MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szpitalna fundacja pralnią pieniędzy? Lekarze i pacjenci jedną będą mieli ławę

Mariusz Parkitny
Mariusz Parkitny
Po raz pierwszy nazwa FnRT znalazła się w aktach śledztwa dotyczącego   prof. Tomasza Grodzkiego, ówczesnego dyrektora szpitala w Zdunowie  i ordynatora oddziału. Od marca ub.r. prokuratura starała  się o uchylenie immunitetu marszałkowi Senatu.
Po raz pierwszy nazwa FnRT znalazła się w aktach śledztwa dotyczącego prof. Tomasza Grodzkiego, ówczesnego dyrektora szpitala w Zdunowie i ordynatora oddziału. Od marca ub.r. prokuratura starała się o uchylenie immunitetu marszałkowi Senatu. archiwum / Polska Press
Szokujące ustalenia prokuratury w sprawie Fundacji na Rzecz Transplantologii. Według śledczych grupę kilku szczecińskich lekarzy skorumpowało aż kilkudziesięciu pacjentów. 25 pacjentów usłyszało już zarzuty - ustalił Głos Szczeciński. Pozostali unikną procesu tylko dlatego, że w odpowiednim momencie przyznali się do winy. W tle są oszustwa i pranie brudnych pieniędzy.

Kwoty szokują, bo chodzi o co najmniej 1,5 mln zł. Jak ustaliła prokuratura pacjenci - którzy nie przyznają się do winy - mieli świadomie wręczać łapówki za pośrednictwem fundacji. Wpłata „na fundację” miała gwarantować przyspieszenie leczenia, w tym operacje.

Fundacja
Fundację na Rzecz Transplantologii założyli przed laty lekarze związani m.in. ze szpitalem w Zdunowie. To właśnie ta organizacja przewija się w dwóch śledztwach prowadzonych przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie. Według śledczych organizacja, która pozornie powstała w szlachetnym celu w rzeczywistości była przykrywką dla przestępczej działalności. Umożliwiała bowiem „zalegalizowanie” łapówek, które lekarzom przekazywali pacjenci.

Po raz pierwszy nazwa FnRT znalazła się w aktach śledztwa dotyczącego prof. Tomasza Grodzkiego, ówczesnego dyrektora szpitala w Zdunowie i ordynatora oddziału. Od marca ub.r. prokuratura starała się o uchylenie immunitetu marszałkowi Senatu.

Nie udało się to, bo 18 maja br. głosami senatorów opozycji Senat nie wyraził zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka Tomasza Grodzkiego. Wniosek senatorów PiS przepadł, ale na prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej nadal czekają zarzuty związane z przyjmowaniem łapówek od pacjentów. Chodzi o cztery przypadki z lat 2006, 2009 i 2012 roku.

Według prokuratury Grodzki przyjął łącznie prawie 24 tys. zł. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki lekarskiej. Grodzki stanowczo zaprzecza. Twierdzi, że niektórzy pacjenci pieniądze na Fundację Pomocy Transplantologii w Szczecinie… wpłacali dobrowolnie.

Pacjenci
Prokuratura prześwietliła Fundację i odkryła, że nie wszystko działało tam, jak należy. Dlatego objęto ją odrębnym śledztwem i w związku z nim przesłuchano ok. 250 osób. Większość to pacjenci lekarzy związanych z FnRT.

Jak ustaliliśmy, aż 25 usłyszało zarzuty skorumpowania lekarzy poprzez wpłaty pieniędzy na konto organizacji. Nie przyznali się do winy. Prokuratura jednak twierdzi, że ma mocne dowody. Sprawdziła np., jak szybko po dokonaniu przelewu hojny pacjent przechodził operację lub zabieg w porównaniu do pierwotnie planowanego terminu. Po tej prostej weryfikacji okazało się, że ci, którzy obdarowali fundację, byli operowani w ekspresowym tempie. Kolejnym dowodem korupcji są zeznania grupy pacjentów, którzy przyznali się do winy. Prokuratura nie zdradza, ile to osób.

- Uniknęli zarzutów, bo przyznali się do winy - mówi „Głosowi” prokurator Marcin Lorenc z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.
Zgodnie z prawem osoba, która wręczyła łapówkę ma szansę na unikniecie kary, jeśli opowie o tym prokuratorowi zanim śledczy sami wpadną na ten trop.

Lekarze
W efekcie tych ustaleń w ostatnich miesiącach trzech lekarzy związanych z fundacją usłyszało zarzuty. Jak już informowaliśmy, jednym z nich jest dr Krzysztof K., były ordynator szpitala w Zdunowie. Lista zarzutów, jakie usłyszał, liczy aż 166 pozycji. To głównie: przyjmowanie łapówek w związku z pełnioną funkcją ordynatora w zamian za przeprowadzenie operacji, uzależnianie przeprowadzenia operacji od otrzymania korzyści majątkowej, ale też oszustwa, prania brudnych pieniędzy czy złożenia fałszywego oświadczenia w toku procedury przetargowej.

Według prokuratury K. kwalifikował pacjentów do zabiegu w prywatnym gabinecie informując, że jest możliwość wykonania operacji na koszt NFZ, ale czas oczekiwania to nawet dwa lata. Przekonywał, że sprawę można załatwić prywatnie. Trzeba spełnić pewne warunki i operacja zostanie przeprowadzana w ciągu kilkunastu dni.

- W tym przypadku niezbędna była „partycypacja” pacjenta w kosztach na poziomie 10 tysięcy złotych. Pieniądze wpłacano na konto Fundacji Pomocy Transplantologii i w ramach wewnętrznych rozliczeń były przyporządkowane do oddziału szpitalnego prowadzonego przez podejrzanego Krzysztofa K., a następnie m.in. w kwocie prawie 450 tys. zł złotych trafiły na jego prywatne konto - mówi prok. Lorenc.

Według prokuratury role lekarzy w przestępczym procederze były ściśle określone, dlatego dwaj kolejni podejrzani chirurdzy usłyszeli zarzuty działania w grupie przestępczej. To prezes i były prezes fundacji.

- Zebrano obszerny materiał dowodowy, w tym dokumentację bankową oraz zeznania świadków uzasadniające w wysokim stopniu podejrzenia popełnienia przestępstw. Uzyskane w sprawie dowody pozwalają na udokumentowanie przestępczego mechanizmu funkcjonującego w ramach FnRT w Szczecinie - mówi prokuratura.

Grodzki podtrzymuje ,że „padł ofiarą nagonki,” która zaczęła się dokładnie dzień po wyborze na marszałka Senatu.

od 7 lat
Wideo

Zakaz krzyży w warszawskim urzędzie. Trzaskowski wydał rozporządzenie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński