MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Po wypadku na pl. Rodła w Szczecinie. Dwie osoby nadal są w stanie ciężkim

Leszek Wójcik
Leszek Wójcik
Wypadek na pl. Rodła w Szczecinie
Wypadek na pl. Rodła w Szczecinie Facebook Suszą! Szczecin/ Facebook Suszą! Dyskusje
Dwie osoby poszkodowane w wypadku, do którego doszło w ubiegły piątek na pl. Rodła w Szczecinie, są nadal w bardzo złym stanie zdrowia. Lekarze walczą o ich życie.

Przypomnijmy, że do wypadku doszło w piątek, 1 marca - w godzinach szczytu komunikacyjnego (o godz. 15.30), w samym centrum miasta. Osobowy ford prowadzony przez 33-letniego szczecinianina wjechał w grupę osób na pl. Rodła w Szczecinie. Samochód się nie zatrzymał, kierowca odjechał z miejsca wypadku. Sto metrów dalej, już na al. Wyzwolenia, doprowadził do kolizji, w której uczestniczyły trzy pojazdy. Wtedy mężczyzna został zatrzymany przez policję.

W wyniku wypadku ucierpiało w sumie dwadzieścia osób - część poszkodowanych zgłosiła się do szpitali dopiero na drugi dzień. Jak się dowiedzieliśmy, pomocy psychologicznej udzielono też kilkunastu świadkom tragedii. Pokrzywdzeni byli w wieku od 5 do 62 lat.

Na miejscu rannym udzielało pierwszej pomocy osiemnaście zespołów ratownictwa medycznego i dziewięć zastępów straży pożarnej. W akcji wzięło udział 70 policjantów, ratownicy WOPR oraz dwóch psychologów. - Oraz świadkowie, którym chciałbym bardzo podziękować za profesjonalizm - powiedział w sobotę Adam Rudawski, wojewoda zachodniopomorski. - Jeszcze zanim na miejsce wypadku przyjechały służby ratunkowe udzielali rannym pierwszej pomocy, m.in. pomagali im przyjąć prawidłowe pozycje.

Na szczęście sześcioro nieletnich pokrzywdzonych w wypadku doznało lżejszych obrażeń i nie ma zagrożenia ich życia i zdrowia.
Ranni trafili do szczecińskich szpitali. Wśród nich cztery osoby były w stanie ciężkim, dwie w stanie krytycznym.

- Do szpitala wojewódzkiego w Szczecinie, przywieziono w sumie cztery poszkodowane osoby - mówi Tomasz Owsik-Kozłowski, rzecznik prasowy SPWSZ. - Dwie z nich trafiły do Zdunowa, będą przebywać w szpitalu do końca tygodnia, są w stanie stabilnym. Dwie kolejne osoby trafiły na Arkońską. Jedną z nich, po przebadaniu, trzeba było przetransportować do szpitala klinicznego przy ul. Unii Lubelskiej, bo wymagała pomocy ortopedycznej. Ostatnia z przywiezionych przeszła ciężką operację neurochirurgiczną - jej stan jest bardzo ciężki, cały czas przebywa na intensywnej terapii.

Druga z najciężej poturbowanych osób trafiła do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1.

- Jej stan jest bardzo ciężki, ale stabilny - informuje Joanna Woźnicka, rzeczniczka prasowa. - Nadal jednak istnieje zagrożenie jej życia.

W sumie do szpitala przy ul. Unii Lubelskiej trafiło w piątek pięć osób: dwóch dorosłych, dwóch nastolatków i 6-latek. Poza chorą, która wciąż walczy o życie, pozostali dochodzą do siebie - ich stan się poprawia. Jedna z nastolatek dziś (w poniedziałek) zostanie wypisana do domu. Reszta nadal będzie hospitalizowana.

- Pozostaną na obserwacji - tłumaczy dr Woźnicka.

Obecnie w szpitalu przebywa siedem ofiar wypadku, bo w weekend dwie osoby zostały tu przewiezione z innych placówek.
Na szczęście są i tacy, którzy mogli już opuścić szpitale. W 109 Szpitalu Wojskowym przy ul. Piotra Skargi spośród pięciorga chorych, których przywieziono po piątkowym wypadku, dwoje już wyszło do domów. Ze szpitala na Pomorzanach jedna pacjentka również jest planowana do wypisu.

Do szpitala w Zdrojach trafiło w piątek troje nastolatków (dwaj chłopcy i jedna dziewczynka).

- W chwili przyjęcia specjaliści określali ich stan jako umiarkowanie dobry - twierdzi Magdalena Knop, rzeczniczka prasowa "Zdrojów". - Jeden z nastolatków został już w sobotę wypisany do domu.

Pozostała dwójka wciąż przebywa na oddziale chirurgii dziecięcej.

- Pacjenci są w stabilnym stanie - zapewnia. - Ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.

Sprawca wypadku, 33-letni szczecinianin, został w weekend aresztowany na trzy miesiące. Prokurator Prokuratury Rejonowej Szczecin-Niebuszewo przedstawił mu trzy zarzuty: usiłowanie zabójstwa wielu osób, spowodowanie katastrofy w ruchu drogowym i ucieczka z miejsca wypadku. Mężczyzna złożył wyjaśnienia, przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw - na razie nie znamy ich treści, bo będą jeszcze weryfikowane przez śledczych. Grozi mu od 15 lat więzienia nawet do dożywocia.

Policja nie udziela informacji na temat kierowcy. Wiadomo jedynie, że jest obywatelem Polski i że w chwili popełniania czynu nie był pod wpływem ani alkoholu ani innych środków odurzających.

Kwestia jego poczytalności będzie ustalana w dalszym toku śledztwa. Pojawiły się bowiem informacje, że w przeszłości "był leczony psychiatrycznie".

Maja Herman, psychiatrka, psychoterapeutka, medinfluencerka.

- Nie powinniśmy stygmatyzować osób leczących się psychiatrycznie - podkreśliła na swoim profilu na Facebook-u. - Przypomnę, że pacjenci psychiatryczni cztery razy częściej są ofiarami przemocy niż jej sprawcami. I jeszcze jedno, większość zaburzeń i chorób psychiatrycznych nie przebiega ze zniesieniem poczytalności czy z jej ograniczeniem. Czyli zdecydowana większość pacjentów psychiatrycznych nawet w aktywnej, nie leczonej, czy źle leczonej chorobie, nie dopuści się tego typu przestępstw.

Psychiatrka zwraca również uwagę, że pójście czasem do psychiatry nie jest leczeniem.

- Gdyby rzeczywiście się leczył psychiatrycznie, czyli regularnie stawiał na wizyty, stosował do zaleceń lekarskich, zażywał leki zgodnie z poleceniem i prowadził higieniczny tryb życia, nigdy by nie doszło do działań pod wpływem jego choroby, bo choroba byłaby leczona, czyli nie dawałaby tak gwałtownych objawów.

Nie trzeba być chorym psychicznie, by robić rzeczy niebezpieczne, przestępcze, czy zagrażające życiu - dodała psychiatrka.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński