Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Kazimierz Moskal: Brak wygranej Pogoni z ŁKS będzie rozczarowaniem

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Na zdjęciu dwóch zwolnionych w tym sezonie trenerów ŁKS-u Piotr Stokowiec (z lewej) i Kazimierz Moskal (z prawej)
Na zdjęciu dwóch zwolnionych w tym sezonie trenerów ŁKS-u Piotr Stokowiec (z lewej) i Kazimierz Moskal (z prawej) Andrzej Szkocki
Pogoń to kolektyw na boisku, wszyscy piłkarze dobrze pracują i potrafią się podporządkować drużynie – ocenia Kazimierz Moskal, trener Pogoni w sezonie 2016/17.

57-letni Moskal w piłkarskiej karierze głównie związany był z Wisłą Kraków, Lechem i Górnikiem Zabrze. 6-krotnie zagrał w reprezentacji. Od 20 lat jest trenerem. Z Pogonią zajął 7. miejsce w ekstraklasie i dotarł do półfinału Pucharu Polski. ŁKS Łódź dwukrotnie wchodził do elity. Jesienią pokonał Portowców w meczu o punkty. Obecnie czeka na oferty.

Największe dla Pana pozytywne zaskoczenie startu wiosny?
Kazimierz Moskal: Na pewno Pogoń i Górnik Zabrze. To nie tylko dwa zwycięstwa, ale i dużo strzelonych bramek. Lech Poznań to ligowa czołówka od lat i miał być mocny. Na razie to potwierdza. Stal Mielec też wygrała dwa razy i też jest to spora niespodzianka.

A na minus?
Śląsk, bo przystępował do spotkań w roli lidera, więc dwie porażki mocno mu skomplikowały sprawę, oczekiwania były znacznie większe, a w dodatku grali dwa mecze u siebie. Biorąc kwestię tabeli i oczekiwań to największe rozczarowanie. Z drugiej strony trzeba było się jednak liczyć z tym, że te wyniki będą słabsze po bardzo udanej jesieni. Więcej oczekiwałem od Rakowa Częstochowa. Przegrał w pierwszym meczu, w drugim się męczył. Piast Gliwice też miał większe oczekiwania, a zaczął do dwóch porażek. Na minus oczywiście też Radomiak, który doznał dwóch dotkliwych porażek. ŁKS też, bo pewnie liczył na punkty i złapanie dobrej serii w walce o utrzymanie.

Wyniki dwóch kolejek uatrakcyjni przebieg rywalizacji o mistrzostwo Polski?
Już zimą pytano się mnie, czy stawiam na Śląsk czy jednak na kogoś z grona zespołów, które w ostatnich sezonach dominowały – Raków, Legia, Lech i Pogoń. Większe szanse dawałem drugiej opcji, więc teraz to podtrzymuję. Kiedyś było hasło „liga będzie ciekawsza” i oby tak było. Legia i Raków już straciły punkty.

Najwięcej zyskała Pogoń – jest tuż za podium w tabeli, znacząco zmalał dystans do prowadzących zespołów. Szczeciński klimat Pan poznał, wie, że wszyscy marzą o mistrzostwie Polski. To jest ten sezon, czy jednak za krótka ławka?
Oczywiście, że dobrze poznałem te nastroje. Co mogę powiedzieć – ważny jest ten początek wiosny, który może napędzić drużynę. Ale uważam, że w poprzednich sezonach personalnie Pogoń miała większe możliwości, ale niczego teraz nie można wykluczyć. Jak Pogoń złapie dobry rytm to może się to skończyć walką o upragniony tytuł.

Może łatwiej o sukces byłoby Pogoni w Pucharze Polski?
Oczekiwania są ukierunkowane na mistrzostwo, ale oczywiście Pucharem nikt nie będzie gardził w Szczecinie. Pogoń jest na takim etapie, że już tych spotkań niewiele zostało i nikt teraz nie odpuści pucharów, bo liga ważniejsza. Ale na podstawie moich obserwacji wiem, że to jednak na mistrzostwo głównie się czeka.

Przed Pogonią mecz z ŁKS. Gdy jeszcze prowadził pan łódzką drużynę ograliście Portowców 1:0. Szczecińscy kibice cały czas się zastanawiają, jak do tego doszło, widząc miejsce ŁKS w tabeli?
Wiedzieliśmy, jak Pogoń będzie grać na naszym boisku i przygotowaliśmy odpowiednią taktykę. Zagraliśmy mądrze, może trochę szczęśliwie, ale na pewno okoliczności tamtego zwycięstwa były inne niż obecnie. Teraz ŁKS mentalnie nie jest na wysokim poziomie, szczególnie po tych dwóch porażkach. To nie znaczy, że przyjadą i się położą na boisku, bo Legia też się przekonała grając u siebie z Puszczą Niepołomice, że nie jest łatwo w takich meczach. Kiedyś ta pechowa karta musi się odwrócić.

Pana typ na piątek?
Mimo wszystko to Pogoń jest zdecydowanym faworytem i byłoby to na pewno duże rozczarowanie, gdyby nie zgarnęła 3 punktów. Zaznaczam, że to jest sport, piłka nożna i czasami na boisku dzieją się tak nieprzewidywalne rzeczy, że nie jesteśmy w stanie temu zapobiec. Przykład – czerwona kartka w pierwszej minucie meczu Cracovia – Radomiak.

Cztery dni później wyjazd do Poznania i ćwierćfinał PP z Lechem. Oba zespoły mogą przystąpić do meczu z kompletem punktów w lidze, więc zapowiada się super widowisko, czy jednak stawka meczu usztywni nogi?
Zagrają dwa dobre zespoły, więc wszyscy będziemy liczyć na ciekawy, atrakcyjny mecz. Skoro zagrają w Poznaniu, to trzeba trochę więcej szans dać Lechowi, ale to jest PP, więc też ma to swoje prawa.

Kogo by Pan wyróżnił indywidualnie w Pogoni po tych dwóch meczach, ale nie może Pan wyróżnić Kamila Grosickiego, bo jego wszyscy wymieniają?
(śmiech) Uważam, że Pogoń nie jest zespołem, który ma wielkich liderów w formacjach. Oczywiście Kamil Grosicki robi różnicę, ale generalnie Pogoń to kolektyw na boisku, wszyscy piłkarze dobrze pracują i potrafią się podporządkować drużynie.

Rozmawiał Jakub Lisowski

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński