MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zagadkowa śmierć Anny w Międzyzdrojach. Proces przed Sądem Okręgowym w Szczecinie

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Sąd planuje przeprowadzić eksperyment procesowy. Fantom, który ma odegrać rolę ofiary już został dostarczony do sądu
Sąd planuje przeprowadzić eksperyment procesowy. Fantom, który ma odegrać rolę ofiary już został dostarczony do sądu Mariusz Parkitny
Prokuratura twierdzi, że Anna została uduszona podczas seksu. Oskarżony przekonuje, że zgon był naturalny, bo kobieta była ciężko chora i połączyła leki z alkoholem. Czy zagadkę pomogą rozwiązać biegli, na których przesłuchanie sąd zarezerwował aż dwie rozprawy.

Aktualizacja 10:14

Oskarżony prezentuje teraz z udziałem fantomu moment stosunku seksualnego podczas którego stał za oskarżoną, a ramieniem przetrzymywał ją za szyję. Po chwili kobieta usunęła się na ziemię A on zaczął ją reanimować. Twierdzi że wpadł w panikę, zabrał kluczyki od samochodu kobiety i dokumenty i uciekł. Potem zgłosił się na policję.

Aktualizacja 10:00

Sąd odrzucił wniosek obrońcy. Uznał, że taki fantom jak chciałby adwokat nie istnieje. Zdaniem sądu, fantom ma tylko posłużyć do pokazania ułożenia oskarżonego wobec pokrzywdzonej w chwili zdarzenia.

Aktualizacja: 9:48

Adwokat oskarżonego kwestionuje dostarczony fantom. - Pokrzywdzona była znacznie niższa oraz o znacznie większej wadze - przekonuje mec. Maciej Krzyżanowski. - Dlatego chce, aby eksperyment został przeprowadzony ma miejscu zdarzenia, czyli w apartamencie w Międzyzdrojach.

Sąd zarządził naradę nad tym wnioskiem.

Aktualizacja 9:30

Dziś sąd planuje przeprowadzić eksperyment procesowy. Fantom, który ma odegrać rolę ofiary już został dostarczony do sądu. Oskarżony ma pokazać co się działo na chwilę przed tym jak kobieta usunęła się na ziemię.

Zagadkowa śmierć Anny w Międzyzdrojach. Proces przed Sądem Okręgowym w Szczecinie
Mariusz Parkitny

23.05.2024

Pierwsza już w czwartek, kolejna dzień później. Proces toczy się od lipca 2023 r. przed Sądem Okręgowym w Szczecinie.

- Na czwartek zaplanowano przesłuchanie trzech biegłych, dzień później - jednego. Po przesłuchaniu biegłych i po nadesłaniu opinii, jeżeli strony nie złożą wniosków dowodowych, może zapaść wyrok - wyjaśnia sędzia Michał Tomala z Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Chodzi m.in. o specjalistę od toksykologii oraz psychiatrów i psychologa, którzy badali 24-letniego Mykhailo M.

Sekcję zwłok kobiety przeprowadzono po trzynastu dniach po śmierci. W krwi miała wtedy ponad 1,3 promila alkoholu. Toksykologia wykazała także, że przed śmiercią pokrzywdzona brała leki, bo od dawna była pod opieką lekarską.

Toksykolodzy wykryli reakcję leków zwaną synergizmem spotęgowanym. W uproszczeniu oznacza to reakcję alkoholu z lekami, która może wywoływać niekorzystne skutki dla organizmu, włącznie ze zgonem. Im więcej alkoholu, tym reakcja może być ostrzejsza. Zdaniem biegłego do spraw toksykologii, który sporządzał opinię, podobny poziom alkoholu (ok. 1,3 promila) kobieta miała w chwili śmierci. Według niego to efekt tego, że zgon nie powoduje szybkiego ubytku alkoholu z organizmu.

Nie zgadza się z tym mec. Maciej Krzyżanowski, obrońca Ukraińca. Według niego biegły z zakresu toksykologii pomylił się. Na dowód cytuje opracowania naukowców z renomowanego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna z Krakowa.

- Stężenie alkoholu w chwili zgonu ma kluczowe znaczenie, szczególnie, że mamy tu połączenie z lekami. Wykazałem to na rozprawie opracowaniem naukowym przygotowanym w instytucie prof. Sehna, że poziom alkoholu u denata spada o 20 procent w pierwszych kilkudziesięciu godzinach, a potem od 6 do 12 procent każdej doby. Biegły więc się myli. A co, jeśli to połączenie alkoholu i leków doprowadziło do śmierci, a nie mój klient - pyta.

Dlatego na jego wniosek sąd jeszcze raz polecił biegłym zbadanie wątku stężenia alkoholu u pokrzywdzonej. Dodatkowo biegli psychiatrzy i psycholog przeprowadzili obserwację oskarżonego na oddziale szpitalnym aresztu. Wcześniej uznali, że z samej analizy akt sprawy nie są w stanie wydać opinii na temat Ukraińca.

Teraz mamy poznać ich wnioski.

Do tragedii doszło w nocy 15 czerwca 2022 r. w jednym z pensjonatów w Międzyzdrojach. Wynajęły go dwie młode mieszkanki lubuskiego, Anna i Karolina. Z dziećmi przyjechały nad morze na dwa dni. Leżące w łazience ciało Anny, znalazła Karolina. Zauważyła też, że zniknęły ich telefony komórkowe, torebki z dokumentami i pieniędzmi oraz samochód.

Kilka godzin później na policję w Szczecinie zgłosił się młody mężczyzna, Mykhailo M. Przyjechał skradzionym z pensjonatu volkswagenem passatem. Powiedział, że był w pensjonacie, w którym zmarła dziewczyna, ale on nie wie w jakich okolicznościach. Przyznał, że tej samej nocy uprawili seks.

Ukrainiec został zatrzymany. Prokuratura w Świnoujściu postawiła mu zarzut nieudzielenia pomocy i kradzieży. Przyznał się tylko do kradzieży.

Pół roku później pojawiła się opinia z sekcji zwłok Anny. Biegli znaleźli na jej szyi ślady. Doszli do wniosku, że powodem zgonu było uduszenie. Prokurator zmienił więc zarzut i oskarżył Mykhailo o zabójstwo z zamiarem bezpośrednim. Zdaniem śledczych 23-latek zabił z pełną świadomością, choć był mocno pijany. Taki obrót sprawy spowodował, że Mykhailo zmienił wersję zdarzeń.

Przyznał się, że za pierwszym razem kłamał, bo bał się, że nikt mu nie uwierzy, w to co się stało.
Pracował w Międzyzdrojach od kilku dni w barze z kebabem. W wieczór przed tragedią poszedł po pracy na wódkę. W jednym z lokali na promenadzie poznał Anne i Karolinę. Pili alkohol.

- To były takie szoty w kieliszkach po 30 mililitrów. Wypiliśmy ich kilkanaście. Potem pojechaliśmy taksówką po wódkę na staję benzynową. Ostatecznie przyszliśmy do ich apartamentu - twierdzi oskarżony.

Według jego relacji, w pewnym momencie Karolina zasnęła, a on z Anną poszli do aneksu kuchennego. Uprawiali seks. Mykhailo twierdzi, że kobieta zgodziła się na podduszanie.

- Ja mam taką fantazję o podduszaniu partnerki podczas seksu. Robiłem to kilka razy w przeszłości. Podczas seksu z Anną zrealizowałem tę fantazję. Ona wyraziła na to zgodę. Położyłem lewą rękę na jej szyi i oparł się łokciem o ścianę. Ona była wtedy przyciśnięta do ściany. To nie trwało długo, może dwie minuty. Potem zaczęła się osuwać - mówi.

Zapewnia, że próbował ją ratować. Gdy zorientował się, że nie żyje, założył jej bieliznę i spodnie i przeciągnął do łazienki, aby upozorować zgon naturalny. Tam rano znalazła ją Karolina. Przerażony uciekł kradnąc telefony, torebki i samochód kobiet. Pojechał do Berlina, ale wrócił i zgłosił się na policję.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński