- Przyjechałyśmy, żeby przeżyć wspólnie duchowo tą wielką uroczystość. To wydarzenie na skalę kraju, na skalę świata. Dla nas to jest bardzo wielka satysfakcja i szczęście - mówiły panie Ania i Danuta z Kołbacza, które uczestniczyły we mszy świętej.
Takich osób jak panie Anna i Danuta było więcej.
- Tak, tak pamiętam wizytę Prymasa Tysiąclecia. Odwiedził nas za księdza Piotra Głogowskiego. I towarzyszy nam przez cały czas - mówi pani Urszula z Kobylanki.
Prymas Wyszyński był w Kobylance w listopadzie 1957 roku, rok po uwolnieniu przez komunistów z więzienia. Pierwszym proboszczem parafii w Kobylance był ksiądz Piotr Głogowski. To ten salezjanin ugościł 29 listopada 1957 roku Stefana Wyszyńskiego, który zatrzymał się tam w drodze do Szczecina. To był początek serdecznej zażyłości trwającej przez lata. Listy, które ksiądz Głogowski otrzymał od prymasa przechowywane są w salezjańskim ośrodku w Lądzie koło Konina.
ZOBACZ TEŻ:
Historia zatoczyła koło. Kulminacyjnym momentem uroczystości w Kobylance była pontyfikalna msza święta, której przewodniczył przedstawiciel papieża Franciszka ksiądz arcybiskup Jan Romeo Pawłowski – sekretarz do spraw reprezentacji papieskich. W drzwiach świątyni powitała duszpasterza pani Danuta. To ona kilkadziesiąt lat temu jako mała dziewczynka witała tutaj księdza kardynała Wyszyńskiego.
- Na przestrzeni swoich dziejów ta świątynia była już dla wielu ludzi miejscem spotkania z Panem Bogiem, miejscem modlitwy, miejscem nawrócenia, miejscem ważnych decyzji. Jak wiemy, pośród innych wiernych wchodził też do tej świątyni - dzisiaj już błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński, prymas Polski. On się tutaj modli. Spotkał Pana Boga także w tej małej miejscowości na północno-zachodnich kresach Polski. Polski, której był prymasem. Ale był tutaj także po to, aby spotkać człowieka - mówił podczas mszy arcybiskup Jan Romeo Pawłowski.
Papieski wysłannik wezwał wszystkich do modlitwy o rychłą kanonizację bł. Stefana Wyszyńskiego. - To jest zadanie każdego z nas, bo jako honorowy obywatel Kobylanki też czuję się do tego zobowiązany - przypomniał abp Pawłowski.
O ważnej roli błogosławionego kardynała mówił arcybiskup Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński.
- On niósł w sercu nie tylko sprawy całego narodu i ojczyzny, ale także sprawy narodów środka Europy, pomiędzy narodami zachodu, wschodu, południa i północy Europy. Pokazywał, że wszystkie narody są w Ewangelii Świętej - przypomniał duszpasterz.
Przypomnijmy, że Pomorze Zachodnie było bliskie sercu Prymasa Tysiąclecia. W swoim 33-letnim posługiwaniu prymasowskim, teren dzisiejszej metropolii szczecińsko-kamieńskiej odwiedził aż 19 razy; zaś teren dzisiejszej archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej – 9 razy w tym 7-krotnie Szczecin.
Prymas Stefan Wyszyński mówił o sobie, że jest "kardynałem szczecińskim". A było to związane z wizytą w Szczecinie 29 listopada 1952 roku. Kiedy dzisiejszy błogosławiony stanął przed domem oo. Jezuitów, przy ul. Pocztowej, ok. godz. 18 przyszedł ks. inf. Zygmunt Szelążek z grupką kapłanów i z życzeniami. Ksiądz prymas dowiedział się od nich, że radio podało wiadomość o dokonanych przez papieża Piusa XII nominacjach w Kolegium Kardynalskim, wśród których był i on.
Kardynał Stefan Wyszyński został Prymasem Polski w 1948 roku. Był internowany przez władze komunistyczne PRL. Zmarł 28 maja 1981 w Warszawie.
ZOBACZ TEŻ:
iPolitycznie - 300 milionów Putina by skorumpować Świat
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?