MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jacek Cyzio: Chciałbym, żeby Cracovia była przynajmniej na poziomie Pogoni

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Jesienią Cracovia przegrała z Pogonią 1:5
Jesienią Cracovia przegrała z Pogonią 1:5 Anna Kaczmarz
- Żałuję, że w Cracovii jest sinusoida, zamiast co roku coraz lepiej, jest raz nieźle, raz gorzej - mówi Jacek Cyzio, były piłkarz m.in. Cracovii i Pogoni Szczecin.

Wierzy pan w tytuł mistrza Polski dla Pogoni?

Wierzę, oczywiście, dlaczego nie? Chociaż porażka z Zagłębiem Lubin pokrzyżowała jej plany, bo zmierzała w dobrym kierunku. Ale nasza liga widać jaka jest. Śląsk Wrocław po pierwszej rundzie był liderem, a pierwsze dwa wiosenne spotkania u siebie przegrał. Jagiellonia jest najbardziej równym zespołem, ale dlaczego tytułu nie miałaby zdobyć Pogoń? Poza tym jest jeszcze Puchar Polski, którego Pogoń nigdy nie zdobyła, a jest w półfinale. Na pewno powalczy.

Pogoń ma siedem punktów straty do lidera na dziewięć kolejek przed końcem sezonu. To i dużo, i mało.

To prawda, ale trzeba próbować, grać do końca. Zespół jest dobry mimo że co pół roku są duże osłabienia, zawodnicy odchodzą, ale polityka kadrowa jest dobra. Dyrektor Adamczuk z prezesem Mroczkiem działają dobrze. Nie mają takich kokosów finansowych jak w Lechu czy Legii, finanse na pewno są mniejsze, ale jest wszystko na dobrej drodze, by to mistrzostwo wreszcie zdobyć.

Z kolei Cracovia walczy o inne cele – o utrzymanie, sytuację ma niepewną, balansuje na cienkiej linie.

Szkoda, coś jest nie do końca, tak jak powinno być. W jednym sezonie próbuje walczyć o europejskie puchary, później to się zupełnie odmienia, jak teraz, jest ciężka walko o byt. Bardzo żałuję, że to tak funkcjonuje, że nie jest z roku na rok lepiej, tylko taka sinusoida. Raz nieźle, a raz gorzej.

To nieźle, to są sporadyczne przypadki w ostatnich latach.

Tak, sporadyczne. Kibice Cracovii, my byli piłkarze chcemy, by to była zawsze pierwsza szóstka, walka o europejskie puchary, by Cracovia co roku była tym klubem, który psuje szyki najlepszym. A być może wróci na szczyt…

Albo żeby była przynajmniej na poziomie Pogoni.

Tak jest. Organizacyjnie myślę, że te kluby są na bardzo podobnym poziomie.

Po śmierci prof. Filipiaka trochę się pozmieniało, jest nowy prezes, który próbuje zorganizować klub po nowemu.

Miejmy nadzieję, że to pójdzie w dobrym kierunku, że władze zatrudnią ludzi, którzy znają się na swoim fachu i będą chcieli pracować dla dobra Cracovii. W wielu przypadkach w futbolu zatrudniani są ludzie, którzy na dalszym planie mają dobro klubu, a na pierwszym zarobek. Miejmy nadzieję, że zatrudnieni zostaną tacy, którzy mają w sercu Cracovię i transfery z klubu i do klubu będą przemyślane, by zespół nie był osłabiany. A jeśli już do tego dojdzie, by sprowadzać wartościowych piłkarzy, którzy będą się chcieli wybić. Z naszej ligi piłkarze uciekają bardzo szybko, kuszeni wielkimi pieniędzmi i to jest duży minus. Młodzież nie czeka na dalszy rozwój, tylko woli zarobić, a potem ginie.

Choćby Kacper Kozłowski z Pogoni.

