MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Co stało się z Sebastianem Sierpińskim? Trwa śledztwo prokuratury

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Poszukiwania Sebastiana trwają od dwóch lat. Zaginął w dziwnych okolicznościach. Do przełomu doszło w tym tygodniu
Poszukiwania Sebastiana trwają od dwóch lat. Zaginął w dziwnych okolicznościach. Do przełomu doszło w tym tygodniu Andrzej Szkocki
Prokuratura nie zdradza jakie zarzuty postawiła podejrzanemu w sprawie zaginięcia Sebastiana Sierpińskiego. - Dla dobra postępowania - tłumaczy prokurator Joanna Biranowska-Sochalska, zastępca Prokuratora Okręgowego w Szczecinie.

Śledztwo prowadzone jest pod kątem nieudzielenia pomocy. To przestępstwo zagrożone do trzech lat więzienia. Prokuratura nie zdradza, czy zmieni kwalifikację czynu. Według naszych informacji, aresztowany mężczyzna nie ma zarzuty zabójstwa. Nie wiadomo, co z zaginionym mężczyzną.

Poszukiwania Sebastiana trwają od dwóch lat. Zaginął w dziwnych okolicznościach. Do przełomu doszło w tym tygodniu, gdy policjanci zatrzymali jedną osobę. Wcześniej przez kilka godzin przeszukiwali posesję w Wirówku pod Gryfinem. W środę sąd zgodził się na areszt dla podejrzanego.

- Na tę chwilę nie ujawniamy szczegółów - mówi nam prokurator Joanna Biranowska-Sochalska.

Jak dodaje, być może więcej informacji poznamy w przyszłym tygodniu.

Więcej o sprawie zaginięcia Sebastiana Sierpińskiego

To jedna z najbardziej wstrząsających i tajemniczych historii ostatnich lat. 14 sierpnia 2021 ok. godz. 21.30 w okolicach wsi Wirówek pod Gryfinem, 26-letni mężczyzna miał wyskoczyć nagle z samochodu na pole kukurydzy. Od tego czasu ślad o nim zaginął, mimo że w poszukiwaniach brało udział dziesiątki osób, a policjanci oprócz wyszkolonych psów i helikoptera użyli najnowocześniejszego sprzętu.

Sebastian Sierpiński miał wtedy 26 lat. W gospodarstwie rolnym w Wirówku pracował od trzech tygodni. Skąd wiadomo, że wyskoczył z samochodu w pole? Tak twierdzi ówczesny szef Sebastiana. Pod koniec dnia robili objazd gospodarstwa. Według pana Krystiana, w pewnym momencie Sebastian wyskoczył z samochodu i wbiegł w pole. Zapewnia, że przez kilkadziesiąt minut czekał na niego i nawoływał do powrotu, sądząc, że pracownik zrobił mu jakiś żart.

- W drodze nad jezioro zaczął nerwowo w lusterka spoglądać. Gdy na mnie się spojrzał, zobaczyłam w nim przerażenie i zwolniłem. Jak jechałem przy drodze, otworzył drzwi i wybiegł - opowiadał pan Krystian.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Ustalono, że krótko przed rzekomą ucieczką w pole, Sebastian rozmawiał w samochodzie z dwoma osobami. Jedną z nich była jego dziewczyna. Powiedział jej, że zaraz będzie w domu. Planowali wypad nad morze. Drugą osobą był kolega, z którym rozmawiał z użyciem kamery w telefonie. Kolega zeznał potem, że wyglądało jakby Sebastian rozmawiał i jednocześnie kierował samochodem. Szef zaginionego twierdził, że Sebastian faktycznie chwilę kierował autem, ale potem zamienili się miejscami, dlatego miał uciec z samochodu z miejsca dla pasażera.

W śledztwie pojawił się też wątek pobicia Sebastiana przez innego mężczyznę, który był zazdrosny o swoją dziewczynę. Doszło do tego trzy miesiące przed zaginięciem. Sebastian został mocno poturbowany. Według naszych informacji ten incydent nie ma jednak związku z zaginięciem, bo napastnik widział Sebastiana ostatni raz w dniu pobicia. Na dzień zaginięcia ma alibi.

Miesiąc po zaginięciu na polu kukurydzy znaleziono kapelusz, identyczny jak ten, który Sebastian miał w dniu zaginięcia. Badania nie rozstrzygnęły jednoznacznie, czy należał do zaginionego. Policjanci nie mogli się jednak oprzeć wrażeniu, że kapelusz pojawił się nieprzypadkowo, bo przecież wcześniej okolice, w tym pole, dokładnie sprawdzono.

Sebastian mieszkał w Gryfinie od niedawna. Kilka lat spędził z rodzicami i bratem w Norwegii. Potem pracował w Niemczech i Holandii. W Polsce chciał ułożyć sobie życie z dziewczyną. Był bardzo zadowolony ze swojej pracy i szefa, o czym wielokrotnie opowiadał rodzicom.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński