MKTG SR - pasek na kartach artykułów

PKO Ekstraklasa: Pogoń Szczecin – Korona Kielce 3:1. Portowcy przerwali serię porażek

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Alexander Gorgon - jeden z bohaterów Pogoni Szczecin w meczu z Koroną Kielce.
Alexander Gorgon - jeden z bohaterów Pogoni Szczecin w meczu z Koroną Kielce. fot. pogoń szczecin twitter
Pogoń Szczecin w pełni zasłużenie ograła Koronę Kielce w 8. kolejce PKO Ekstraklasy, choć to ona pierwsza straciła bramkę. Goście w Szczecinie byli za mało odważni, by docisnąć Portowców.

Po czterech ligowych porażkach z rzędu Pogoń potrzebowała zwycięstwa z Koroną, by wyciszyć złe emocje wokół siebie. Wiadomo było, że zespół z Kielc to nie jest ulubiony przeciwnik Pogoni, ale kolejni będą jeszcze trudniejsi (Cracovia, Legia, Lech). Dobrze wiedział o tym też trener Jens Gustafsson, który przed spotkaniem jak tylko mógł zdejmował presję ze swoich podopiecznych, ale zarazem przygotował na papierze najsilniejszy i zarazem najbardziej doświadczony skład. Przede wszystkim do środka obrony powrócił Benedikt Zech, który tak jak na początku sezonu tworzył duet z Mariuszem Malcem. A na bokach defensywy od początku zagrali Linus Wahlqvist i Leonardo Koutris.

Za plecami defensorów – debiutant. Dwa tygodnie temu Pogoń zatrudniła Valentina Cojocaru. Rumun poprzedni sezon i obecny spędził w Belgii (OH Leuven). Grał tam dużo i było dużym zaskoczeniem, że zdecydował się przystać na ofertę szczecińskiego klubu. Pogoń bramkarza ogranego potrzebowała, bo Dante Stipica wciąż jest przesunięty do zespołu rezerw, a Bartosz Klebaniuk generalnie popełniał za dużo błędów. Nikt więc z debiutem Cojocaru nie chciał czekać.

Ale to nie był jedyny debiutant w składzie Pogoni. W środku pomocy szansę gry od pierwszej minuty dostał Norweg Fredrik Ulvestad. Norweg szybciej dołączył do zespołu, ale doznał urazu i na pierwszy występ musiał poczekać do meczu z Koroną.

Na dobrą sprawę – debiuty były przewidziane, ustawienie obrony też, ale jedynym znakiem zapytania było przy obsadzie pozycji defensywnego pomocnika. Z powodu kontuzji nie mógł zagrać Joao Gamboa, a Gustafsson zdecydował się zastąpić go Rafałem Kurzawą. Razem z Ulvestadem mieli zabezpieczać tyły i kreować atak pozycyjny.

Przed rozpoczęciem spotkania Pogoń z Koroną były w strefie spadkowej tabeli, więc ich cel był jasny – wygrać i wspinać się w bezpieczne rejony. Styl miał w sobotę mniejsze znaczenie.

Pogoń już w 9. minucie wypracowała bramkową okazję. Spokojnie rozgrywała piłkę aż zrobiła sobie trochę przestrzeni na prawej stronie. Tam piłkę dostał Wahan Biczachczjan, który zgrał ją na środek pola karnego, gdzie wbiegł Efthymios Koulouris. Grek trafił w środek bramki i Xavier Dziekoński wybronił. Po trzech minutach Portowcy zaatakowali lewą stroną, a uderzenie Gorgona przyblokował jeden z defensorów Korony.

W 21. minucie Pogoń miała róg. Kombinacyjne rozegranie, piłka trafiła w końcu na 20 m do Biczachczjana, ale jego strzał był nieznacznie niecelny.

W 36. minucie Korona objęła prowadzenie po rzucie karnym. Specjalnie się na to nie napracowała, ale dopisało jej szczęście po rzucie rożnym. Źle zachował się w polu karnym Koutris, który zgubił krycie. Cojocaru pierwsze uderzenie trącił, piłka odbiła się od poprzeczki i walczyli o nią Mariusz Malec oraz Adrien Dalmau. Długo trwała analiza VAR, sytuację sprawdzał też Paweł Raczkowski i ostatecznie bramki nie uznał, ale podyktował rzut karny. Nono pewnie wykorzystał szansę.

Pogoń jeszcze przed przerwą mogła wyrównać i wyrównała, ale nim gola uzyskał Biczachczjan, to goście cieszyli się z prowadzenia 2:0. Korona już w doliczonym czasie gry znów wykorzystała bierną postawę Portowcy w okolicach pola karnego. Rywale piłkę rozegrali, Marcus Godinho technicznym strzałem pokonał Cojocaru. System VAR wychwycił jednak spalonego i gol nie został uznany. Arbiter grę przedłużył i w końcu Rafał Kurzawa świetnie zagrał z środka do wbiegającego w pole karne Ormianina. Ten przyjął piłkę klatką piersiową i płaskim strzałem pokonał Dziekońskiego.

Było jasne, że Pogoń zagrać trochę szybciej i nie ma co liczyć na odważniejszą postawę gości w II połowie. Portowcy musieli jednak zagrać na wyższym poziomie w tyłach, by nie stracić kolejnej bramki.

W 51. minucie sytuację sam na sam zmarnował Ulvestad. Po dwóch minutach Grosicki uciekł rywalom, ale okazję sam na sam zakończył uderzeniem w słupek. Pogoń utrzymała się przy piłce, wrzutka i niecelna główka Norwega. Goście odpowiedzieli strzałem z dystansu.

Pogoń trochę zwolniła, ale wciąż atakowała. I w końcu objęła prowadzenie w 66. minucie. To była kapitalna akcja, piłka chodziła od nóżki do nóżki, w końcu Biczachczjan wystawił ją Gorgonowi, a ten pokonał bramkarza strzałem z 15 m.

Zmuszeni sytuacją goście musieli się otworzyć i podkręcić tempo. Cojocaru obronił strzał Jacka Podgórskiego z 14. i dobitkę. A Pogoń mogła poszukać swoich szans w kontrach.

W 81. minucie Pogoń miała rzut wolny. Dośrodkowanie w pole karne, piłka spadła na 10. m i tam najprzytomniej zachował się niedawno wprowadzony Danijel Loncar i szybkim, płaskim strzałem strzelił trzecią bramkę dla Portowców.

Wynik już się nie zmienił. Pogoń zasłużyła na te zwycięstwo. Będzie miała trochę spokoju w przygotowaniach do meczu z Cracovią, ale cały czas jest nad czym pracować w zespole.

Pogoń Szczecin – Korona Kielce 3:1 (1:1)
Bramki: Biczachczjan (45.+9.), Gorgon (66.), Loncar (81.) - Nono (36.)
Pogon: Cojocaru – Wahlqvist, Zech (75. Loncar), Malec, Koutris (61. Borges) – Biczachczjan (75. Fornalczyk), Kurzawa (61. Zahović Ż), Gorgon (83. Smoliński), Ulvestad, Grosicki Ż - Koulouris.
Korona: Dziekoński - Godinho, Zator, Trojak, Malarczyk (64. Błanik), Hofmayster - Podgórski, Remacle (73. Konstantyn), Nono (83. Strzeboński), Czyżycki (73. Deaconu) – Dalmau (64. Szykawka)
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 12 281.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek w finale turnieju w Rzymie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński