Los AZS Koszalin wisi na włosku. Co dalej z klubem? Rozmowy w ratuszu [wideo, zdjęcia]

Krzysztof Marczyk
Krzysztof Marczyk

Wideo

Zobacz galerię (17 zdjęć)
W koszalińskim ratuszu doszło do spotkania sympatyków AZS Koszalin oraz przedstawicieli władz miejskich. W licznie wypełnionej sali rozmawiano o tym, co dalej z klubem, co zrobić, by nie zniknął ze sportowej mapy Polski.

Podstawowym wnioskiem z debaty jest to, że opcja I ligi dla AZS Koszalin wchodzi w grę. To oznaczałoby mniejszy roczny budżet dla klubu. Podstawowym warunkiem jest jednak dokapitalizowanie spółki, by ta mogła spłacić obecne zadłużenie. Bez tego nie będzie można postawić kolejnego kroku. W tym tygodniu mają się odbywać dalsze spotkania przedstawicieli klubu z władzami miasta.

- Nie chcemy kroplówki w postaci miliona złotych bez gwarancji na to, że pacjent przeżyje - zaczął debatę Tomasz Jarosz z Koszalińskiego Stowarzyszenia Koszykówki Nasz AZS. - Bardziej zależy na na tym, by stworzyć takie rozwiązanie, by tę ponad 50-letnią tradycję utrzymać.

- Chcemy, by klub przetrwał - wtórował mu Damian Zydel były menedżer AZS, od lat związany z klubem. Przypomniał w płomiennym wystąpieniu sukcesy klubu, a także to, że mecze cieszą się największą frekwencją w mieście. Przyznał, że problemy finansowe z oczywistych względów zaczęły narastać wraz z odejściem głównego sponsora przed trzema laty, czyli Grupy Azoty, ale też poważnym osłabieniem budżetu było zapłacenie 150 tys. zł odszkodowania byłemu trenerowi Igorowi Miliciciowi za niewywiązanie się z warunków umowy.

Podkreślił, że prezesowi Leszkowi Dolińskiemu od lokalnych sponsorów udawało się pozyskiwać około 400 tys. zł na sezon. To jednak nie wystarczało, by załatać finansową dziurę. Zydel zaznaczył, że zawodnicy nie otrzymywali wynagrodzeń nawet przez ponad 2 miesiące, a mimo to, poproszeni przez władze klubu, grali dalej, choć mogli odejść w każdej chwili. Żaden z graczy nie podał klubu do trybunału arbitrażowego, by odzyskać pieniądze, bo wszyscy czekają jeszcze na rozwój wypadków. Dlatego nazywanie ich "najemnikami" jest krzywdzące i niesprawiedliwe, zaznaczył Zydel. Pracownicy klubu również w ostatnich miesiącach działali w AZS na zasadzie wolontariatu i należnych pieniędzy im nie wypłacono.

- Kilkanaście wydarzeń sportowych w hali to duże wpływy z biletów. Zejście niżej jest lepsze niż całkowita upadłość. Gwarantuję, że na tę I ligę będzie chodziło 1000 osób - podkreślił.

- Jako radni, musimy być strażnikami budżetu - wskazywała Krystyna Kościńska. - A nie jest on z gumy, jest ustalany na początku roku. Dostaliśmy informację o zadłużeniu sięgającym 1,5 mln, ale można stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, że to nie wszystko. Jednocześnie AZS nie powinien zniknąć ze sportowej mapy Polski. Dlatego sytuacja jest niełatwa.

- Jesteśmy jedynym pewnym płatnikiem dla tego klubu - mówiła radna Barbara Grygorcewicz. - Na AZS dajemy najwięcej pieniędzy spośród wszystkich klubów i stowarzyszeń sportowych. Nie mamy gwarancji, że to się uda. Milion złotych to mnóstwo pieniędzy, za które można zrealizować wiele innych potrzeb miejskich - dodała.

- Nie chodzi też o samą koszykówkę - zauważył Marek Kęsik, przewodniczący Rady Nadzorczej AZS. - Nie powinniśmy wydarzeń sportowych w hali zastępować kilkoma koncertami disco-polo, bo to nie o to chodzi.

- Jako trener grup młodzieżowych wiem, że gdyby nie AZS, ci młodzi ludzie nie trenowaliby koszykówki. Warto się zastanowić, czy zabierać im idoli - powiedział Jacek Imiołek, trener Żaka Koszalin.

- Opcja I ligi jest taką, nad którą warto się pochylić i przedyskutować. Będziemy rozmawiać w naszym gronie radnych i z przedstawicielami AZS w najbliższych dniach o tym, jak uratować klub - podsumował Sebastian Tałaj, Przewodniczący Klubu Radnych Koalicja Obywatelska.

POLECAMY TAKŻE

Gk24.pl

Zachęcamy również do korzystania z prenumeraty cyfrowej Głosu Koszalińskiego

Materiał oryginalny: Los AZS Koszalin wisi na włosku. Co dalej z klubem? Rozmowy w ratuszu [wideo, zdjęcia] - Głos Koszaliński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Z
Z dystansu
2019-07-02T09:38:26 02:00, Damian:

"Wypowiedzenie umowy przez Grupę Azoty sprawa Igora Milicicia to jakiś procent całego zadłużenia, a warto podkreślić, że ta pierwsza sprawa (Grupa Azoty) to bardziej sprawa polityczna niż porażka poprzedniego zarządu."

Rzeczywiście sprawa polityczna:

https://gk24.pl/kolejny-watek-afery-melioracyjnej-6-osob-zatrzymanych/ar/c1-14260605

A może nawet korupcyjna?

G
Gość

AZS to może i fajny klub ale takiej mieściny jak Koszalin na to nie stać.

Nie ma konkretnej, bogatej firmy, która by chciała AZS sponsorować.

Za te pieniądze można zrobić dużo dobrego w sporcie Koszalińskim.

Młodzież tego miasta cierpi na brak sportu i tradycji z nim związanych.

Przecież z tym mieście nie ma kilku porządnych hal do treningów.

M
Michal

Niech dalej Koszalinianie głosują na PO wiosnę i nowoczesną to zamiast sportu będą parady

G
Gość
2019-07-02T15:35:15 02:00, Dawny kibic:

Bądźmy realistami, przy zadłużeniu rzędu min. 1.5 mln złotych to o jakim przystąpieniu do rozgrywek my tu mówimy. Niby z czego miałby ten klub spłacić długi, jest na to jakiś plan, panie Damianie, czy to tylko pobożne życzenia? Za takie pieniądze to można zrobić dużo dobrego w mieście, na przykład dofinansować inne, istniejące kluby, które odnoszą jakieś sukcesy przy swoich skromnych budżetach, lekkoatletyka, piłka nożna, piłka ręczna... Koszykówka nie zniknie z Koszalina, patologię AZS-u dostrzegło już wiele osób w mieście stąd MKKS Żak czy MKK Basket Koszalin. Publiczność i jej frekwencja daje wyraźny znak, że polityka klubu AZS nie spotkała się z akceptacją, z roku na rok coraz bardziej puste trybuny przy takiej tradycji klubu i koszykówki w mieście mówią same za siebie. Działanie klubu skandaliczne, nie wiem jak można utożsamiać się i dopingować coś takiego gdzie co roku jest nowy, kombinowany na ostatnią chwilę skład, zwalnia się co roku trenera w trakcie sezonu i walczy o utrzymanie, poziom emocji podczas meczów jest często niski i rozczarowujący... dla kogo zatem ma być ta ekipa warta tyle milionów? Dla garstki, bo tak można nazwać publiczność rzędy tysiąc parę osób w 100-tysięcznym mieście, miłośników koszykówki? Poza tym jak to miałoby niby funkcjonować, miasto miałoby spłacić dług i dorzucić drugie tyle na funkcjonowanie ekstraklasy tylko po ot abyśmy mieli na siłę jakąś zbieraninę na tym poziomie rozgrywkowym? Co taki zespół daje miastu poza wątpliwą przyjemnością z oglądania samego klepania piłki? Ten klub nie robi nic dla lokalnej młodzieży, nie kształci talentów, nie tworzy miejsca rozwoju dla krajowego basketu i krajowych graczy, jest jak cyrk objazdowy co przyjeżdża raz na jakiś czas do miasta, zrobi pokaz i wyjeżdża. Jak dla mnie to za droga jest ta impreza. AZS lubiłem i chodziłem dawno temu kiedy była atmosfera, byli zawodnicy tworzący drużynę i klimat i byli nawet reprezentanci naszego miasta. Obecnie to wygasło i podobnie jak ja wielu ludzi przestało się pojawiać na sali. Klub nie tworzy klimatu aby ktoś się chciał z nim utożsamiać. Dlatego klub w obecnej postaci musi upaść, powstać powinien nowy, na adekwatnym poziomie ligowym i godnie podtrzymujący tradycje koszykarskie w mieście, z realnym planem wyjścia z długów i dalszego rozwoju oraz odpowiedzialnym zarządem ludzi związanych z tym sportem.

I to jest to.ROZSĄDNY STONOWANY RACJONALNY WPIS też dawny kibic AZS

D
Dawny kibic

Bądźmy realistami, przy zadłużeniu rzędu min. 1.5 mln złotych to o jakim przystąpieniu do rozgrywek my tu mówimy. Niby z czego miałby ten klub spłacić długi, jest na to jakiś plan, panie Damianie, czy to tylko pobożne życzenia? Za takie pieniądze to można zrobić dużo dobrego w mieście, na przykład dofinansować inne, istniejące kluby, które odnoszą jakieś sukcesy przy swoich skromnych budżetach, lekkoatletyka, piłka nożna, piłka ręczna... Koszykówka nie zniknie z Koszalina, patologię AZS-u dostrzegło już wiele osób w mieście stąd MKKS Żak czy MKK Basket Koszalin. Publiczność i jej frekwencja daje wyraźny znak, że polityka klubu AZS nie spotkała się z akceptacją, z roku na rok coraz bardziej puste trybuny przy takiej tradycji klubu i koszykówki w mieście mówią same za siebie. Działanie klubu skandaliczne, nie wiem jak można utożsamiać się i dopingować coś takiego gdzie co roku jest nowy, kombinowany na ostatnią chwilę skład, zwalnia się co roku trenera w trakcie sezonu i walczy o utrzymanie, poziom emocji podczas meczów jest często niski i rozczarowujący... dla kogo zatem ma być ta ekipa warta tyle milionów? Dla garstki, bo tak można nazwać publiczność rzędy tysiąc parę osób w 100-tysięcznym mieście, miłośników koszykówki? Poza tym jak to miałoby niby funkcjonować, miasto miałoby spłacić dług i dorzucić drugie tyle na funkcjonowanie ekstraklasy tylko po ot abyśmy mieli na siłę jakąś zbieraninę na tym poziomie rozgrywkowym? Co taki zespół daje miastu poza wątpliwą przyjemnością z oglądania samego klepania piłki? Ten klub nie robi nic dla lokalnej młodzieży, nie kształci talentów, nie tworzy miejsca rozwoju dla krajowego basketu i krajowych graczy, jest jak cyrk objazdowy co przyjeżdża raz na jakiś czas do miasta, zrobi pokaz i wyjeżdża. Jak dla mnie to za droga jest ta impreza. AZS lubiłem i chodziłem dawno temu kiedy była atmosfera, byli zawodnicy tworzący drużynę i klimat i byli nawet reprezentanci naszego miasta. Obecnie to wygasło i podobnie jak ja wielu ludzi przestało się pojawiać na sali. Klub nie tworzy klimatu aby ktoś się chciał z nim utożsamiać. Dlatego klub w obecnej postaci musi upaść, powstać powinien nowy, na adekwatnym poziomie ligowym i godnie podtrzymujący tradycje koszykarskie w mieście, z realnym planem wyjścia z długów i dalszego rozwoju oraz odpowiedzialnym zarządem ludzi związanych z tym sportem.

Z
Zenek

Wolałbym jednak żeby AZS ogłosił upadłość. 1,5 banki z naszych pieniędzy w plecy tylko za to żeby spłacić zadłużenie spółki. Może lepiej odbudować zespół w podobny sposób jak zrobili to Czarni?? Dzika karta na 1 ligę dla MKKS-u Żak (może zmiana nazwy klubu (np. na MKKS AZS Koszalin??) Szkolenie młodzieży zorganizować wtedy od niższej klasy rozgrywek. A 1,5 miliona można przeznaczyć nie na ratowanie tonącego okrętu a na organizację niejako zespołu od nowa bez starego bagażu i szkolenie młodzieży. Chciałbym jedbak widzieć więcej wychowanków z Koszalina na parkiecie.

G
Gość

Damian ale sponsorowanie przez Grupy Azoty akurat AZS to również sprawa polityczna. Dlaczego tego nie wspomnisz ???

G
Gość

Do jasnej cholery na ekstraklasę chodziło około 1200 osób,a na pierwsza ligę ma chodzić 1000 !!!!!!!!!! Chorzy ludzie stuknijcie się w swoje chore głowy i zlikwidujcie to szambo bez sukcesów

K
KSG

Najpierw niech klub spłaci długi a potem niech myślą o grze w koszykówkę. Jeszcze zarobki działaczy i graczy ujawnijcie skoro już debatujecie.

Z
Z dystansu
2019-07-02T09:38:26 02:00, Damian:

Nikt nie zgania winy na poprzedni zarząd. Wypowiedź podczas sesji była dość długa, redaktor przytoczył jej część. Wypowiedzenie umowy przez Grupę Azoty sprawa Igora Milicicia to jakiś procent całego zadłużenia, a warto podkreślić, że ta pierwsza sprawa (Grupa Azoty) to bardziej sprawa polityczna niż porażka poprzedniego zarządu.

Ponadto ma Pan racje, że jako menedżer klubu odpowiadałem za pewne działy w klubie, jednak realną władzę w nim sprawował Prezes a nadzór Rada Nadzorcza. Takie są fakty. Niemniej jednak, jak podkreśliłem podczas spotkania z Radnymi, nie ma dla mnie znaczenia, czy w klubie pozostanę czy nie. Ważne, aby przetrwał AZS. Proszę uwierzyć, że z AZS związany jestem od lat i jeśli znajdą się chętne i kompetentne osoby do prowadzenia klubu, to z dumą będę wspierał go z perspektywy trybun.

My jako grupa mieszkańców Koszalina, kibiców, pracowników klubu, walczymy po prostu o przetrwanie AZS Koszalin. Jeśli faktycznie koszty udziału w rozgrywkach ekstraklasy są na tę chwilę zbyt wysokie, to rozmawiajmy o zejściu do ligi niżej, odbudowaniu struktur klubu, nowych władzach, które miałyby misję i wizję na nasz ukochany klub. Przyzna Pan sam, Panie "z dystansu", że gdyby nie zaangażowanie kibiców, którzy w pewnym sensie wywołali całą tę debatę, to dziś po prostu byśmy zamykali AZS, a tak jest światełko w tunelu i iskierka nadziei.

AZS Koszalin to 50 lat historii (oczywiście mniejsza część tego jako spółka akcyjna) i szkoda byłoby to zaprzepaścić. Jak już napisałem - jestem za klubem występującym w I lidze opartym o skład złożony z koszalinian (plus ewentualnie zdolnych zawodników z regionu). Z tego co Pan pisze, był Pan menedżerem klubu bardziej z nazwy niż realnie. Wynika z tego, że sprawę zawalił przede wszystkim prezes oraz Rada Nadzorcza. I w tym jest właśnie problem - w Koszalinie brakuje właściwych ludzi do pełnienia odpowiedzialnych funkcji. Liczą się kontakty i koneksje. Kibice robią dobrą robotę, właściwie to ostatnia deska ratunku. Ale to kolejny raz pokazuje, że osoby zawiadujące klubem zawodzą, skoro muszą ich wyręczać kibice... Czy plan naprawczy nie powinien zostać przedstawiony wiele miesięcy temu?

D
Damian

Nikt nie zgania winy na poprzedni zarząd. Wypowiedź podczas sesji była dość długa, redaktor przytoczył jej część. Wypowiedzenie umowy przez Grupę Azoty sprawa Igora Milicicia to jakiś procent całego zadłużenia, a warto podkreślić, że ta pierwsza sprawa (Grupa Azoty) to bardziej sprawa polityczna niż porażka poprzedniego zarządu.

Ponadto ma Pan racje, że jako menedżer klubu odpowiadałem za pewne działy w klubie, jednak realną władzę w nim sprawował Prezes a nadzór Rada Nadzorcza. Takie są fakty. Niemniej jednak, jak podkreśliłem podczas spotkania z Radnymi, nie ma dla mnie znaczenia, czy w klubie pozostanę czy nie. Ważne, aby przetrwał AZS. Proszę uwierzyć, że z AZS związany jestem od lat i jeśli znajdą się chętne i kompetentne osoby do prowadzenia klubu, to z dumą będę wspierał go z perspektywy trybun.

My jako grupa mieszkańców Koszalina, kibiców, pracowników klubu, walczymy po prostu o przetrwanie AZS Koszalin. Jeśli faktycznie koszty udziału w rozgrywkach ekstraklasy są na tę chwilę zbyt wysokie, to rozmawiajmy o zejściu do ligi niżej, odbudowaniu struktur klubu, nowych władzach, które miałyby misję i wizję na nasz ukochany klub. Przyzna Pan sam, Panie "z dystansu", że gdyby nie zaangażowanie kibiców, którzy w pewnym sensie wywołali całą tę debatę, to dziś po prostu byśmy zamykali AZS, a tak jest światełko w tunelu i iskierka nadziei.

Z
Z dystansu

Sytuacja jest złożona. Zganianie dzisiaj winy na poprzedni zarząd, zerwanie umowy przez Grupę Azoty i kontraktu z Igorem Miliciciem dosyć dyskusyjne. Pewnie jest w tym trochę racji, ale nowe władze obejmując swoją „misję” wiedziały, czego się podejmują i… nie podołały. Były 3 lata na wyprostowanie sytuacji, a zadłużenie w tym czasie wzrosło niemal dwukrotnie. A może za sukces zarządzających klubem należy uznać już to, że AZS przetrwał kolejne 3 lata?

„Minimalny budżet by wystąpić w na poziomie Energa Basket Ligi to gwarancje na 2 miliony złotych. My mamy budżet trochę wyższy, w przekroju ligi może nie ostatni ale na pewno na poziomie dolnych rejonów tabeli EBL.” - mówił swego czasu prezes Doliński.

„Posiadanie jednego dużego sponsora jest niebezpieczne i ryzykowne. Na pierwszy rzut oka wszyscy są zadowoleni, bo są pieniądze na wszystko. Trzeba jednak pamiętać o tym co się stanie, gdy taki sponsor nagle się wycofa. (…) Dlatego uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest dotarcie do jak największej liczby sponsorów. Jesteśmy otwarci na wszelką współpracę. Jeśli któryś z naszych partnerów z różnych przyczyn nie będzie chciał nas wspierać, to pozostanie jeszcze kilkudziesięciu. Wówczas przyszłość klubu nie będzie zagrożona. Małe miesięczne finansowanie wielu firm może dać prawdziwą stabilność finansową, co będzie ogromnym sukcesem.” - strategia okazała się raczej nieskuteczna, skoro zebrano w ten sposób 400 tys zł.

Damian Zydel to osoba w Koszalinie rozpoznawalna i klub pewnie wiele jej zawdzięcza. Szacunek za to, że nie chowa teraz głowy w piasek i zajmuje głos w sprawie. Proszę mnie jednak poprawić, jeśli się mylę, ale rolą menedżera sportowego klubu jest także dbanie o jego finanse. Tak przynajmniej jest w normalnej strukturze. Menedżer to de facto „prawa ręka” prezesa i zwykle osoba zarządzająca klubem. Prezesowi w większości przypadków pozostaje wtedy tylko przyklepywanie i ostateczna decyzja. Czy w AZS Koszalin wyglądało to inaczej?

„Zydel zaznaczył, że zawodnicy nie otrzymywali wynagrodzeń nawet przez ponad 2 miesiące, a mimo to, poproszeni przez władze klubu, grali dalej, choć mogli odejść w każdej chwili.” - ja bym się chyba wstydził mówić o tym publicznie, bo to pokazuje właśnie nieudolność osób zarządzających klubem.

„Pracownicy klubu również w ostatnich miesiącach działali w AZS na zasadzie wolontariatu i należnych pieniędzy im nie wypłacono.” - to chyba oczywiste, gdy nie ma pieniędzy. Ale czyja to wina, że ich zabrakło akurat w tym sezonie? Naprawdę odpowiada za to Grupa Azoty i Igor Milicić? A może jednak niegospodarność i niekompetencja klubowych działaczy?

Jeśli chodzi o frekwencję na meczach – ta z roku na rok spadała. Przyczyny są moim zdaniem dwie: 1. słabe wyniki, 2. brak identyfikacji kibiców z zawodnikami na parkiecie (coroczne roszady w składzie). Osobiście ostatni raz prawdziwie identyfikowałem się z drużyną, która zdobyła Puchar Polski (2010 r.), może jeszcze sezon później.

Jestem za tym, by AZS Koszalin mógł występować w I lidze, koniecznie w składzie opartym na zawodnikach koszalińskich. Jednocześnie mam poważne wątpliwości, czy zarządzaniem klubem nie powinny zająć się osoby, które mają ku temu rzeczywiste kompetencje, a nie tylko pasję do działania. Tylko że w Koszalinie o obsadzie tego typu stanowisk decydują konotacje partyjne lub towarzyskie.

O Radzie Nadzorczej nawet nie wspomnę – kompletnie nie spełniła swojej funkcji. Tak jakby chodziło tylko o zasiadanie w niej, a nie o realną pracę.

G
Gość

Mówi o spadku do nizszej ligi bo po spadku będzie prezesem na platnym stanowisku i wmawial wszystkim jak on uratuje koszykówkę w Koszalinie

G
Gość

Stary komuch na czele rady nadzorczej ??.. Nieżle

G
Gość

Skoro członkowie zarządu nie mogą znależć sponsorów niech "pracują" za darmo. Skoro tak zadłużyli klub to wniosek jest jeden - siedzą tam tylko dla kasy. Prawdą jest też, że w mieście jest wiele innych potrzeb na finansowaniu których zyskają wszyscy mieszkańcy a nie wybrańcy z towarzystwa wzajemnej adoracji.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3