Uwaga! W rejonie Koszalina będzie kolejne polowanie

Marzena Sutryk
Marzena Sutryk
archiwum polskapress
W ten weekend Koło Łowieckie Bekas organizuje kolejne polowania. Prezydent Koszalina, jako gospodarz terenu, musi uprzedzić o tym mieszkańców.

Informację znajdziecie w Biuletynie Informacji Publicznej. Ogłoszenie można także znaleźć na tablicy ogłoszeń w Urzędzie Miejskim w Koszalinie (prezydent musi powiadomić mieszkańców najpóźniej na 5 dni przed polowaniem).

Tak więc w najbliższą niedzielę, 8 grudnia, w godzinach 7.30 - 16 Koło Łowieckie Bekas organizuje polowanie zbiorowe na terenie obwodu łowieckiego nr 5 w pobliżu miejscowości: Mścice, Dobiesławiec, Mielno, Będzino, Leśnictwo Mścice.

Dla miłośników spacerów po lesie to oznacza jedno: tego dnia lepiej omijać wymienione tereny, dla własnego bezpieczeństwa.

Zobacz także Dyżur prezydenta Piotra Jedlińskiego w redakcji Głosu Koszalińskiego

Wideo

Materiał oryginalny: Uwaga! W rejonie Koszalina będzie kolejne polowanie - Głos Koszaliński

Komentarze 22

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Co to ma znaczyć lepiej omijać. Jeżeli jest zagrożenie to należy tego zakazać

G
Gość
5 grudnia, 11:35, etyczny myśliwy:

Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy w postaci pociągu do dzieci czy osób tej samej płci, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach. Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale dzików szkodników i lisów, tak jak kiedyś w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia gdzie walą do dzików i lisów przez cały rok, tak jak kiedyś walili do piesków, z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczą oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mamy spokój z dzikami szkodnikami, czy lisami, tak jak kiedyś mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami, i nie odnotowujemy z tego powodu żadnych ubytków w zwierzynie drobnej, czy też szkód w uprawach i płodach rolnych. Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał wszelkich szkodników w obwodzie łowieckim. My myśliwi liczymy na to.

Bezmiar głupot które wypisujesz jest powalający , zastanawiam się jak taki kretyn mógł zdać egzamin myśliwski . Chłopczyku przed tobą bardzo długa droga żeby się nazywać " etycznym myśliwym " , ty po wsze czasy zostaniesz frycem.

G
Gość
5 grudnia, 09:34, Gość:

Strzelanie do zwierzat, ktore wchodza jak Pani pisze ponizej, to nie jest rozwiazanie tej kwestii, wystarczy troche pomyslec a nie strzelac, troche inteligencji by sie przydalo...

5 grudnia, 9:46, ehh:

A co proponujesz, co byłoby co najmniej równie tanie i równie skuteczne? Bo najeżdżanie na inteligencje jest fajne, jak samemu się nie ma pomysłu,

Prosze pomyslec, myslenie nie boli

G
Gość
5 grudnia, 15:53, Gość:

To ludzie mają uważać na tych morderców zwierząt?? Obłęd.

Nie na nich tylko na kulki którymi strzelają

G
Gość

Komu i dla kogo polowania są potrzebne. Przyroda nie potrzebuje człowieka do regulacji.

Ł
Łazik

Brawo koledzy Darz Bór. I nie zwracajcie uwagi n antymysliwskich tęczowych marnych słabych ludzikow. Hahaha. Myśliwi Góra. Alleluja.

L
Lornetka
5 grudnia, 11:35, etyczny myśliwy:

Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy w postaci pociągu do dzieci czy osób tej samej płci, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach. Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale dzików szkodników i lisów, tak jak kiedyś w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia gdzie walą do dzików i lisów przez cały rok, tak jak kiedyś walili do piesków, z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczą oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mamy spokój z dzikami szkodnikami, czy lisami, tak jak kiedyś mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami, i nie odnotowujemy z tego powodu żadnych ubytków w zwierzynie drobnej, czy też szkód w uprawach i płodach rolnych. Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał wszelkich szkodników w obwodzie łowieckim. My myśliwi liczymy na to.

5 grudnia, 12:43, Gość:

Relaks na łonie natury, w otoczce tradycyjnych akcesoriów i rytuałów oraz obłudnego języka, który nie nazywa krwi krwią, a bestialskiego morderstwa – morderstwem. Czy człowiek cywilizowany, wykształcony, kulturalny, nierzadko wywodzący się z elit naszego społeczeństwa, nie powinien dostrzegać makabrycznej istoty swego hobby? Być może polowania nie są dziś powodem ginięcia gatunków, tylko czy zdajemy sobie sprawę z moralnego absurdu, jakim są polowania w naszym dzisiejszym „cywilizowanym” świecie?

5 grudnia, 15:12, Gość:

Czytam te pierdly etycznego myśliwego i krew mnie zalewa

Dzis w dobie nagonki na myśliwych wszelkie szumowiny starają się siebie wybielic ja nie polowalem ja karmilem sarenki bazanty ba wozilem sianko w zimie do posnikow już mi się rzygać chce jak to czytam

Żeby ta krew już całkiem cie zalała jak najmniej takich debili jak ty w naszym polskim kraju

G
Gość
5 grudnia, 11:35, etyczny myśliwy:

Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy w postaci pociągu do dzieci czy osób tej samej płci, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach. Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale dzików szkodników i lisów, tak jak kiedyś w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia gdzie walą do dzików i lisów przez cały rok, tak jak kiedyś walili do piesków, z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczą oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mamy spokój z dzikami szkodnikami, czy lisami, tak jak kiedyś mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami, i nie odnotowujemy z tego powodu żadnych ubytków w zwierzynie drobnej, czy też szkód w uprawach i płodach rolnych. Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał wszelkich szkodników w obwodzie łowieckim. My myśliwi liczymy na to.

5 grudnia, 12:43, Gość:

Relaks na łonie natury, w otoczce tradycyjnych akcesoriów i rytuałów oraz obłudnego języka, który nie nazywa krwi krwią, a bestialskiego morderstwa – morderstwem. Czy człowiek cywilizowany, wykształcony, kulturalny, nierzadko wywodzący się z elit naszego społeczeństwa, nie powinien dostrzegać makabrycznej istoty swego hobby? Być może polowania nie są dziś powodem ginięcia gatunków, tylko czy zdajemy sobie sprawę z moralnego absurdu, jakim są polowania w naszym dzisiejszym „cywilizowanym” świecie?

Czytam te pierdly etycznego myśliwego i krew mnie zalewa

Dzis w dobie nagonki na myśliwych wszelkie szumowiny starają się siebie wybielic ja nie polowalem ja karmilem sarenki bazanty ba wozilem sianko w zimie do posnikow już mi się rzygać chce jak to czytam

j
jjjj
5 grudnia, 13:33, Gość:

bardzo proszę o link do informacji na biuletynie bo nie mogę go odnaleźć

wpisz w google "Bip koszalin 25225"

G
Gość

bardzo proszę o link do informacji na biuletynie bo nie mogę go odnaleźć

G
Gość
5 grudnia, 11:35, etyczny myśliwy:

Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy w postaci pociągu do dzieci czy osób tej samej płci, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach. Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale dzików szkodników i lisów, tak jak kiedyś w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia gdzie walą do dzików i lisów przez cały rok, tak jak kiedyś walili do piesków, z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczą oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mamy spokój z dzikami szkodnikami, czy lisami, tak jak kiedyś mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami, i nie odnotowujemy z tego powodu żadnych ubytków w zwierzynie drobnej, czy też szkód w uprawach i płodach rolnych. Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał wszelkich szkodników w obwodzie łowieckim. My myśliwi liczymy na to.

5 grudnia, 12:43, Gość:

Relaks na łonie natury, w otoczce tradycyjnych akcesoriów i rytuałów oraz obłudnego języka, który nie nazywa krwi krwią, a bestialskiego morderstwa – morderstwem. Czy człowiek cywilizowany, wykształcony, kulturalny, nierzadko wywodzący się z elit naszego społeczeństwa, nie powinien dostrzegać makabrycznej istoty swego hobby? Być może polowania nie są dziś powodem ginięcia gatunków, tylko czy zdajemy sobie sprawę z moralnego absurdu, jakim są polowania w naszym dzisiejszym „cywilizowanym” świecie?

5 grudnia, 13:13, lowczy:

Po twoim komentarzu, sądzę że jesteś zwolennikiem LGBT. Czy twoje dzieci, jeśli w ogóle je masz, już zdecydowały czy chcą być dziewczynami, czy chłopcami, czy też będą się zmieniać w zależności od daty: parzyste / nieparzyste?

Mistrz argumentu :)

to Kaczyński też jest LGBT bo powiedział „Kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy znajdują przyjemność w zabijaniu zwierząt i przypatrywaniu się, jak one [wulgaryzm]ą”

e
ekolożka weganka

Wszystkie niebezpieczne gatunki dla człowieka (nie mam tu na myśli dzików, czy lisów) powinny być wybite co do nogi. Rolę drapieżnika w dzisiejszej eurorzeczywistości pełni człowiek - myśliwy. Ochrona wilków, niedźwiedzi, żmij, itp. to wielkie nieporozumienie.

l
lowczy
5 grudnia, 11:35, etyczny myśliwy:

Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy w postaci pociągu do dzieci czy osób tej samej płci, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach. Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale dzików szkodników i lisów, tak jak kiedyś w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia gdzie walą do dzików i lisów przez cały rok, tak jak kiedyś walili do piesków, z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczą oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mamy spokój z dzikami szkodnikami, czy lisami, tak jak kiedyś mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami, i nie odnotowujemy z tego powodu żadnych ubytków w zwierzynie drobnej, czy też szkód w uprawach i płodach rolnych. Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał wszelkich szkodników w obwodzie łowieckim. My myśliwi liczymy na to.

5 grudnia, 12:43, Gość:

Relaks na łonie natury, w otoczce tradycyjnych akcesoriów i rytuałów oraz obłudnego języka, który nie nazywa krwi krwią, a bestialskiego morderstwa – morderstwem. Czy człowiek cywilizowany, wykształcony, kulturalny, nierzadko wywodzący się z elit naszego społeczeństwa, nie powinien dostrzegać makabrycznej istoty swego hobby? Być może polowania nie są dziś powodem ginięcia gatunków, tylko czy zdajemy sobie sprawę z moralnego absurdu, jakim są polowania w naszym dzisiejszym „cywilizowanym” świecie?

Po twoim komentarzu, sądzę że jesteś zwolennikiem LGBT. Czy twoje dzieci, jeśli w ogóle je masz, już zdecydowały czy chcą być dziewczynami, czy chłopcami, czy też będą się zmieniać w zależności od daty: parzyste / nieparzyste?

G
Gość
5 grudnia, 11:35, etyczny myśliwy:

Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy w postaci pociągu do dzieci czy osób tej samej płci, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach. Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale dzików szkodników i lisów, tak jak kiedyś w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia gdzie walą do dzików i lisów przez cały rok, tak jak kiedyś walili do piesków, z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczą oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mamy spokój z dzikami szkodnikami, czy lisami, tak jak kiedyś mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami, i nie odnotowujemy z tego powodu żadnych ubytków w zwierzynie drobnej, czy też szkód w uprawach i płodach rolnych. Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał wszelkich szkodników w obwodzie łowieckim. My myśliwi liczymy na to.

5 grudnia, 12:43, Gość:

Relaks na łonie natury, w otoczce tradycyjnych akcesoriów i rytuałów oraz obłudnego języka, który nie nazywa krwi krwią, a bestialskiego morderstwa – morderstwem. Czy człowiek cywilizowany, wykształcony, kulturalny, nierzadko wywodzący się z elit naszego społeczeństwa, nie powinien dostrzegać makabrycznej istoty swego hobby? Być może polowania nie są dziś powodem ginięcia gatunków, tylko czy zdajemy sobie sprawę z moralnego absurdu, jakim są polowania w naszym dzisiejszym „cywilizowanym” świecie?

Proszę mi powiedzieć co się stanie z populacją dzikow i innych gatunków łownych gdy przestaniemy polować. Oprócz wilka, który nie jest w stanie utrzymać tych gatunków na rozsądnym poziomie nie mają naturalnego wroga, może je adoptujecie?

G
Gość
5 grudnia, 11:35, etyczny myśliwy:

Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy w postaci pociągu do dzieci czy osób tej samej płci, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach. Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale dzików szkodników i lisów, tak jak kiedyś w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia gdzie walą do dzików i lisów przez cały rok, tak jak kiedyś walili do piesków, z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczą oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mamy spokój z dzikami szkodnikami, czy lisami, tak jak kiedyś mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami, i nie odnotowujemy z tego powodu żadnych ubytków w zwierzynie drobnej, czy też szkód w uprawach i płodach rolnych. Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał wszelkich szkodników w obwodzie łowieckim. My myśliwi liczymy na to.

Relaks na łonie natury, w otoczce tradycyjnych akcesoriów i rytuałów oraz obłudnego języka, który nie nazywa krwi krwią, a bestialskiego morderstwa – morderstwem. Czy człowiek cywilizowany, wykształcony, kulturalny, nierzadko wywodzący się z elit naszego społeczeństwa, nie powinien dostrzegać makabrycznej istoty swego hobby? Być może polowania nie są dziś powodem ginięcia gatunków, tylko czy zdajemy sobie sprawę z moralnego absurdu, jakim są polowania w naszym dzisiejszym „cywilizowanym” świecie?

Dodaj ogłoszenie