MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Świetna atmosfera na meczu charytatywnym „Gramy dla Dymka”

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Robert Dymkowski i Radosław Majdan na rozpoczęciu turnieju "Gramy dla Dymka".
Robert Dymkowski i Radosław Majdan na rozpoczęciu turnieju "Gramy dla Dymka". Daniel Trzepacz/pogonsportnet.pl
10 048 widzów obserwowało charytatywny turniej piłkarski „Gramy dla Dymka”. Wygrała drużyna „PKO Ekstraklasy”, ale najważniejsze było wsparcie dla chorego Roberta Dymkowskiego.

Świetna atmosfera dla imprezie charytatywnej „Gramy dla Dymka”

10 048 widzów obserwowało charytatywny turniej piłkarski „Gramy dla Dymka”. Wygrała drużyna „PKO Ekstraklasy”, ale najważniejsze było wsparcie dla chorego Roberta Dymkowskiego.

Kilka tygodni temu wszyscy się dowiedzieliśmy, że Robert Dymkowski poważnie zachorował. Stwardnienie zanikowe boczne to wyrok (choroba śmiertelna), ale trzeba walczyć o każdy dzień, tydzień, miesiąc. Konieczne jest przeorganizowanie całego życia, a to są kosztowne sprawy.

Dlatego przyjaciele Dymkowskiego zaczęli szybko działać i na sobotę przygotowali turniej „Gramy dla Dymka”. Organizatorom (głównie – Dawid Trzeźwiński, Piotr Kołacki i Maciej Stolarczyk) udało się kapitalnie „wypchać” składy meczowe mocnymi nazwiskami. Ostatecznie zagrały cztery zespoły: wicemistrzowska Pogoń z 2001 r. z przyjaciółmi „Dymka”, byli reprezentanci Polski, przedstawiciele PKO Ekstraklasy oraz kobieca Pogoń.

Ale sobotnia impreza to nie był tylko turniej piłkarski, ale też festyn – z masą atrakcji dla dzieci i dorosłych. Pan Stanisław przyszedł na stadion z żoną i dwójką dzieciaków. - Dla Roberta – podkreślał, gdy rozmawialiśmy w strefie gastronomicznej. - Jak się dowiedziałem, że płatne do puszki, to zabrałem dodatkowe kiełbachy.

Nieopodal prowadzone były licytacje piłkarskich gadżetów. Kibice nie szczędzili grosza. Pani Ania „uparła się”, by nabyć piłkę z podpisami Portowców. Była cierpliwa i za czwartą licytacją zgarnęła pamiątkę. Niesamowite, że gadżety schodziły błyskawicznie, a każdy przynosił kilkaset złotych zysku.

Przed 16 ustawiły się już długie kolejki pod kołowrotkami, bo mimo wszystko najważniejsze były boiskowe wydarzenia. W końcu organizatorzy zaprosili wszystkie zespoły na środek, a następnie przywitany został sam Robert Dymkowski. Chorobę widać. Gdy „Dymek” chciał otrzeć pot z czoła czy poprawić włosy umiejętnie „podrzucał” prawą rękę. Lewa coraz słabiej funkcjonuje.

- Nie będę ukrywał, że nawet sobie przygotowałem kilka zdań, ale trudno mi mówić. Do głowy przede wszystkim przychodzi mi jedno słowo „Dziękuję” – powiedział.

Radosław Majdan przypomniał anegdotkę z szatni Pogoni z lat 90. - Przeczytaliśmy wywiad Roberta, gdy powiedział, że chciały się spotkać z Adamem Małyszem. Byliśmy tak dobrymi kolegami, że przygotowaliśmy Robertowi Małysza w szatni – jakiś kombinezon, deski, kask, wycięte zdjęcie – przypomniał były bramkarz Pogoni. I po chwili kolejna niespodzianka: - Mam nadzieję, że wkrótce będzie okazja do spotkania. Trzymaj się – powiedział Małysz w specjalnym nagraniu.

Przedstawiciele kibiców przekazali czek na 15 tys. To dochód ze sprzedaży specjalnych szalików. - Dla wielu z nas byłeś idolem. Walczyłeś na boisku, walcz teraz w życiu. Będziemy z Tobą – mówił jeden z kibiców, ale też łamał mu się głos.

Po chwili stojący jeszcze na środku boiska Dymkowski wysłuchał specjalnego utworu, który powstał w ostatnich dniach na jego cześć. Jednymi z wykonawców byli Marcel Wędrychowski i Kacper Smoliński, czyli piłkarze obecnej Pogoni.

A po chwili był już pierwszy gwizdek turnieju i symboliczne rozpoczęcie przez Dymkowskiego.

W pierwszym półfinale „Wicemistrzostwa Pogoń” zagrała z kobiecą Pogonią. O awansie do finału przesądził gol Jacka Kosmalskiego, któremu asystował Edi Andradina. Drugi półfinał też rozstrzygnął dzięki jednej bramce. „PKO Ekstraklasa” miała więcej energii i w końcu Mateusz Bochnak pokonał Macieja Szczęsnego i kadrowiczom pozostała gra o 3. miejsce. Byli jednak dżentelmenami, bo do spraw defensywnych nie przykładali większej wagi. Dziewczyny skorzystały i wygrały 3:0.

W finale sympatia publiczności była oczywiście po stronie Pogoni, ale zdrowie, siły i energia po stronie „PKO Ekstraklasy”. Szybkimi akcjami wypunktowali gospodarzy, choć wszystkie bramki w finale (4:1) dla zwycięzców zdobyli byli Portowcy – Adam Frączczak, Dawid Kort (2) i Michał Walski. Honorowe trafienie dla wicemistrzowskiej Pogoni zaliczył Jerzy Podbrożny.

- Dziękuję Wam za obecność. Dziękuję każdemu, kto przyczynił się do organizacji tej imprezy - mówił Trzeźwiński.

- Ja zapraszam Was serdecznie za rok. Mecz charytatywny numer 2, szczegóły już wkrótce - dodał sam Robert Dymkowski.

A z trybun raz jeszcze popłynęła znana przyśpiewka "Robert Dymkowski, najlepszy napastnik Polski".

Trzymamy za słowo. Rober walczy, a za rok widzimy się na stadionie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński