymuje się na stabilnym poziomie: już od trzech kwartałów zaledwie 9 proc. ankietowanych w znaczącym stopniu obawia się utraty pracy. Umiarkowane obawy dotyczą co piątego badanego (19 proc.).

Niemal dziewięciu z dziesięciu ankietowanych (87 proc.) twierdzi, że w wypadku utraty zatrudnienia znaleźliby jakąkolwiek pracę (spadek o 1 p.p.) Odsetek osób przekonanych o tym, że znajdą tak samo dobrą pracę lub lepszą wynosi 66 proc. (wzrost o 1 p.p.).

Nie zabraknie ofert pracy sezonowej 2024

żydek przyznaje, że na rynku cały czas będą dostępne oferty pracy, chociażby w związku z naszą sytuacją demograficzną, gdzie więcej osób odchodzi z rynku pracy, niże na niego wkracza.

– Pojawiają się sygnały, że tych ofert pracy jest więcej, a sami pracodawcy już w okresie przedwakacyjnym będą planowali uruchomić dodatkowe rekrutacje, szczególnie w produkcji przemysłowej, czy w logistyce – wymienia.

Zdaniem eksperta, można się spodziewać powolnego odmrożenia rynku pracy i większych szans na znalezienie nowego zatrudnienia.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Strefę Biznesu codziennie. Obserwuj StrefaBiznesu.pl!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiał oryginalny: Zwolnienia grupowe w Polsce. Ekspert: na poziomie mikro te liczby mogą być dramatyczne, jednak nie powinniśmy szerzyć paniki - Strefa Biznesu

Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński