MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Spektakl i pogrom. Wilki Morskie nie dały szans gościom

Aleksander Stanuch
Aleksander Stanuch
Cleveland Melvin (z piłką) dobrze wypadł w meczu przeciwko swojemu byłemu zespołowi.
Cleveland Melvin (z piłką) dobrze wypadł w meczu przeciwko swojemu byłemu zespołowi. Andrzej Szkocki
King Szczecin wygrał 97:44 na swoim parkiecie z MKS Dąbrowa Górnicza. Cieszy przełamanie po czterech porażkach z rzędu.

Najlepszymi zawodnikami przyjezdnych w tym sezonie są Dominic Artis i Robert Johnson. Pod ich nieobecność MKS wygląda, jak drużyna pierwszoligowa i podobnie było w pojedynku z Wilkami Morskimi. Gospodarze od początku narzucili swoje tempo i byli skuteczni na dystansie, co pozwoliło na szybkie zbudowanie sobie przewagi. Kłopoty pojawiły się przy zbiórkach defensywnych, ale mimo to King prowadził po 1. kwarcie 25:12.

Po krótkiej przerwie na parkiecie zmieniło się niewiele. Do przerwy najlepiej dysponowany był Paweł Kikowski, który rzucił cztery trójki i miał na koncie 15 punktów. Kapitan Kinga niedawno obchodził jubileusz, zaliczając 400. mecz w ekstraklasie. Trener Mindaugas Budzinauskas umiejętnie rotował składem i żaden z graczy nie otrzymał nadprogramowej liczby minut. Swój czas mieli chociażby Dominik Wilczek czy Maciej Kucharek. Wynik był bezpieczny, więc można było sobie na to pozwolić. Kilka efektownych asyst zaliczył Dustin Ware, a Adam Łapeta jeszcze lepiej bronił dostępu do własnego kosza. Do przerwy Wilki Morskie prowadziły 47:27.

Po zmianie stron gospodarze kontynuowali dobrą grę. Zaczęli od serii 6:0, a kwarta należała do fruwającego Clevelanda Melvina. Przy stanie 62:35 trener Michał Dukowicz poprosił o kolejną przerwę, która niewiele dała. King często decydował się na koronkowe akcje, aby dać trochę radości kibicom i mógł sobie na to pozwolić, prowadząc różnicą 30 punktów przed ostatnią kwartą.

Po stronie gości jedynie Filip Put i Jakub Kobel mieli dwucyfrową liczbę oczek. Wszystko to było jednak bardzo szarpane i mało zespołowe. Po kilku minutach kibice zaczęli skandować „Maciej Majcherek” i doczekali się swojego ulubieńca. King dominował od początku do końca przeciwko mocno osłabionej drużynie z Dąbrowy Górniczej. Passa czterech porażek została przerwana i to jest najważniejsze. Zespół na parkiecie w niedzielny wieczór dobrze się bawił, trener Budzinauskas dał pograć wszystkim, a King wygrał ostatecznie 97:44. Wynik mówi sam za siebie.

Przed szczecinianami mecz o znacznie większej skali. W piątek (godz. 17.30) zmierzą się na wyjeździe z Anwilem Włocławek, który także ma za sobą gorszy okres i na pewno będzie chciał coś udowodnić przed swoimi kibicami.

King Szczecin – MKS Dąbrowa Górnicza 97:44 (25:12, 22:15, 21:11, 29:6)
King: Kikowski 19, Melvin 17, McCauley 11, Ware 9, Łapeta 9, Bartosz 7, Mustapić 6, Wilczek 5, Davis 4, Ostrowski 4, Majcherek 3, Kucharek 3.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński