MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Arkadiusz Miłoszewski po meczu King – Legia: Walczyliśmy do końca, ale nie zasłużyliśmy na zwycięstwo

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Trener Arkadiusz Miłoszewski
Trener Arkadiusz Miłoszewski Andrzej Szkocki
Legia Warszawa wygrała w Szczecinie 85:84 w 28. kolejce ekstraklasy koszykarzy. Legia przeważała przez większość spotkania, ale King mógł wyrwać jej zwycięstwo w samej końcówce.

- Twarda, fizyczna walka. Taktycznie byliśmy gotowi do tego meczu, byliśmy gotowi na mecz fizycznym. Koncentracja przez 40 minut i wytrzymaliśmy kilka dołków w tym spotkaniu – mówił Josip Sobin, podkoszowy Legii.

- Byliśmy przygotowani na trudny pojedynek. King ma mocną ofensywę i trudny jest do zatrzymania. Dobrze graliśmy i też lepiej go powinniśmy zakończyć. Ale mieliśmy błędy w końcówce. Z plus 17 zrobiło się prowadzenie Kinga. Ale mistrz jest mocny i to też pokazał. Cieszę się, że mimo tej końcówki udało nam się odnieść w Szczecinie zwycięstwo – dodał Marek Popiołek, trener Legii.

Legia od początku do 35. minuty sprawiała lepsze wrażenie. Zaraz na początku ostatniej kwarty prowadziła nawet 69:52, ale King z mozołem, trochę szczęśliwie zaczął odrabiać straty. 15 sekund przed końcem prowadził 84:83. Ostatni cios skutecznie zadała Legia, a trójki Avery Woodsona sędziowie nie uznali.

- Decydujący element? Duża energia w moim zespole. W pierwszej połowie King nie miał zbiórki w ataku. A możliwości ma ogromne. Wiemy, że trener Miłoszewski lubi atletów na piątce. My ich zneutralizowaliśmy – mówił Popiołek.

Legia w końcówce musiała sobie radzić bez Michała Kolendy, który doznał kontuzji.

- Michał odniósł uraz stawu skokowego. Wyglądało to bardzo źle, ale efekt chyba nie będzie tak zły. Michał po meczu był uśmiechnięty, cieszył się z wygranej. Myślę, że będziemy próbować szybko postawić Michała do gry – stwierdził szkoleniowiec.

King – mimo zrywu w ostatniej części – generalnie rozczarował. Przegrał walkę na deskach, grał za wolno i przy tym nieskutecznie przez większość spotkania.

- Trudny mecz. Legia wygrała zbiórkę, goniliśmy od początku, oni byli agresywniejsi. Próbowaliśmy złapać kontakt, ale bez szczęścia – mówił Michale Kyser, środkowy Kinga.

- Legia pokazała, że nie jest przypadkiem jej wygrana w PP i kolejne tygodnie w lidze. My nie weszliśmy w ten mecz mentalnie i fizycznie. Pierwsza i trzecia kwarta złe. Emocje były do końca, ale sprawiedliwie patrząc nie zasłużyliśmy na wygraną – podkreślił Arkadiusz Miłoszewski, trener Kinga. - W ostatniej akcji Legii mieliśmy faul do dyspozycji, wszyscy o tym wiedzieli, ale nie udało się złapać Jacksona i trafił.

Czemu King przegrał? Czemu pokazał zupełnie inne oblicze niż tydzień wcześniej w Ostrowie?

- Mieliśmy dużo problemów zdrowotnych w ostatnim tygodniu. Trening nie wyglądał tak jak powinien i to było widać w spotkaniu. Zabrakło nam energii. W Ostrowie była siła, a tu nic nie mogliśmy pokazać. Życie daje kolejne szanse. Mówiłem to zawodnikom, by walczyli. Próbowaliśmy do końca, ale zadowolony mogę być tylko z ostatnich minut. Przegrana zbiórka to m.in. brak koncentracji. My mamy siłę podkoszową większą niż Legia, ale oni pokazali determinację, a my nie. W pierwszej minucie mieli trzy zbiórki na naszej tablicy.

Dwie kolejki przed końcem nadal nie wiemy, na jakiej pozycji zakończy King zmagania. Może być trzeci, może być niżej. Legia wygrywając w Szczecinie też otworzyła sobie szansę, by jeszcze wyprzedzić Wilki.

- Nie prowadzę analizy tabeli. Kluczem jest poprawa gry zespołu. W czasie spotkań najlepiej sprawdzić, czy to nam się udaje, a po meczach możemy się najlepiej uczyć i to wykorzystujemy. Spojrzę oczywiście na mecz Stal – Anwil, zobaczę jaka jest sytuacja w tabeli, ale to nie zmieni naszego podejścia. Do każdego spotkania musimy być maksymalnie przygotowani. Nie koncentrujemy się na miejscu, zawsze chcemy być gotowi do bardzo dobrej gry. W play-offach bez względu na to, czy będziemy mieli atut boiska czy nie – ta nasza gra musi być na najlepszym poziomie.

- Musimy wygrać jeden mecz, by być pewni 3. pozycji – zauważył Miłoszewski. - Porażka uczy więcej niż zwycięstwo. Gdybyśmy dziś wygrali to może coś złego pojawiłoby się w głowach zawodników. Po porażkach będzie inne myślenie, inna analiza, inna koncentracja i mobilizacja przed kolejnymi spotkaniami.

- Mam nadzieję, że uda nam się odnieść dwa zwycięstwa przed play-offami, a w decydujących spotkaniach trafimy jeszcze raz na Legię, by zrewanżować się za dzisiejszą wpadkę – dodał Kyser.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

echodnia.eu Pożegnanie Pawła Paczkowskiego z Industrii Kielce

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński