Rząd: jest jeszcze nadzieja dla stoczni

Mariusz Parkitny
Nie ma pieniędzy na zakup stoczni w Szczecinie i Gdyni. - Ale mamy plan B. - ujawnił dzisiaj minister skarbu. Opozycja i związkowcy chcą dymisji Aleksandra Grada.

Mimo zapewnień premiera i ministrów nie udało się w poniedziałek ostatecznie rozstrzygnąć losów obu stoczni. Katarska spółka nie wpłaciła do północy 381 milionów złotych. Na tyle wyceniono oba zakłady. Nikt nie wie dlaczego inwestor zawiódł.

- O to trzeba byłoby zapytać Katarczyków - mówił dzisiaj Aleksander Grad, minister skarbu. Ale jego zastępca. Krzysztof Łaszkiewicz przyznał, że rząd nie ma kontaktu ze spółką Stichting Particulier Fonds Greenrights (SPFG).
Spółka straci 8 milionów euro wadium wpłaconego na przetarg.

Brak pieniędzy oznacza upadek zakładów, bo zgodnie z decyzją Unii stocznie powinny zostać sprzedane do końca sierpnia. Jeśli to się nie uda, będą musiały zwrócić miliony złotych pomocy publicznej. A to oznaczałoby koniec przemysłu stoczniowego. Dzisiaj pojawiła się iskierka nadziei. Minister skarbu ujawnił plan B. Stoczniami zainteresowana jest rządowa agencja inwestycji Kataru.

- Otrzymałem w tej sprawie list od ambasadora Kataru. Agencja to instytucja państwowa. Badają, czy inwestycja im się opłaci - tłumaczył Grad.

Zastrzegł, że decyzji aby "wchodzić w stocznie" katarski rząd jeszcze nie podjął. Agencja musi zbadać, czy inwestycja jest opłacalna. Gdyby jej eksperci uznali że tak, to rządowa instytucja mogłaby wejść w prawa prywatnego inwestora, który nie zapłacił w poniedziałek za stocznie. Ale taka operacja jest skomplikowana. Na jej dokonanie zostało 13 dni.

- Mimo krótkiego czasu jest to wykonalne - zapewniał Grad.

Czytaj więcej w serwisie Strefa Biznesu

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
oszukany
Kompromitacja rządu: Został tylko wielomiliardowy kontrakt na gaz.

Katarskich pieniędzy za majątek polskich stoczni nie ma, ale jest wielomiliardowy kontrakt na dostawę skroplonego gazu, właśnie z Kataru. Oficjalnie polski rząd nie łączył kontraktu gazowego z kupnem stoczni, ale nieoficjalnie wiadomo było, że obie transakcje są od siebie ściśle zależne.

Gdzie są katarskie pieniądze za stocznie?
Wszystko wskazuje na to, że polski rząd dał się Katarczykom wywieźć w pole. Rząd oczywiście broni się mówiąc, że podpisany w czerwcu kontrakt gazowy pozwoli na zróżnicowanie dostaw surowca i uniezależnienie nas od Rosji, ale zapomina przy tym o kilku kwestiach. Sprawa miała wyglądać następująco: Polacy kupują gaz od Katarczyków, ci kupują od nas stocznie. W nich miały być produkowane statki, które będę przewozić skroplony gaz do nieistniejącego jeszcze gazoportu w Świnoujściu.

Ile będziemy płacić za gaz?
Dziś cena skroplonego gazu ziemnego, według formuły, po jakiej mamy kupować LNG od Qatargasu, jest sporo wyższa od tej, po jakiej surowiec sprzedają nam Rosjanie. W przyszłości te relacje mogą się odwrócić. więcej »
Scenariusz okazał się jednak inny. Wartość kontraktu gazowego opiewa na kilkanaście miliardów dolarów. Tyle zarobią Katarczycy. My zarobimy 8 milionów euro wadium, które Katarczykom przepadło, ale będziemy musieli zapłacić około 11 miliardów dolarów za gaz. Będzie on nas kosztował więcej niż gaz rosyjski, zapłacimy też więcej niż inni partnerzy Katarczyków
G
Gość
W dniu 18.08.2009 o 18:26, Andrzejek napisał:

A może ktoś wyjaśni Naszym Ukochanym Stoczniowcom, że nie trzeba było brać pomocy publicznej, jeśli nie było pewności, że uda sie wszystkie warunki spełnić ? No i czemu mają pretensje do garbatego, że dzieci ma proste ?A może potężni Bossowie Związkowi za dużo krzyczeli i każdy przytomny inwestor dał sobie spokój z taką załogą ? No i niech ktoś powie, czy już nikt nie potrzebuje naszych świetnych statków, w niczym nie ustępującym analogicznym statkom zachodnim, a nawet dalekowschodnim?


..uderzmy do Japońców , oni szybko nauczą naszych pracować , tu za duże rozpasanie panuje i żle się liczy pieniądze
G
Gość
Jasne, że jest nadzieja ,przede wszystkim stocznie to ogromny majątek o wiele więcej wart niż oferowali ci muzułmanie (dobrze ,że stąd odeszli ,mamy dość kłopotów z powodu zróżnicowanej ludności w Szczecinie ,nie wyobrażam sobie ,żeby nasi hojracy-stoczniowcy umieli sie dostosować do całkiem innych warunków na własnym gruncie ..oj,nie ,nie z polską mentalnością)
A
Andrzejek
A może ktoś wyjaśni Naszym Ukochanym Stoczniowcom, że nie trzeba było brać pomocy publicznej, jeśli nie było pewności, że uda sie wszystkie warunki spełnić ? No i czemu mają pretensje do garbatego, że dzieci ma proste ?A może potężni Bossowie Związkowi za dużo krzyczeli i każdy przytomny inwestor dał sobie spokój z taką załogą ? No i niech ktoś powie, czy już nikt nie potrzebuje naszych świetnych statków, w niczym nie ustępującym analogicznym statkom zachodnim, a nawet dalekowschodnim?
"S"
Podpowiadam za darmo wszystkim związkowcom ze stoczni niech wezmą te swoje odprawy co dostali po kilkadziesiąt tysięcy złotych, złożą je do torby i zawiozą do ministerstwa, kupią za nie tę swoją stocznię i będą robić statki, lub konstrukcje stalowe jeżeli to takie dochodowe jak mówicie.
Kwota odpraw co dostaliście znacznie przewyższa sumę 168 milionów, więc nie będzie żadnego kłopotu z podpisaniem aktu sprzedaży. Jeżeli jesteście pewni że to dochodowy interes i dacie wyliczenia na kartce papieru, to każdy bank udzieli wam kredytu pod zastaw waszych mieszkań, albo domów, czy innych środków trwałych.
Wtedy będziecie mogli mówić z dumą że to wasza stocznia. Życzę wam wszystkiego najlepszego.
Ale moich podatków na następne odprawy wam już nie dam.
Dodaj ogłoszenie