Ińsko. Płetwonurkowie wyciągali miny z jeziora

Emilia Chanczewska
Wydobyciem pocisków zajęła się wczoraj ośmioosobowa ekipa z Grupy Płetwonurków Minerów. Był w niej dowódca patrolu rozminowania, jego zastępca, czterech nurków, sanitariusz i asystent. To pierwsza taka akcja w tym roku.
Wydobyciem pocisków zajęła się wczoraj ośmioosobowa ekipa z Grupy Płetwonurków Minerów. Był w niej dowódca patrolu rozminowania, jego zastępca, czterech nurków, sanitariusz i asystent. To pierwsza taka akcja w tym roku. Fot. 8. Flotylla Obrony Wybrzeża
Grupa płetwonurków minerów ze Świnoujścia wydobyła z dna jeziora w Ińsku ponad 20 niewybuchów z czasów II wojny światowej. W wodzie może być więcej pocisków.

Podwodni saperzy

Podwodni saperzy

Grupa Płetwonurków Minerów istnieje od 1969 r. W 1988 r. w strukturach 12. Dywizjonu Trałowców. Przeznaczona jest do poszukiwania min w basenach i kanałach portowych oraz lokalizacji i identyfikacji obiektów minopodobnych wykrytych przez okręty na morzu. Płetwonurkowie minerzy zajmują się likwidacją niewypałów, niewybuchów oraz podwodnych przeszkód nawigacyjnych za pomocą ładunków wybuchowych. Udzielają pomocy jednostkom pływającym w porcie i na morzu, wspierają akcje ratowniczo-poszukiwawcze. Zabezpieczają zacumowane i zakotwiczone okręty przed siłami dywersji podwodnej.

O niebezpiecznym znalezisku wiadomo od 23 lipca. Odkryli je policjanci z pododdziału antyterrorystycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, nurkujący w ińskim jeziorze podczas obozu szkoleniowego. Policja zawiadomiła wojsko po trzech tygodniach. W tym czasie w jeziorze kąpały się rzesze nieświadomych niczego mieszkańców i turystów.

- To nie zaniedbanie, policjanci po ponad dwóch tygodniach wrócili z obozu, wtedy przekazali mi informację, a ja wysłałem ją do wojska - mówi mł.insp. Stanisław Merecki, naczelnik sztabu policji KWP Szczecin. - Nasze działania spowodowały, że ktoś się tym zajął. Chwała policji, że to ujawniła!

Grupa Płetwonurków Minerów 12. Dywizjonu Trałowców ze Świnoujścia zjechała do Ińska trzy dni po otrzymaniu informacji. Operacja wydobycia 24 pocisków artyleryjskich o kalibrze 76 mm trwała wczoraj od rana do godziny 13. Leżały na głębokości około 5 metrów, 20 metrów od brzegu, kilometr od strzeżonej plaży. Zostały przekazane patrolowi saperskiemu z 2. Stargardzkiego Batalionu Saperów, który od razu je wywiózł i unieszkodliwił. Operację zabezpieczała policja z komendy w Ińsku oraz strażacy z ińskiej Ochotniczej Straży Pożarnej.

- Każdy z tych pocisków zawiera około 0,5 kg materiału wybuchowego, wszystkie miały zapalniki, więc istniało realne zagrożenie wybuchu - mówi chor. mar. Piotr Płuciennik z 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu, w strukturach której działa 12. Dywizjon Trałowców. - Promień rażenia takiego ładunku skumulowanego w wodzie ma około kilometra.

Władze Ińska zdają sobie sprawę, że w jeziorze może być więcej niewybuchów. Nie ma jednak szans na przeszukanie go.

- To są ogromne pieniądze, chyba większe niż nasz budżet i w tym problem - mówi Krzysztof Paluch, zastępca burmistrza Ińska. - Może coś jeszcze leży na większych głębokościach, miejmy nadzieję, że nie wylezie.

Burmistrz podkreśla, że akcja wydobycia pocisków przebiegła sprawnie i że można już korzystać z jeziora.

- Już dwa lata wcześniej wojsko wiedziało o niewybuchach - twierdzi, chcąc zachować anonimowość, osoba dobrze znająca sprawę. - Władze Ińska czerpią korzyści z użytkowania jeziora, nie chcąc wydawać pieniędzy na wydobycie pocisków. Liczą na takie przypadkowe znaleziska. Gorzej, jak o kolejnym dowiedzą się, gdy komuś coś się stanie.

Wydobyciem pocisków zajęła się wczoraj ośmioosobowa ekipa z GPM.

- To pierwsza tego typu akcja w tym roku, średnio nasi nurkowie robią to od kilku do kilkunastu razy w roku - mówi chor. mar. Piotr Płuciennik. - GPM korzysta wyłącznie z własnego sprzętu, w tym z własnej komory dekompresyjnej na podwoziu stara 266.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Discover

Dlaczego nikt nie mówi jakie są koszty przeszukania i wydobycia tego żelastwa??? Gadanie brak funduszy ,brak środków itd.,to fikcja, śmiem twierdzić srutu tutu kupa drutu ,kasa jest ale dla Siebie. Z całą stanowczością ludzie się tym trudniący, to emeryci wojskowi znający sprawę OBCY BEZ SZANS do takiej roboty . koszt tylko przeszukania jednego metra kwadratowego to 0,55zł.netto na powierzchni tak normalnie z wykrywaczem,---jest kasa co!!!!!Za wszystko płaci właściciel terenu.

g
gosc

Ale ci urzędasy to kretyni nie mają kasy na rozminowanie jeziora , oni zapomnieli chyba że jezioro w Inśku jest często odwiedzane przez nurków nawet bardzo często , odbywają się tam kursy nurkowe warto zapamiętać nazwisko z-c burmistrza tej miejscowości jak coś się stanie to odrau do celi z nim za jego podejście -osobiście sam nurkuje ale do Ińska więcej nie pojadę

n
nemo

To rzeczywiście była "pokazówka" na miarę możliwości zrówno policji jak i płetwonurków. Dla bezpieczeństwa zablokowano nawet plażę leżącą po przeciwnej stronie jezioro.Może to i dobrze, bo co było , gdyby się okazało że to są sprawne niemieckie torpedy z jakiegoś okrętu. Gdyby nie sprawna akcja wojsk po długotrwalych dywagacjach policji, to poleżałyby jeszcze kilkadziesiąt lat.

Dodaj ogłoszenie