Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Sylwester Ostrowski Jedynym Głosem. Nowy ogólnopolski projekt słynnego jazzmana ze Szczecina

MM Trendy materiał partnerski
fot.: Ewa Bernaś / look: Agnieszka Ogrodniczak || archiwum Sylwestra Ostrowskiego
Występował u boku największych światowych gwiazd. Ich listę otwierają Billy Harper, Wynton Marsalis czy Erykah Badu. Stawał też na scenach najważniejszych światowych ośrodków artystycznych - Nowy Jork, Tokio czy Barcelona. W tym roku zdecydował się jednak wrócić do korzeni i przygotował projekt lokalny. Za to z siłą o potencjale globalnym. Mowa oczywiście o jazzmanie Sylwestrze Ostrowskim i akcji One Voice.

Sylwester Ostrowski One Voice, czy to nie brzmi jak powrót do korzeni?

- Masz na myśli Zmagania Jazzowe?

Dokładnie. Szczecin, młodzi muzycy, obserwowanie doświadczonych kolegów z branży, wspólne granie…

- To prawda, mówiąc o Sylwester Ostrowski One Voice, trudno nie myśleć o Zmaganiach. Ale to nie do końca było zamierzone (uśmiech). Moją inspiracją do projektu były nasze ubiegłoroczne warsztaty muzyczne z Jazzmeią Horn. Na spotkanie z nią przyjechało blisko 50 wokalistek i wokalistów z całej Polski. Podczas rozmów z nimi bardzo często przewijały się te same stwierdzenia - że w kraju możliwości bezpośredniego kontaktu z mentorami są ograniczone, że nauka przez wspólne koncertowanie jest prawdziwą rzadkością, że obserwowanie warsztatu mistrzów z bliska jest praktycznie niemożliwe. To dało mi do myślenia. Jestem wychowany w duchu relacji mentor – uczeń i od początku swojej kariery dążyłem do tego, by grać z najlepszymi na świecie. Wiele temu się poświęciłem, ale dziś mogę powiedzieć - udało się. Billy Harper, Wynton Marsalis, Freddie Hendrix, Deborah Brown czy nawet Erykah Badu, ta lista jest długa. Kiedy o tym myślałem, rzeczywiście przypomniały mi się Zmagania Jazzowe i to, jaką były wartością dla młodych muzyków.

Zmagania były imprezą branżową, a zdaje się, że One Voice to projekt otwarty?

- Zmagania Jazzowe były konkursem dla jazzmanów grających na instrumentach dętych. Organizowałem je, mając trochę ponad 20 lat. Ideą było połączenie ze sobą początkujących muzyków z tymi doświadczonymi. Mogliśmy ich obserwować, rozmawiać z nimi, grać z nimi, spędzać czas wolny i czerpać z ich doświadczenia. Po prostu, lepiej zrozumieć istotę tego zawodu. I to działało świetnie, bo kiedy masz mistrza na wyciągnięcie ręki, uczysz się więcej i lepiej. Jednak było to wydarzenie dość wąskie w swojej grupie odbiorców. Bardziej dla melomanów, muzyków czy producentów. Sylwester Ostrowski One Voice to projekt przede wszystkim dla młodych wokalistów, ale i dla każdego, kto chce usłyszeć i zobaczyć, co się stanie, gdy połączymy ze sobą młodzieńczą werwę i doświadczenie uznanych artystów.

Sylwester Ostrowski Jedynym Głosem. Nowy ogólnopolski projekt słynnego jazzmana ze Szczecina
archiwum Sylwestra Ostrowskiego

W tworzenie tego połączenia jest też mocno zaangażowana Dorrey Lin Lyles, czyli druga połowa twojej najświeższej formacji Rey & Syl.

- Dorrey to fantastyczna i wszechstronna wokalista, która przyjechała do nas ze Stanów. Gospel, soul, blues to jej korzenie. Przedstawiłem jej mój pomysł i wspólnie podjęliśmy decyzję, że warsztaty będą rodzajem otwartego naboru do naszego zespołu. W ten sposób wokalistki i wokaliści będą mogli uczyć się poprzez praktykę - udział w próbach, w nagraniach i w koncertowaniu. W ubiegłym roku z Dorrey byliśmy zaangażowani w EDU Music, warsztaty muzyczno-teatralne dla młodzieży na Pomorzu Zachodnim, więc nasza ścieżka edukowania artystycznego w pewien sposób już się rozpoczęła.

Nabór do projektu uruchomiliście pod koniec ubiegłego roku. Czy efekty, które przyniósł, były efektami, na które liczyłeś?

- Powiedziałbym, że efekty przerosły moje oczekiwania (uśmiech). Zgłosiło się ponad 60 wokalistek i wokalistów z całej Polski. Część osób, co mnie bardzo ucieszyło, zdecydowało się do nas wrócić po warsztatach z Jazzmeią Horn. Największą grupę stanowią kobiety, studentki i młode profesjonalistki w wieku 22 - 35 lat. Nagrywają albumy i mają już pierwsze koncerty za sobą. Wśród nich są też utalentowane absolwentki, które rozpoczęły dzielenie się swoją wiedzą - Ola Tocka z Rzeszowa, gdzie uczy wokalu, czy Judyta Pisarczyk z Krakowa, również ucząca śpiewu. Wiele nazwisk znaliśmy też z talent show i mediów społecznościowych. Najmłodsza osoba ma lat 17, najstarsza ponad 50. Oceniając, powiedziałbym, że są to najlepsze głosy pokolenia.

Ale wszystkich nie mogliście przyjąć do zespołu, jak przebiegł wybór?

- To prawda, musieliśmy wyłonić najlepszych z najlepszych, co nigdy nie jest łatwe. Ostatecznie wyselekcjonowaliśmy 30 osób. Rey & Syl to podstawa projektu. W zależności od koncertu dołącza do nas kolejne kilka osób, a na finale wystąpią wszyscy. Cieszę się też, że są z nami Nailah Vitha, studentka Akademii Sztuki w Szczecinie, oraz Sławek Ostrowski z XIV LO w Szczecinie. Wspólnie występowaliśmy już wcześniej, ale szerszej publiczności młodzi dali poznać się, nagrywając z nami zimowy numer „W ten świąteczny czas”. Razem ćwiczymy i uczymy się od siebie. Bardziej doświadczone dziewczyny prowadzą też warsztaty dla tych trochę mniej doświadczonych. Efekty są naprawdę ciekawe i wartościowe.

Próby trwają już od listopada, gdzie i kiedy was spotkamy?

- W lutym rozpoczynamy cykl koncertów Sylwester Ostrowski One Voice, który doskonale oddaje też nazwa Jazz na twojej dzielnicy, ponieważ będziemy odwiedzać ośrodki kultury w różnych częściach Szczecina i najbliższej okolicy. Dom Kultury Krzemień w Podjuchach, Dom Kultury Skolwin, ośrodki w Dobrej czy w Przecławiu. Cieszę się, że miasto Szczecin zaufało nam po raz kolejny i prezydent Piotr Krzystek zdecydował się objąć nasze wydarzenie swoim patronatem. Cieszę się, że Szczecin Jazz jest dla miasta marką premium. Równocześnie pracujemy nad nagraniami autorskich utworów, które trafią na album „Sylwester Ostrowski One Voice”. Przedsmakiem będzie singiel „Let’s Have a Party” - moja kompozycja do słów Dorrey Lin Lyles. Wielki finał odbędzie się 13 marca w filharmonii w Szczecinie podczas festiwalu Szczecin Jazz. Chociaż każdy mi mówi - tylko nie myśl, że to dosłownie będzie finał, chcemy więcej (śmiech).

To wszystko brzmi, jak spora odmiana tego, co robiłeś do tej pory. Przyzwyczaiłeś nas do działań globalnych, teraz pochylasz się ku działaniom lokalnym. Skąd ten kierunek?

- Grałem i nagrywałem z największymi nazwiskami na świecie. Stawałem na scenach w najważniejszych ośrodkach artystycznych na świecie - Nowy Jork, Tokio, Barcelona. Nawet w Afryce. Po prostu poczułem, że to dobry moment, by podzielić się moim doświadczeniem. Tym bardziej że nie jest to tylko doświadczenie muzyczne, ale też menedżerskie i producenckie. Przecież to ja byłem wspólnym pełnomocnikiem wojewody, marszałka i prezydenta ds. utworzenia Akademii Sztuki w Szczecinie. Pod moim kierownictwem powstała pełna dokumentacja przedsięwzięcia i wniosek, na podstawie którego dziś w mieście mamy uczelnię artystyczną uznawaną za jedną z najlepszych w kraju. Ponadto od 20 lat prowadzę karierę muzyczną, z czego 10 to kariera międzynarodowa, którą zapoczątkował kontrakt w Japonii.

Sylwester Ostrowski Jedynym Głosem. Nowy ogólnopolski projekt słynnego jazzmana ze Szczecina
Przemysław Kaweński

Czyli młodzi mogą poznać nie tylko twój warsztat, ale dowiedzieć się też, jak zorganizować trasę koncertową albo rozliczyć podróż?

- Dokładnie. Wielu osobom wydaje się, że muzyk to osoba, która wychodzi na scenę, gra i wraca do domu. Tak nie jest. Jeśli ktoś mnie zapyta - kim jesteś? To jasne, że odpowiem jazzmanem. Ale rozkładając moją dzienną rutynę na części pierwsze, szybko okaże się, że jestem przedsiębiorcą - managerem kultury. Czynności, które wykonuję, i sektory, w których się poruszam to nic innego, jak działania biznesowe, ekonomiczne, logistyczne i techniczne. Weźmy np. światową trasę koncertową. Trzeba zaplanować poszczególne przystanki, zorganizować dojazd, skoordynować ludzi, zadbać o hotele, sale prób, przemieszczanie się po mieście, rezerwacje występów, budżet, ale też relacje. Do tego jest jeszcze show do zrobienia, które musi zapaść ludziom w pamięć. I jasne, że po zejściu ze sceny można chwilę dać ponieść się euforii, ale ostatecznie rano trzeba wstać i wziąć się do pracy, bo następny koncert już czeka. W najbliższym czasie ręce na pewno będziesz miał pełne roboty.

Przecież omówiliśmy tylko projekt One Voice, a przed nami cały festiwal Szczecin Jazz. Małym teaserem był debiutancki Jazz dla maluchów. Co jeszcze przed nami?

- Tradycyjnie do Szczecina przyjadą światowej sławy wykonawcy. Jose Torres Trio, Kenny Garrett, Dee Dee Bridgewater to nazwiska, które już mogę zdradzić. Na pewno tegorocznym planem koncertów chcemy oddać hołd młodości i dodać początkującym artystom wiatru w żagle. Planujemy też kilka niespodzianek i nowości. Jedną z nich był wspomniany właśnie Jazz dla maluchów. Projekt zorganizowaliśmy po raz pierwszy. Jego opiekunką jest Olga Tadel. W kameralnych, domowych przestrzeniach graliśmy dla dosłownie najmłodszych maluchów i ich mam. Mówię dosłownie, do niektóre mamy nosiły jeszcze maluszki w brzuszkach. To było świetne doświadczenie móc obserwować, jak kilkumiesięczne, roczne czy nawet 3-letnie dzieciaki reagują na muzykę na żywo, na instrumenty, ich kształty i funkcjonalność. Cieszę się z tak niesamowitego przyjęcia nas i nie mogę doczekać się kolejnych spotkań.

Czyli już oficjalnie możemy ogłosić - rozpoczęła się 9. Edycja festiwalu Szczecin Jazz 2024.

- Na którą wszystkich serdecznie zapraszamy.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Opaska na depresję - to może być przełom!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński