Rybacy zablokowali drogę krajową nr 6 w Malechowie. "Chcemy spotkania z ministrem" [ZDJĘCIA]

Wojciech Kulig
Wojciech Kulig
Droga krajowa nr "6" w Malechowie była w czwartek cyklicznie blokowana przez rybaków przybrzeżnych, którzy zorganizowali protest w związku zakazem połowu dorsza i łososia na Bałtyku wprowadzonym przez Komisję Europejską.
Droga krajowa nr "6" w Malechowie była w czwartek cyklicznie blokowana przez rybaków przybrzeżnych, którzy zorganizowali protest w związku zakazem połowu dorsza i łososia na Bałtyku wprowadzonym przez Komisję Europejską. Radek Koleśnik
Udostępnij:
Droga krajowa nr "6" w Malechowie była w czwartek cyklicznie blokowana przez rybaków przybrzeżnych, którzy zorganizowali protest w związku zakazem połowu dorsza i łososia na Bałtyku wprowadzonym przez Komisję Europejską.

Głównym organizatorem akcji protestacyjnej był sztab kryzysowy Polskiego Rybołówstwa Przybrzeżnego. Według danych sztabu, w Malechowie w proteście uczestniczyło około 100 osób. Droga krajowa nr "6" była cyklicznie blokowana przez uczestników, co powodowało utrudnienia dla kierowców.

- Demonstrujemy swoją frustrację z powodu braku możliwości prowadzenia swojej działalności. Mamy zakaz połowu dorsza na Bałtyku od 2,5 roku. Byliśmy ukierunkowani w szczególności na ten gatunek ryby. Odebrano nam tę możliwość - mówił nam Artur Jończyk, przewodniczący Stowarzyszenia Polskich Rybaków Przybrzeżnych z Darłowa.

Jak dodaje, w tym roku wprowadzono także zakaz połowu łososia, co było alternatywną możliwością prowadzenia działalności.

- Generalnie jesteśmy pozbawieni prowadzenia połowów ekonomicznych, które i tak były już słabo opłacalne, ale próbowaliśmy jeszcze je prowadzić. Praktycznie zostaliśmy bez środków do życia - zaznacza nasz rozmówca.

Droga krajowa nr "6" w Malechowie była w czwartek cyklicznie blokowana przez rybaków przybrzeżnych, którzy zorganizowali protest w związku zakazem połowu dorsza i łososia na Bałtyku wprowadzonym przez Komisję Europejską.

Protest rybaków przybrzeżnych w Malechowie [ZDJĘCIA]

Zdaniem Artura Jończyka protest jest obrazem całego środowiska rybackiego, w szczególności rybołówstwa o małej skali -przybrzeżnego, które jego zdaniem zostało najbardziej dotknięte zakazem połowów dorsza.

- Oczekujemy przede wszystkim rozmowy z panem ministrem Henrykiem Kowalczykiem. Chcemy się spotkać natychmiast i rozmawiać o naszych problemach. Brakuje nam pieniędzy na życie. Pieniądze zostały zablokowane przez departament rybołówstwa, nie wiemy dlaczego ich się nie wypłaca. Pieniądze te przekierowuje się na akwakulturę i przetwórstwo. Nie wiemy dlaczego nie ratuje się naszego dobra narodowego, jakim jest rybołówstwo przybrzeżne - mówił w rozmowie z naszą redakcją Artur Jończyk.

- Najważniejszym postulatem jest to, że zostaliśmy pozbawieni jakichkolwiek środków do życia, nie możemy pracować i nie mamy żadnej pomocy. Czym wyżywić nasze rodziny, co się z nami stanie za miesiąc? Mamy zakaz połowu dorsza i łososia, a to były ryby, z których głównie się utrzymywaliśmy - dodał Rafał Bocheński, rybak z Darłowa.

W postulatach rybaków przybrzeżnych czytamy m.in. że protestujący oczekują niezwłocznego spotkania z ministrem rolnictwa w celu przedstawienia problemów polskiego rybołówstwa w obliczu zakazów połowów ryb wprowadzonych przez Komisję Europejską na Bałtyku. Ponadto żądają odsunięcia urzędników departamentu rybołówstwa od podejmowania decyzji związanych w wydatkowaniem unijnych funduszy rybackich.

Jeśli postulaty nie zostaną spełnione rybacy zapowiadają zaostrzenie swoich działań.

O komentarz do czwartkowego protestu zapytaliśmy pana Krzysztofa Cieciórę, podsekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

- Spotkania z przedstawicielami środowisk rybackich odbywają się regularnie, dialog cały czas trwa. Nie można powiedzieć, że nikt nie słucha rybaków. Ministerstwo, ani departament rybołówstwa nie blokuje żadnych środków i funduszy europejskich. Te środki, w zasadzie na poziomie 80 procent są wydane. Mamy około 6 procent tych środków, które są rozpatrywane przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, więc te pieniądze również będą wydane. Są też pieniądze, które możemy wydać za zgodą Komisji Europejskiej i o tę zgodę się ubiegamy. Tutaj żadnej złej woli ze strony rządu nie ma, wręcz przeciwnie - jest zrozumienie i wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom środowiska rybackiego. Zaznaczam, że dialog cały czas trwa. W przyszłym tygodniu mają się odbyć rozmowy ze środowiskiem rybackim nad Bałtykiem. Są to spotkania z mojej inicjatywy, planowane znacznie wcześniej - powiedział nam wiceminister Krzysztof Ciecióra.

Co do obowiązującego zakazu połowu dorsza na Bałtyku, ministerstwo przygląda się na bieżąco temu, co mówią eksperci.

- Rozmowy trwają. Komisja Europejska podejmuje decyzje w oparciu o raporty naukowców. Populacja dorsza nie odbuduje się w ciągu kilku miesięcy, dlatego są szerokie programy wsparcia dla rybaków w okresie przejściowym. Na pewno nie zostawiamy rybaków samych sobie - dodaje wiceminister Krzysztof Ciecióra.

Sprawie rybaków przybrzeżnych i obowiązującym zakazom połowów ryb przygląda się również kołobrzeski poseł Prawa i Sprawiedliwości Czesław Hoc.

- Z jednej strony rzeczywiście jest to sytuacja bardzo trudna i skomplikowana. Zmniejszane są cały czas kwoty połowowe, uszczupla się więc działalność rybaków. Z drugiej strony są pewne działania, które muszą być rozstrzygane w partnerstwie i dialogu z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz departamentem rybołówstwa. Wiem, że pan minister Krzysztof Ciecióra pochyla się nad tym problemem w sposób bardzo istotny. Dialog jest prowadzony. Sam namawiam wszystkie strony do partnerskiego dialogu. Jakakolwiek strategia czy koncepcja powinna być uzgadniana z rybakami. To jest ich życie, ich praca i historia. Oni najczęściej są rybakami z dziada pradziada, a jakiekolwiek uszczuplenie ich działania jest brzemienne w skutkach - powiedział nam poseł Czesław Hoc.

Przypomnijmy, że decyzja o zakazie połowu dorsza została wydana przez Komisję Europejską w 2019 roku. Ekolodzy od lat zwracali uwagę na to, że bałtycki dorsz nie może się odrodzić. Mówiono też o złej kondycji tej ryby oraz o jej braku w strefie przybrzeżnej. Zakaz połowu ma dać szansę na odrodzenie się stada dorsza.

Droga krajowa nr "6" w Malechowie była w czwartek cyklicznie blokowana przez rybaków przybrzeżnych, którzy zorganizowali protest w związku zakazem połowu dorsza i łososia na Bałtyku wprowadzonym przez Komisję Europejską.

Protest rybaków przybrzeżnych w Malechowie [ZDJĘCIA]

Wideo

Materiał oryginalny: Rybacy zablokowali drogę krajową nr 6 w Malechowie. "Chcemy spotkania z ministrem" [ZDJĘCIA] - Głos Koszaliński

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
13 stycznia, 21:26, JE64Ć PIS:

Wyłapali wszystkie ryby w Bałtyku, a teraz chcą pieniędzy za nicnierobienie. Każdy by tak chciał - zyski do swojej kieszeni a straty żeby pokryło społeczeństwo. Świry jakieś.

Ryby są upolitycznione i nie dają się łapać Polakom.

J
JE64Ć PIS
Wyłapali wszystkie ryby w Bałtyku, a teraz chcą pieniędzy za nicnierobienie. Każdy by tak chciał - zyski do swojej kieszeni a straty żeby pokryło społeczeństwo. Świry jakieś.
G
Gość
13 stycznia, 20:42, aryan:

Nie ku...wa, lepiej wytrzebić wszystko do końca i obudzić się z ręką w nocniku.

co mądrzejszy już dawno sprzedał kuter bo zrozumiał że ryb w naszym Bałtyku nie ma a to co zostało powinno mieć szansę by się ponownie odrodzić

O tak bo dorsza kupimy bez problemu od Skandynawów.

a
aryan
Nie ku...wa, lepiej wytrzebić wszystko do końca i obudzić się z ręką w nocniku.

co mądrzejszy już dawno sprzedał kuter bo zrozumiał że ryb w naszym Bałtyku nie ma a to co zostało powinno mieć szansę by się ponownie odrodzić
G
Gość
Niestety dla dobra nas wszystkich czas pożegnać się z czymś takim jak "połowy morskie". To dla wielu trudne i dla nich powinna być tarcza
G
Gość
13 stycznia, 18:34, marcin:

A żeby tak z głodu zdechli frajerzy jedni oni i im podobni. Aby im nikt nie pomógł i żeby każdy inny debil jeden z drugim pomyślał wpierw zanim zechce utudnić życie normalnym ludziom.

I wice-wersa

Dodaj ogłoszenie