Nadmuchany balon pękł... z hukiem

Przemysław Sas, 14 marca 2005 r.
Andrzej Szkocki
- To pokażcie nam palcem, który to z Brazylijczyków ma być gwiazdą naszej ligi? - pytali dziennikarze z Warszawy.

Przed meczem w Pogoni panował ogromny optymizm. Jak się okazało - nieuzasadniony.
To miał być przełomowy mecz.

- Jedziemy do Warszawy po to, by wygrać - mówili portowcy.

- Szkoda, że dzieli nas od Wisły taka strata punktowa. Teraz mamy najsilniejszy atak w lidze - deklarował prezes Pogoni.

- To Legia będzie musiała atakować. My ich skontrujemy - zapowiadał trener.

Wszyscy w Pogoni nadmuchiwali od tygodni balon, który pękł trzy dni temu z ogromnym hukiem. Pogoń przegrała z Legią 0:3. Szczecińscy dziennikarze, obecni na stadionie Legii, spotykali się z pobłażliwymi uśmiechami swoich kolegów po fachu z Warszawy.

A nam tylko rzedły miny z minuty na minutę, kiedy Legia coraz bardziej tłamsiła portowców na ich połowie.

Pogoń przegrała w Warszawie 0:3, czym wpisała się w niechlubną tradycję szczecińskiego futbolu. Portowcy przegrywali na Łazienkowskiej bardzo często. Nie inaczej było i teraz.

Więcej o meczu i ranking O kryształową piłkę Głosu

w papierowym wydaniu "Głosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie