Coraz mniej szczecińska

Jacek Taczalski, 19 listopada 2004 r.
Pogoń już szczecińska jest tylko z nazwy. Coraz mniej w niej miejscowych akcentów.

Gdy Antoni Ptak rok temu budował drużynę postarał się o związki nowej ekipy z naszym miastem. Wiedział, że drużyna łatwiej wówczas będzie zaakceptowana przez kibiców. Obecnie trenera Bogusława Baniaka już nie ma, niemal rok temu w atmosferze skandalu z drużyną rozstał się Paweł Drumlak. Teraz kontrakt do 2008 roku podpisał z Cracovią, w której jest jedną z gwiazd.

Swojski klub

Kiedyś Pogoń oparta była na własnych wychowankach i zawodnikach z bliższego i dalszego regionu. Długo bramki bronił Radosław Majdan, który w klubie przebył drogę od trampkarza do seniora.

W latach 90. poprzedniego wieku wszyscy kibice znali Janusza Studzińskiego i Roberta Dymowskiego wywodzących się Gwardii Koszalin, Macieja Stolarczyka, który pierwsze futbolowe kroki stawiał w Gryfie Słupsk, Leszka Pokładowskiego (wychowanek Gryfa Studzienice), czy pochodzącego z Lipian Andrzeja Miązka.

Z Chemika Police trafił Waldemar Jaskulski, a jeszcze w poprzednim sezonie grał w klubie Radosław Biliński, wychowanek Mieszka Mieszkowice.

Z pobliskiej Spójni Świdwin wywodzi się kapitan zespołu Olgierd Moskalewicz. Ostatnio nie ma najwyższych notowań w kierownictwie klubu. Nieoficjalnie mówi się, że władze chcą się z nim rozstać. Jedni mówią, że klub szuka oszczędności, inni że "Olo" nie strzela bramek. Coraz bliżej końca kariery jest też 34-letni Artur Bugaj.

Jeśli ich zabraknie w drużynie pozostaną sami młodzi szczecinianie - Piotr Celeban, Dawid Chwałek, Dawid Kamrowski. Żadnemu z nich nie udało się na razie przebić do pierwszej drużyny na stałe i grają w rezerwach.

Pogoń w sercu

Majdan, choć gra w Wiśle Kraków, na każdym kroku podkreśla, że w sercu nosi Pogoń. Na piersiach ma wytatuowane logo klubu. Miejscowi zawodnicy, czy pochodzący z sąsiednich miejscowości czują się mocniej związani z klubem z Twardowskiego. Na całym Pomorzu Zachodnim Pogoń to od wielu lat drużyna numer jeden. Na takich piłkarzy można liczyć w trudnych chwilach.

Futboliści byli z drużyną ze Szczecina na dobre i na złe. Wielokrotnie pokazali, że nie odwrócą się od niej nawet w chudych latach. Kibice również łatwiej wybaczają błędy i niedociągnięcia "swoim", niż tym z "importu". Wzorce z Ameryki, gdzie drużynę na przykład w NBA przenosi się w całości z miasta do miasta a nawet z państwa do państwa, nie wszyscy fani do końca akceptują

Armia zaciężna ma jedną wadę - czuje się związana z właścicielem klubu Antonim Ptakiem, a nie klubem czy miastem. Gdyby drużynę dotknął kryzys, z miejsca przyjęliby lepszą ofertę od konkurencji. Dotyczy to przede wszystkim obcokrajowców, których w Pogoni jest całkiem sporo. Krajowi futboliści też będą myśleć tymi kategoriami, póki nie będą związani ze Szczecinem mieszkaniami, rodzinami, szkołą dzieci, czy własnymi studiami...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie