MKTG SR - pasek na kartach artykułów

PKO Ekstraklasa: Pogoń Szczecin – Ruch Chorzów 5:0. Pełna rehabilitacja za porażkę w Poznaniu [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Pogoń Szczecin - Ruch Chorzów 5:0.
Pogoń Szczecin - Ruch Chorzów 5:0. Andrzej Szkocki
Pogoń Szczecin z łatwością budowała okazje bramkowe i łatwo też je wykorzystywała. Ruch Chorzów nie był tak słaby, jak wskazuje na to końcowy wynik, ale i tak może się cieszyć, że nie przegrał wyżej. Portowcy dali jasny sygnał, że chcą pozostać w grze o podium i mistrzostwo w tym sezonie.

Pogoń potrzebowała piątkowego zwycięstwa, by zachować szansę na mistrzostwo Polski bądź medal. Ale w spotkaniu z Ruchem musiała sobie poradzić bez kontuzjowanego Rafała Kurzawy. To bez wątpienia był jeden z ulubieńców trenera Jensa Gustafssona, który w tym sezonie dokonał największej przemiany w zespole.

Dzień przed meczem Gustafsson miał wątpliwości, kim zastąpić Kurzawę, ale ostatecznie do „11” desygnował młodzieżowca – Adriana Przyborka. Młody miał być ofensywnie nastawiony, a więcej defensywnych obowiązków otrzymali Alex Gorgon i Fredrik Ulvestad. Na innych pozycjach bez zmian w porównaniu z meczem z Lechem Poznań.

Ruch do Szczecina też przyjechał po punkty. Od dawna jest w strefie spadkowej i ma duże straty do bezpiecznych miejsc. Dlatego w spotkaniu z Pogonią urządzało go tylko zwycięstwo, ale… musiał sobie poradzić też z poważnymi kadrowymi osłabieniami. Za kartki nie mogli zagrać: Miłosz Kozak, Przemysław Szur, Juliusz Letniowski i Robert Dadok. W bramce zabrakło pierwszego wyboru trenera „Niebieskich” Janusza Niedźwiedzia – Dante Stipicy. Bramkarz zimą został wypożyczony z Pogoni Szczecin i gdyby Ruch chciał z nim zagrać w Szczecinie – musiałby zapłacić ok. 200 tys. złotych. Nie zdecydował się na to, więc od początku zagrał Michał Buchalik. 35-letni zawodnik w elicie rozegrał już ponad 160 spotkań (Lechia Gdańsk, Wisła Kraków, Odra Wodzisław, Ruch), więc trudno było oczekiwać, by zjadła go trema. Ale na brak tzw. wyczucia można było liczyć.

Z Chorzowa przyjechało na mecz ponad 700 fanów, a sympatyków Pogoni było ponad 18 tys. Kwadrans przed meczem rozpoczęła się impreza na trybunach, a z pierwszym gwizdkiem było gorąco.

Ruch rozpoczął mecz i po kilkudziesięciu sekundach niecelnie strzelał Daniel Szczepan. Pogoń szybko odpowiedziała i skutecznie. Kontra. Z głową i spokojnie rozprowadzona. Piłka trafiła do oskrzydlającego akcję Linusa Wahlqvista. Szwed próbował zgrywać, ale Mateusz Bartolewski (pochodzący ze Szczecinka piłkarz prawie 10 lat temu był w akademii Pogoni) trącił piłkę i ta wpadła do siatki. Wahlqvist po golu pokazał wszystkim koszulkę z siódemką Kurzawy.

Po minucie mogło być 2:0, ale techniczny strzał Efthymiosa Koulourisa był niecelny.

Ruch nie podłamał się, miał dużo śmiałości w ofensywie i próbował czymś zaskoczyć Portowców. A gospodarze mogli szukać kolejnych okazji w kontrach. Mecz był ciekawy, bo na boisku coś się działo. Goście przeważali, ale strzelali niecelnie.

W 35. minucie mecz był w zasadzie rozstrzygnięty. Pogoń miała róg, krótka centra, a Przyborek sprytnym strzałem przelobował Bichalika. To pierwszy gol zawodnika dla drużyny w ekstraklasie.

Po minucie Pogoń zdobyła trzecią bramkę, ale sędziowie uznali, że Koulouris za szybko przekroczył połowę boiska po podaniu Valentina Cojocaru. Akcja może trwała 4-5 sekund. Grek miał jeszcze jedną sytuację sam na sam, ale pod presją obrońcy strzelił zbyt lekko. A Ruch najlepszą okazję miał w 45. minucie, ale Cojocaru wybił na róg strzał Szymona Szymańskiego.

Drugą połowę Pogoń otworzyła tak jak pierwszą – bramką. Szybkie przeniesienie piłki na wolną prawą stronę, wrzutka Biczachczjana, a Koulouris dostawił nogę i zdobył 10. gola w sezonie.

Po paru minutach cieszył się z 11. Biczachczjan spokojnie szukał okazji do podania lub strzału. Nie znalazł, więc podał do Wahlqvista, a ten spod linii końcowej dograł do Greka i ten pokonał płaskim strzałem bramkarza.

Nie minęło pięć minut, a Koulouris miał już skompletowanego hat-tricka. Tym razem uderzył głową po wrzutce swojego rodaka – Leonardo Koutrisa. Niedługo później bohater meczu opuścił boisko żegnany przez szczecińską publiczność na stojąco.

Wysoko prowadząca Pogoń wprowadziła młodych zmienników, ale nie zwolniła swoich ataków. Były kolejne okazje, które Patryk Paryzek czy Ulvestad mogli wykorzystać.

Następne bramki mogły jeszcze paść, ale po obu stronach boiska brakowało dobrego wykończenia akcji. Po stronie Pogoni nikt nie miał o to pretensji, a fani Ruchu też pokazali klasę świetnie dopingując do ostatniej akcji.

Pogoń Szczecin – Ruch Chorzów 5:0 (2:0)
Bramki: Bartolewski (2. - samobój), Przyborek (35.), Koulouris trzy (47., 54. i 59.)
Pogoń: Cojocaru – Wahlqvist, Borges, Malec (74. Zech), Koutris – Biczachczjan (65. Wędrychowski), Gorgon (46. Gamboa), Ulvestad, Przyborek, Grosicki (74. Korczakowski) – Koulouris (65. Paryzek).
Ruch: Buchalik - Wójtowicz, Stępiński, Szymański, Josema Ż (72. Sadlok Ż), Bartolewski – Sikora, Starzyński (60. Wilak), Szczepan (72. Huras), Moneta (60. Barański) – Novothny (79. Foszmańczyk).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 18 931.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński