Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Fortuna Puchar Polski: Lech Poznań – Pogoń Szczecin 0:1. Złoty gol Joao Gamboi na wagę półfinału [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Lech Poznań - Pogoń Szczecin 0-1 w ćwierćfinale Fortuna Puchar Polski.
Lech Poznań - Pogoń Szczecin 0-1 w ćwierćfinale Fortuna Puchar Polski. Adam Jastrzębowski/Polska Press
Dogrywka wyłoniła półfinalistę Pucharu Polski. Pogoń stoczyła z Lechem wyrównane widowisko, które rozstrzygnęło się w 119. minucie. Bohaterem Portowców został najmniej widoczny zawodnik – Joao Gamboa.

Piłkarski klasyk w Szczecinie wywołał ogromne zainteresowanie. Do Poznania pojechało ponad dwa tysiące sympatyków Portowców, co jest rekordowym wynikiem XXI wieku (nie licząc finału PP w Bydgoszczy w 2010 r.). Nadzieje fanów na zwycięstwo były jednak uzasadnione z kilku powodów: Pogoń potrafi i lubi grać na stadionie Lecha, rozbiła go też jesienią w lidze 5:0, wiosną wygrała już trzy mecze w lidze i dołączyła do ścisłej czołówki. We wtorkowy wieczór chodziło, by pozostać w grze o sukces na dwóch frontach.

Lech oczywiście miał inny plan. Dobrze pamiętał klęskę ze Szczecina, dobrze mógł się też czuć z tegorocznym dorobkiem w lidze (dwa zwycięstwa i remis), a kadra zespołu – choć osłabiona – nadal była mocna.

W składzie gospodarzy zabrakło choćby Michaela Ishaka, czyli najlepszego napastnika ostatnich sezonów. Trener Mariusz Rumak postawił na dwóch młodych Filipów: Szymczaka i Marchwińskiego. Po stronie Pogoni osłabienia były poważniejsze. Brakowało pauzującego za kartki Rafała Kurzawy i kontuzjowanego Benedikta Zecha. Gdyby mogli zagrać – pewnie byliby w „11”. Fani mogli jednak złapać głębszy oddech, bo od początku w bramce mógł zagrać Valentin Cojocaru. Rumun z powodu bólu w plecach nie mógł zagrać z ŁKS Łódź, a zastępujący go Bartosz Klebaniuk nie spisał się wzorowo. Trener Jens Gustafsson zdecydował się jednak na jedną niespodziewaną zmianę, choć jak najbardziej logiczną. Wahan Biczachczjan nie prezentował się wiosną ekstra, więc zastąpił go w wyjściowym składzie Alex Gorgon. Doświadczony pomocnik dawał świetne zmiany w lidze (dwie bramki z ŁKS), więc jak najbardziej zasłużył na to. Co ciekawe nawet na rezerwie zabrakło Luki Zahovicia. - Chory – zakomunikował klub.

Początek meczu spokojny. Pogoń miała dwa rzuty rożne, ale nie zagroziła bramce Lecha, a ochotę na strzał z dystansu miał Leonardo Koutris jednak nie trafił w piłkę. Poznaniacy odpowiedzieli bardzo spokojnym rozgrywaniem ataku pozycyjnego i większą inicjatywą w wysokim pressingu.

W 10. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Kamil Grosicki. Po swojemu – piłkę dostał na boku, na szybkości i prostym zwodem zbiegł do środka. Z ŁKS pomogli mu rywale (tak próbowali zablokować strzał, że piłka wpadła pod nogi Gorgona i ten trafił do pustej bramki), a w Poznaniu piłka przeleciała kilka metrów od bramki.

W 20. minucie Pogoń powinna objąć prowadzenie. Gorgon zgrał do Grosickiego i ten wyszedł na sam na sam z bramkarzem. Miał dużo czasu, dużo miejsca, ale strzelił niecelnie. Po dwóch minutach kapitan Pogoni znów uczestniczył w kontrze, ale tym razem zgrał piłkę do Gorgona. Techniczne uderzenie poleciało nad bramką. Nie była to tak dobra okazja jak „Grosika”.

W 29. minucie okazję miał Lech, tyle, że Szymczak nie trafił czysto w piłkę będąc 7 m przed bramką. Środkowi obrońcy mocno mu utrudnili zadanie. Po chwili niecelnie z dystansu uderzył Radosław Murawski. Lech nabrał jednak większej pewności siebie i próbował przycisnąć. Ale np. Mariusz Malec dwukrotnie blokował akcje Szymczaka.

Do przerwy wynik się nie zmienił i remis jak najbardziej był sprawiedliwy.

Początek drugiej części ciekawy – akcja za akcja. Koncentrację Cojocaru dwukrotnie sprawdził Marchwiński, a po przeciwnej stronie boiska – strzał Grosickiego został zablokowany przez obronę.

W 67. minucie bardzo dobra szansę miał Kristoffer Velde. Jego technicznę próbę z kilkunastu metrów Cojocaru z trudem wybronił na róg. W odpowiedzi w pole karne wjechał Koutris, ale źle dogrywał do partnerów.

Minuty uciekały, a żaden z zespołów nie chciał podjąć większego ryzyka. Przewagę w posiadaniu piłki mieli lechici, ale niewiele z tego wynikało. Próbował Marchwiński z dystansu, bądź Velde główką, ale bramkarz nie był zmuszony do wysiłku. Pogoń próbowała rzadziej, ale już w doliczonym czasie gry mecz mógł rozstrzygnąć Wahan Biczachczjan. Jego strzał z 16 m został zablokowany. Podobnie było po trzech minutach i próbie Velde.

Dogrywka. Lepiej ją rozpoczął Lech, bo po świetnej indywidualnej akcji strzelał Velde, ale Cojocaru był na miejscu. Lech sprawiał lepsze wrażenie, ale Pogoń kontrolowała emocje i grę. Drugą część dogrywki Pogoń zaczęła z animuszem. W pierwszych minutach miała trzy ciekawe akcje, a Filip Bednarek obronił m.in. strzał z dystansu Koulourisa, a Koutris uderzył z pola karnego, ale mocno niecelnie.

W 116. minucie Pogoń miała rzut rożny. Grosicki wrzucił na pierwszy słupek, Gamboa główkował niecelnie. Minutę później bramkę zdobył Adriel Ba Loua, ale podający mu kolega był na spalonym.

Rzutów karnych nie było, bo w 119. minucie Pogoń miała rzut wolny. Biczachczjan wrzucił na drugi słupek, Malec przebił na pierwszy, a tam Gamboa celną główką zapewnił Pogoni zwycięstwo i awans do półfinału Pucharu Polski.

Lech Poznań – Pogoń Szczecin po dogrywce 0:1 (0:0)
Bramka: Gamboa (119.)
Lech: Bednarek – Pereira, Salamon, Milić Ż, Douglas – Hotić, Karlstrom (112. Ba Loua), Murawski (105. Kvekveskiri)– Velde Ż, Marchwiński (91. Gholizadeh), Szymczak (116. Dziuba).
Pogoń: Cojocaru – Wahlqvist Ż (105. Smoliński), Loncar (90+1. Borges), Malec, Koutris Ż – Gamboa Ż, Ulvestad – Przyborek (62. Wędrychowski), Gorgon (78. Biczachczjan), Grosicki – Koulouris.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 15 tys.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dni Lawinowo-Skiturowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński