Agnieszka Skrzypulec: To na porażkach budujemy formę, zdobywamy medal olimpijski

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Agnieszka Skrzypulec podczas gali Zachodniopomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego
Agnieszka Skrzypulec podczas gali Zachodniopomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego Zachodniopomorski Okręgowy Związek Żeglarski
Udostępnij:
Cieszę się, jak młodzi żeglarze chce do mnie podejść, zrobić zdjęcie, trochę porozmawiać, dotknąć medalu. Wierzę, że dla kogoś będzie to iskrą, by swoją karierę żeglarską kontynuować - mówi wicemistrzyni olimpijska z Tokio. Agnieszka Skrzypulec coraz mocniej skupia się już na przygotowaniach do tegorocznych startów.

Agnieszka Skrzypulec w ostatnią sobotę była gościem specjalnym uroczystej gali, która podsumowała ostatnie dwa lata w Okręgowym Związku Żeglarskim. Otrzymała specjalne wyróżnienie, zabrała głos jako ostatnia, a obecni przywitali ją owacją na stojąco. W krótkim przemówieniu łamał się mistrzyni głos.

Zaskoczyła mnie Pani podczas przemówienia na gali. Myślałem, że po prawie pół roku od igrzysk to już będzie Pani spokojnie wracać wspomnieniami i opowiadać, jak było.
Agnieszka Skrzypulec: Ale to cały czas we mnie żyje, a gdy wracam myślami do tych chwil przeżywam to za każdym razem jakby na nowo. Ja wiem, że tyle już razy mówiło się o tym sukcesie, o mnie, było już tyle takich spotkań, ale teraz jakby głębiej tego wszystkiego doświadczam. W Japonii skupiłam się na swoim zadaniu, a teraz – z perspektywy czasu – widzę procesy, które we mnie zachodziły, myśli, które wtedy odpychałam od siebie, by mnie nie rozpraszały, a teraz się z nimi mierzę. Przeżywam to na nowo, mocno się wzruszam i cały czas do mnie dociera to, jaka to była wielka sprawa. I w sumie jak trudno było zdobyć ten medal. Może ktoś pomyśli, że to była łatwa robota, ale tak nie było. Coraz bardziej doceniam to, co osiągnęłam.

Na takie wystąpienia to ma Pani opracowane formułki czy wychodzi coś spontanicznie?
Przede wszystkim stawiam na szczerość. I jak rozmawiam z ludźmi to też tego oczekuję, chcę poznać ich prawdziwe historie, opowieści. Przed galą związku nie planowałam żadnego przemówienia, ale przed wejściem na salę spotkałam mojego pierwszego trenera, który mnie w to żeglarstwo wprowadził i dostrzegł we mnie talent. I to mnie zainspirowało, by podziękować tym trenerom, którzy swoją cegiełkę do mojej kariery, sukcesów dołożyli. To dzięki nim jestem takim sportowcem. Oni mnie wychowali i ja chętnie o tym mówię, by docenić ich pracę.

A dużo razy Pani musiała odmówić organizatorom – z różnych względów np. obostrzenia, brak czasu - udziału w takich uroczystości, spotkań z młodymi żeglarzami?
Mogę powiedzieć, że nie odmawiam nikomu, chyba, że mam spotkania w tym samym terminie. I bardzo doceniam to, że ktoś w telewizji oglądał rywalizację żeglarzy, naszą walkę o medal, i dziękuję za te emocje w czasie igrzysk oraz podczas takich spotkań. Cieszę się, jak młodzi żeglarze chce do mnie podejść, zrobić zdjęcie, trochę porozmawiać, dotknąć medalu. Wierzę, że dla kogoś będzie to iskrą, by swoją karierę żeglarską kontynuować. Jak kiedyś będą mieli chwile zwątpienia, to może przypomną sobie Agnieszkę, która jest dowodem na to, że w sporcie są nie tylko zwycięstwa, ale to porażki nas kształtują. To na porażkach budujemy formę, zdobywamy medal olimpijski.

Czy w okresie jesienno-zimowym pozwoliła Pani sobie na całkowity luz w diecie czy rozrywce, czy jednak od medalistki olimpijskiej cały czas Pani wymagała pewnej kontroli?
Wyczekiwałam tego luzu, bo ostatni rok to był intensywny trening. Walka o odzyskanie formy po kontuzji, trzymanie wagi, więc cały czas byłam na restrykcyjnej diecie. Cierpliwie czekałam na racucha, na dni w których nie będę myśleć o kaloriach. Po igrzyskach dałam sobie taki luz, ale to już za mną. Tęskniłam za żeglarstwem, a więc wróciłam też do sportowych przyzwyczajeń żywieniowych.

Ruszyła już Pani z przygotowaniami do sezonu 2022?
Zaraz po powrocie z igrzysk z Tokio szybko przeszłam operację i nie mogłam się doczekać chwili, gdy będą mogła wrócić na siłownię i odzyskam swoją tożsamość sportowca. Już od 2 miesięcy regularnie ćwiczę, nabieram wagi (śmiech) i mogę powiedzieć „wróciłam”. Czekamy teraz na łódkę, ogarniamy kwestie logistyczne, kompletujemy sprzęt i pierwsze kroki będziemy stawiać w marcu na Majorce.

Plan przygotowań już jest na te trzy sezony?
Raczej ustalamy to na najbliższy rok, ale każdy z nas ma konkretne wizje. Wiemy, co chcemy osiągnąć w perspektywie 2-3 lat.

A jest to…
Medal w Paryżu. Powiem szczerze: wiem, ile wyrzeczeń kosztuje realizacja takich planów i tylko wizja zdobycia medalu jest w stanie utrzymać mnie w ryzach. Jeśli nasz poziom nie będzie wystarczająco duży, by o ten medal powalczyć, to też nie będziemy tracić czasu. Będziemy weryfikować swoje postępy, wyniki i na bieżąco będziemy modyfikować plan treningowy czy startowy. Do Paryża zostały tylko trzy lata i albo szybko zaskoczymy, albo trzeba będzie powiedzieć „zabrakło czasu”.

Rozmawiał Jakub Lisowski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Szczeciński
Dodaj ogłoszenie