Tak, byli też inni, którzy wyjechali w młodym wieku i zginęli dla polskiej piłki. Nastąpiła szybka weryfikacja, umiejętności są jeszcze nie takie, przygotowanie nie takie i reprezentacja Polski traci młodych, utalentowanych ludzi. Chcielibyśmy, by i w Cracovii, i w Pogoni, z którą wiąże mnie sentyment, grali utalentowani piłkarze.

Właśnie, sentymentem darzy pan oba kluby.

Tak, z Pogonią zdobyłem pierwsze wicemistrzostwo Polski seniorów, mistrzostwo juniorów, a w Cracovii dostałem szansę gry w pierwszym zespole w bardzo młodym wieku. Trener Stroniarz na mnie postawił w wieku 16 lat. Miałem przyjemność grać z Markiem Podsiadłą, Zbyszkiem Hnatią, Markiem Holocherem, z ludźmi, którzy bardzo dużo znaczyli dla Cracovii, dla polskiej piłki. To były miłe czasy. Życzyłbym sobie, by moje kluby, którym tak naprawdę najwięcej zawdzięczam, spisywały się dobrze, bo zainwestowały w mój talent. W Legii byłem ukształtowanym zawodnikiem, a do Trabzonsporu wyjeżdżałem jako ukształtowany zawodnik.

A jest u pana cień wątpliwości, czy Cracovia się utrzyma?

Nie mam cienia wątpliwości, kadra jest na tyle dobra, że powinni sobie poradzić. Ma doświadczonego trenera, a doświadczenie dużo daje. Mam nadzieję, że wie, jak to zrobić, jak uratować dla Cracovii ekstraklasę. A w następnym sezonie, by „Pasy” zaczęły piąć się w górę, były stabilnym klubem.

Wspomniał pan o Trabzonsporze, śledzi pan ligę turecką?

Oczywiście, mam też przyjemność co jakiś czas skomentować w Polsacie czy Puchar Turcji, czy mecz reprezentacji. Jestem związany z tym krajem, Trabzonspor to klub, w którym czułem się bardzo dobrze. Zresztą wracam tam zawsze, jakbym wracał do domu. Mówię w języku tureckim, jestem w galerii sław Trabzonsporu. Byłem zaproszony na otwarcie nowego stadionu. Jest tam tablica, na której są piłkarze, którzy coś znaczyli dla tego klubu, jako jedyny Polak, a przecież grało tam kilku – Głowacki, bracia Brożkowie, Szymkowiak, Mierzejewski. A jest tam moja głową między reprezentantami Turcji i nie tylko. Jest Jean-Marie Pfaff, legenda belgijskiej piłki. Do Trabzonu dosyć często latam na różne spotkania. Miałem spotkanie z kibicami. Mówię po turecku, będąc cztery lata nauczyłem się, potem miałem długą przerwę, ale coś tam zostało. Skoro dogaduję się przez telefon, to znaczy, że jest nieźle. A gdy ostatnio Trabzonspor zdobył mistrzostwo Turcji to było spotkanie na żywo, było kilku moich kolegów. Składaliśmy gratulacje.

Trabzonspor walczy teraz o Ligę Europy.

Tak, była zmiana trenera, wrócił trener Avci, który zdobył z nim ostatnie mistrzostwo. Jest duża strata do 2. miejsca, nie ma o czym mówić, chodzi o to, by znaleźć się w europejskich pucharach, a jest na to duża szansa, bo jest na 3. miejscu.

Odżył Krzysztof Piątek w Turcji.

Zdecydowanie tak. Po jego przyjeździe było trochę narzekania, ale musiał widocznie złapać swój czas. Teraz jest piłkarzem bez którego Basaksehir miałby duże problemy jeśli chodzi o zdobywanie bramek. Fajnie, bo w Antalyasporze są Polacy Kałuziński i Buksa, jest Szymański, który w Fenerbahce robi furorę i odejdzie za wielkie pieniądze. Cieszę się, bo my otwieraliśmy rynek turecki. Byli Kosecki, Nowak, Araszkiewicz oraz Bako i Zejer, którzy w Beskitasie zdobyli mistrzostwo, ja zdobyłem wicemistrzostwo.

A jak wygląda poziom Pogoni na tle ligi tureckiej. Gdzie by się plasowała?

Ciężko to ocenić. Na pewno miałaby problemy, by walczyć o mistrzostwo, nie ma o czym mówić, Galatasaray, Beskitas, Trabzonspor to dobre zespoły, marki, finansowo to przepaść z nami. Dałaby sobie radę, pewnie gdzieś w środku tabeli.

A Cracovia?

Na pewno by walczyła, bo jest wiele zespołów słabych. Też by walczyła o środek tabeli.

W sobotę wielkanocną Pogoń, by liczyć się w walce o mistrzostwo, musi wygrać, a Cracovia, by liczyć się w walce o utrzymanie, przynajmniej musi zremisować. Interesy są sprzeczne.

Wyniku nie będę typował. Chciałbym, by za remis jednym i drugim dawali po trzy punkty w tym meczu. Jestem za tym, by Pogoń zdobyła mistrzostwo, a Cracovia się utrzymała. Komentuje ligę czeską o godz. 18, a potem mogę oglądać, choć wolałbym nie (śmiech), nie denerwować się. Jedni i drudzy potrzebują punktów, niech wygra lepszy. Niech Pogoń do końca walczy o mistrzostwo, a Cracovia niech zapewni sobie szybko byt.

Pewnie jest pan zaskoczony taką postawa Legii, która zawodzi. Sądzi pan, że ona się włączy do walki o mistrzostwo?

Włączy się, ale to jest marazm. To zespół, który powinien wyglądać lepiej, wygląda źle, coś się tam dzieje w środku. Odbieram to, że coś jest nie tak. Jak Pogoń się włączy, to i Legia też. Jest Jagiellonia, Śląsk, Lech, oni będą walczyć do końca. Jeśli chodzi o Legię jest to poniżej oczekiwań, jest krytyka kibiców.

Widzi pan w Cracovii kogoś z potencjałem na wyjazd zagraniczny? Na przykład Rakoczego?

Wydaje mi się, że jeszcze nie, że powinien jeszcze trochę pograć u nas. Jeśli chce się rozwijać, może występować w jakimś lepszym polskim klubie, który walczy o mistrzostwo, może Legia, Lech. Tam się ograć, pokazać z dobrej strony i wtedy spokojnie wyjechać. Jako ograny piłkarz, który ma za sobą presję związaną z walką o mistrzostwo, zna otoczkę tej walki. Musi mieć przygotowaną psychikę.

Żeby nie doszło do takiej sytuacji, o której mówił pan na początku, że młody piłkarz wyjeżdża za granicę i znika.

Menedżerów jest dużo, zarabiają na tym, nikt nie patrzy na rozwój piłkarza. Od czterech lat komentuje ligę czeską, wiele się o niej ciekawego dowiedziałem. Piłkarze są prowadzeni inaczej. Czekają do tego momentu aż są zawodnikami takimi, którzy mogą wyjechać. Wiedzą o tym, że jak wyjadą to będą walczyli o podstawowy skład. Grają w europejskich pucharach, zdobywają mistrzostwo Czech ze Slavią, Sparta czy Victorią Pilzno i przychodzi taki moment że piłkarz nie 18-letni ale 22-, 23-letni wyjeżdża, ale ma już za sobą bagaż doświadczeń, jest psychicznie i fizycznie przygotowany i to mi się podoba. Proszę zwrócić uwagę, że to nie jest 3 mln euro tylko 10 – 15 mln. To inna półka. Chciałbym, by tak było u nas.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek w finale turnieju w Rzymie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Jacek Cyzio: Chciałbym, żeby Cracovia była przynajmniej na poziomie Pogoni - Gazeta Krakowska

Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński