Artur Płatek: Mecz Górnika z Pogonią może być bardzo dobrą reklamą polskiej ekstraklasy

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Artur Płatek
Artur Płatek Andrzej Szkocki
Udostępnij:
Zagrają dwa zespoły grające otwartą piłkę, szybką, kreujące dużo sytuacji bramkowych. Spodziewam się więc otwartego meczu i może w nim paść duża liczba bramek – mówi Artur Płatek, były trener Pogoni, a do niedawna dyrektor sportowy Górnika Zabrze.

Płatek z Pogonią związany był krótko. Przejmował zespół jesienią 2010 r., gdy drużyna była w dolnej strefie tabeli I ligi. Pod wodzą Płatka Portowcy utrzymali się na zapleczu elity.

Przez kilka ostatnich lat Płatek był bez pracy trenerskiej, ale przy piłce był cały czas. Od 2019 r. był dyrektorem sportowym Górnika Zabrze, a tę robotę łączył z rolą skauta Borussii Dortmund (dla niemieckiego klubu pracuje od 2013 r.).

Już w niedzielę mecz Pogoni w Zabrzu. To będzie meczycho czy jednak kibice zobaczą piłkarskie szachy?
Artur Płatek: Patrząc na ostatnie spotkania obu zespołów to przypominam sobie dobre, emocjonujące spotkania. Pamiętam ostatni mecz w Zabrzu, który Górnik wygrał. Zagrał bardzo dobrze, ale i Pogoń pokazała dobrą piłkę. To były jednak inne zespoły Pogoni i Górnika niż zagrają w niedzielę. Wiosną w Szczecinie Pogoń wygrała 1:0, ale to był wyrównany mecz, długimi fragmentami to Górnik był lepszy i bardziej sprawiedliwym wynikiem byłby remis. A na otwarcie tego sezonu dominacja Pogoni była duża. Była w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła lepsza. Od tego ostatniego spotkania bardzo wiele się zmieniło w Pogoni na lepsze, poszła do przodu, rozwinęła się jako zespół. Dojście Kamila Grosickiego dodało większej pewności siebie tej drużynie i więcej argumentów na skrzydłach. Widać, że jest tam duża rywalizacja o skład i jest to na pewno zespół na pierwszą trójkę ligi. Myślę, że to jest taki podstawowy cel włodarzy klubu, ale za tym idą też pewne oczekiwania. Tak dobra drużyna jadąc na mecz wyjazdowy musi przywozić punkty. Górnik, którego w dużym stopniu budowałem, to zespół na środek tabeli, miejsca 6-12. Teraz złapali passę, Łukasz Podolski jest w bardzo dobrej formie, ale jest tam dużo więcej bardzo dobrych piłkarzy. Dlatego ten niedzielny mecz może być bardzo dobrą reklamą polskiej ekstraklasy. Zagrają dwa zespoły grające otwartą piłkę, szybką, kreujące dużo sytuacji bramkowych. Spodziewam się więc otwartego meczu i może w nim paść duża liczba bramek.

Zabrze to nie jest ulubione miejsce dla Pogoni. Czy historyczne statystyk mają jakiś znaczenie czy trenerzy zwracają na to uwagę?
W przygotowaniach do spotkań trenerzy zazwyczaj motywują swoich zawodników przypominając różne statystyki. Oczywiście nie na tym się skupiają, ale pamiętam swoją sytuację, gdy prowadziłem Cracovię i kibice uświadomili mnie, że Cracovia w Zabrzu nie wygrała od kilkudziesięciu lat. Ale wtedy akurat mi się udało. To też świadczy o tym, że każda statystyka się kiedyś kończy. Górnik wiosną też nie potrafił wygrać przez kilka kolejek, ale się przełamał. Generalnie Pogoń jest na tyle silna, że historia spotkań w Zabrzu może być jakimś czynnikiem, który utkwi z tyłu głowy, ale na pewno nie będzie elementem decydującym. Najważniejszy jest zespół. Pogoń widziałem w meczu z Wisłą – zagrali bardzo dobrze, piłkarze wiedzieli, co mają grać i jak to mają robić. Tam wszystko jest poukładane. Może im śląskie powietrze nie służy, ale i tak spodziewam się dużego widowiska dla kibiców. Jeśli Pogoń chce grać o duże cele to musi takie mecze wygrywać lub przynajmniej remisować.

Na teraz Pogoń to kandydat nr 1 do mistrzostwa Polski?
Na pewno nie jest to drużyna w której widziałbym konieczność przeprowadzenia zimą wielu zmian w składzie. Transfery oczywiście można przeprowadzić, ale nadmiarem można zaszkodzić. Nie znam jednak wszystkich składowych zespołu, na dywagacje, co będzie wiosną też nie chcę się namówić. Obserwuję rozgrywki cały czas i widać, że Pogoń jest zespołem czołówki. Teraz wskoczyła na pozycję wicelidera i wszystko jest możliwe. Wokół mnie mówią Raków, mówią Lech, a ja widzę, że Pogoń ma zespół, by skutecznie zaatakować mistrzostwo. Pamiętam o tym, że bywały spotkania, gdy Pogoń głupio traciła punkty, a to może decydować o mistrzostwie. Zobaczymy, jak to będzie układać się wiosną. Jako kibic cieszę się, że walką o mistrzostwo zainteresowane są 3-4 kluby, bo to będzie ciekawsze niż, gdy walczy jedna lub dwie ekipy.

Czy Borussia Dortmund obserwuje Kacpra Kozłowskiego?
Kacpra pierwszy raz zobaczyłem na żywo kilka lat temu na Turnieju Syrenki w Kielecczyźnie i od tamtej pory go obserwujemy. Powiem tak: mamy swoje informacje na jego temat, dużo widzieliśmy i dużo wiemy. Zobaczymy, co czas przyniesie. Ale dopowiem, że to jeden z najbardziej interesujących polskich piłkarzy.

Czy już teraz gotowy na kluby z topu czy jednak dobrym kierunkiem byłby wybór klubu z drugiego szeregu?
To już jest głównie sprawa planowania kariery, a więc głównie decyzja samego zawodnika, jego menedżera, a także klubu, który będzie go sprzedawał. Ważne jest to, co oni sobie ustalili i w jakim kierunku idą, jaki mają pomysł na rozwój młodego chłopaka. To są zawsze sprawy złożone, bo ustalenia ustaleniami, a rzeczywistość może być inna. A najważniejsze jest, co chłopak ma w głowie, jakie ma oczekiwania, ile daje sobie czasu na naukę takiej europejskiej piłki, bo różnica z polską ekstraklasą jest duża. Ja wiem, że Kacper – w dobrej formie fizycznej – jest zawodnikiem, który może dawać pozytywne impulsy w każdym zespole.

Czy jako dyrektor sportowy Górnika liczył Pan na to, że Łukasz Podolski szybciej zaiskrzy w Polsce i zacznie strzelać bramki?
Znam się z Łukaszem od wielu lat, a w ostatnich dwóch bardzo często rozmawialiśmy i wymienialiśmy się uwagami. Ściągałem Łukasza w takim celu, by on pomógł Górnikowi w szybszym rozwoju w kwestiach sportowych. Chcieliśmy, by klub szybciej przeszedł przez pewien proces przemiany, a kwestia boiskowej formy była sprawą drugorzędną. Doskonale wiedziałem, że Łukasz ma jeszcze dość jakości, że on sobie w lidze poradzi i on się tu obroni. Teraz to pokazuje. Nie mógł tego pokazać od początku, bo dołączył do nas dwa tygodnie przed startem ligi i nie był przygotowany do grania. Mimo to wchodził do grania, ale szybko dopadł go COVID. Chciał wrócić szybko, ale widać było, że czuł się słabo i stracił kilka tygodni na powrót do normalnej dyspozycji. Wiadomo, że media oczekiwały liczb, ale on i tak dawał dużo drużynie. A teraz dodał liczby. Jest ważnym ogniwem ofensywy Górnika, ale ten zespół ma kilku innych zawodników w wysokiej dyspozycji, więc bramkę Dante Stipicy będzie miał kto zaatakować.

Rozmawiał Jakub Lisowski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie