MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Tragiczny wypadek w Dziwnowie. Zginęła cała rodzina. Trwa śledztwo. Sekcja zwłok odpowie na pierwsze pytania

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
fot. Adam Wójcik/Dominik Hołdyński/Dziwnow.net
Jeszcze w tym tygodniu ma się obyć sekcja zwłok czteroosobowej rodziny, która utopiła się w rzece Dziwna. Prokuratura wyjaśnia dlaczego auto, którym jechali nagle skręciło w prawo i wpadło do wody.

Do tragedii doszło w niedzielę w południe w Dziwnowie.
Śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmiertelnego wypadku wszczęła prokuratura w Kamieniu Pomorskim.

Do końca mają się odbyć sekcje zwłok ofiar w Zakładzie Medycyny Sądowej w Szczecinie. Lekarze mają ustalić przyczynę zgonu.

Ofiary to dwoje dzieci w wieku trzech (chłopiec) i siedmiu lat (dziewczynka), 38-letnia kobieta - matka dzieci, oraz 41-letni mąż. W aucie był też pies rasy labrador, który także nie przeżył.

Samochód, którym jechali - volkswagen sharan - został zabezpieczony do badań przez biegłego. Prokuratura ma też zapis monitoringu z nabrzeża, który podobno zarejestrował moment skrętu w prawo z ulicy na nabrzeże.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Dziwnów. Tragiczny wypadek. Samochód wpadł do wody. Zginęły cztery osoby

Dziwnów. Tragiczny wypadek. Samochód z pasażerami wpadł do w...

- To bardzo trudna sprawa. Może się okazać, że przyczyny nigdy nie poznamy - mówi nam osoba, która ma doświadczenie w sprawach tragedii związanych z utonięciami w samochodach.

Dlatego policja apeluje do kierowców, którzy z zamontowanymi w samochodach kamerami, którzy nagrali czarnego sharana na pyrzyckich rejestracjach, który jechał w niedzielę w godzinach 12-12.30 na trasie pomiędzy miejscowościami Dziwnów-Międzywodzie.

- Czasem na takim nagraniu widać co się dzieje z autem, albo wewnątrz auta - dodaje nasz rozmówca.

Prokuratorów i policjantów zastanawia sposób w jaki auto wjechało do wody

Między jezdnią, a krańcem nabrzeża jest kilkanaście metrów. W niedzielę do nabrzeża były zacumowane statki. Między nimi, ale już na nabrzeżu są zamontowane bariery. Dlatego samochód musiał skręcić prawie pod kątem prostym, aby zmieścić się w luce, która tam pozostała. Według nieoficjalnych informacji nie ma śladów hamowania, czy próby skrętu, aby uniknąć wpadnięcia do wody.

Za kierownicą siedziała 38-letnia Kamila P. Obok niej, w foteliku 3-letni synek. 7-latka i 41-letni Dariusz P., mąż i ojciec dzieci siedzieli z tyłu. Mieszkali i pracowali w Szczecinie. Według znajomej kobiety, nie skarżyła się na problemy.

ZOBACZ TEŻ:

Bądź na bieżąco i obserwuj:

WIDEO: Wypadki drogowe - pierwsza pomoc

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński