MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Polityka to gra zespołowa - wygrywają zespoły, a nie indywidualne ambicje

Przemysław Szymańczyk
Przemysław Szymańczyk
Zbigniew Bogucki: - Obwodnica Szczecina, terminal głębokowodny i energetyka wiatrowa zmienią nasz region.
Zbigniew Bogucki: - Obwodnica Szczecina, terminal głębokowodny i energetyka wiatrowa zmienią nasz region. Archiwum
Rozmowa ze Zbigniewem Boguckim, wojewodą zachodniopomorskim.

Gdyby pan wiedział, co pana czeka na stanowisku wojewody, podjąłby się pan tego wyzwania?

Decyzja o objęciu stanowiska wojewody byłaby trudniejsza i zapewne dłużej bym się zastanawiał. Mówię to z perspektywy ponad 1000 dni pełnienia tej funkcji. Uważam, że to była dobra decyzja i nie żałuję jej, przeciwnie - ta praca, choć ciężka, daje mi wiele satysfakcji.

To jest ta droga, którą chce pan iść?

Tak, to jest ta droga. Będąc w tym miejscu, mogę realnie oddziaływać na rzeczywistość, pomagać mieszkańcom, reagować na kryzysy, które pojawiają się, czy tego chcemy, czy nie.

Nie żałuje pan decyzji jako polityk, który w tej chwili jest na stanowisku wojewody. A czy nie żałuje pan tej decyzji jako mąż i ojciec?

To jest trudne pytanie, którego się obawiałem. Największy koszt tej decyzji ponosi moja rodzina. To jest czas, którego nie sposób odzyskać. Mam dwoje dzieci w wieku 9 i 15 lat. Upływ czasu widzę szczególnie patrząc na moją córkę - stanowisko wojewody obejmowałem, kiedy miała 12 lat, dzisiaj ma 15. Wtedy była dzieckiem, obecnie bliżej jej do młodej kobiety. Dzieciaki dorastają i ojciec powinien być przy nich. Mimo że jestem w Szczecinie, mieszkam nawet blisko urzędu, to jednak tego czasu mam dla dzieci za mało.

W ciągu 1000 dni musiał pokonywać pan trudne, albo bardzo trudne przeszkody. To były zdarzenia niczym plagi egipskie. Najpierw pandemia, potem wojna na Ukrainie i zanieczyszczona Odra. Konsekwencje tych zdarzeń odczuwaliśmy dotkliwie na Pomorzu Zachodnim. Pan zdał egzamin?

To muszą ocenić mieszkańcy Szczecina, mieszkańcy naszego województwa.

Ale ja pytam pana.

Zawsze można zrobić więcej. Wtedy kiedy podejmuje się decyzje trudne, w kryzysie, kiedy czas gra bardzo ważną rolę, nie zawsze dysponujemy pełną wiedzą. Z perspektywy czasu, kiedy posiadamy większą wiedzę, często dostrzegamy, że można było podjąć lepsze decyzje, że można było działać szybciej. Natomiast patrząc na to, w jaki sposób sprostaliśmy kryzysom na Pomorzu Zachodnim, mogę odpowiedzialnie powiedzieć, że poradziliśmy sobie dobrze w bardzo trudnych warunkach. Przykładem niech będzie pandemia i obiektywne dane. Chodzi o tak zwany dług zdrowotny, czyli liczbę pacjentów cierpiących na choroby inne niż covid, którzy nie byli leczeni w czasie pandemii z uwagi na zajęcie łóżek szpitalnych przez pacjentów zakażonych koronawirusem. U nas 80 proc. pacjentów było leczonych tak, jakby COVID-19 nie było. To jest najlepszy współczynnik w Polsce. O tym mówią dane Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia.

A śmiertelność?

Jeżeli chodzi o śmiertelność, to była ona bardzo podobna w całej Polsce i nie odbiegała od tej, jaka była w innych krajach europejskich, natomiast inaczej kształtowała się w czasie. Jednak nasz szpital tymczasowy był najlepszy w kraju. Jeżeli chodzi o to, ile osób zostało w nim wyleczonych, to mamy najlepsze statystyki. To nie jest oczywiście moja zasługa. To jest zasługa lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego i niemedycznego, całego systemu opieki zdrowotnej. Ale warunki do tego trzeba było stworzyć. Wracając do niskiego długu zdrowotnego, to była prosta pochodna ryzyka, które podjąłem, czyli nietworzenia zbyt dużej rezerwy łóżek szpitalnych dla pacjentów z COVID-19. Gdybym chciał stworzyć większy bufor bezpieczeństwa, musiałbym w znacznie większym zakresie wyłączać funkcjonowanie innych oddziałów w szpitalach naszego województwa.

W ten sposób pozbawiłby pan opieki innych pacjentów.

Właśnie. Oczywiście musiałem zapewnić pewien zapas łóżek, ponieważ ta pandemia była nieprzewidywalna, ale ten zapas był każdego dnia analizowany. Ówczesny minister zdrowia pytał mnie nawet, dlaczego - jego zdaniem - zabezpieczyłem tak mało miejsc w szpitalach dla pacjentów z COVID-19? Odpowiedziałem, że biorę na siebie odpowiedzialność, bo w rezultacie setek rozmów, wideokonferencji z dyrektorami szpitali klinicznych, wojewódzkich, resortowych i powiatowych, wypracowaliśmy naprawdę dobry system, który zaczął działać. Nigdy miejsc „covidowych” na Pomorzu Zachodnim nie zabrakło. Dobre rezultaty przyniosła również współpraca z konsultantem wojewódzkim. Zauważyliśmy, że niektóre szpitale dłużej hospitalizują pacjentów z koronawirusem, a inne znacznie krócej. Po rozmowach z dyrektorami szpitali lekarze bardzo skrupulatnie pilnowali, by pacjent, który może być wypisany do domu i może być już leczony poza szpitalem, był wypisywany i nie zajmował miejsca tym, którzy potrzebują pomocy szpitalnej. To też pozwoliło nie uruchamiać kolejnych łóżek „covidowych” i nie zajmować miejsc na oddziałach wewnętrznych, chirurgicznych i innych. Ani jednego łóżka nie zajęli pacjenci z COVID-19 w szpitalach, które leczą pacjentów onkologicznych. Na przykład Zachodniopomorskie Centrum Onkologii nie miało łóżek „covidowych”. To był ewenement w skali kraju. O pandemii już zapominamy, i to dobrze, ale chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy od samego początku pomagali chorym. To ja podejmowałem decyzje, ale gdybym nie miał wsparcia dyrektorów szpitali, znacznej części personelu medycznego: pielęgniarek, lekarzy, ratowników, personelu pomocniczego, ale również pracowników w urzędzie wojewódzkim i służb mundurowych, to by się po prostu nie udało. Przypomnę, że mieliśmy szpital tymczasowy, który działał najlepiej w Polsce, z najniższym stopniem śmiertelności. Mieliśmy tak zwany szpital zapasowy w hali Netto Arena, gdzie istniała możliwość przewożenia pacjentów z innych regionów. Na szczęście nie musieliśmy tego robić. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców mieliśmy też najwięcej zaszczepionych osób w największym punkcie szczepień w Szczecinie.

Ale za szpital w Netto Arenie musi się pan do dzisiaj tłumaczyć.

Decyzje musieliśmy podejmować błyskawicznie, żeby ratować ludzkie życie i zdrowie. Dzisiaj ówczesne działania łatwo oceniać zza biurka, ale wtedy sytuacja była wyjątkowo trudna, bo nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Szpital w Netto Arenie gwarantował bezpieczeństwo nie tylko naszym mieszkańcom, ale także mieszkańcom sąsiednich województw. Warto dodać, że to miejsce nie stało puste - zaszczepiliśmy tam ponad 120 tysięcy osób.

Na Ukrainie wojna trwa i niewiele wskazuje, by miała się szybko zakończyć. 24 lutego 2022 zapewne utknął panu w pamięci, jak każdemu z nas w Europie, tym bardziej w państwie, które graniczy z państwem napadniętym. Zalew uchodźców trafił także do zachodniopomorskiego.

W opinii publicznej forsowana jest fałszywa informacja, że rząd zaczął działać wtedy, kiedy wybuchła wojna. Wiedzieliśmy, że jeśli dojdzie do inwazji, będziemy mieli do czynienia z ruchem uchodźców i będziemy pierwszym oraz najważniejszym krajem obieranym przez Ukraińców uciekających przed wojną. Spotkania organizowane przez MSWiA z wojewodami odbywały się już na kilka tygodni przed wybuchem wojny. My już wtedy szukaliśmy miejsc dla uchodźców. Administracja rządowa była w gotowości, podobnie jak służby mundurowe oraz samorządy. Było oczywiście także pospolite ruszenie Polaków. To pokazało, że nasz naród w sytuacji kryzysu potrafi działać i instytucjonalnie, i w ramach tak zwanego odruchu serca. I to nam pozwoliło zrobić coś, co - w moim głębokim przekonaniu - pod żadną inną szerokością geograficzną, by się nie wydarzyło. Przyjęliśmy miliony ludzi do naszego polskiego domu w bardzo krótkim czasie.

Podsumowując: pandemia - zaliczone; wojna i konsekwencje wojny na Pomorzu Zachodnim związane z kryzysem uchodźczym - zaliczone. A Odra? To czysta polityka, czy rzeczywiście zbieg nieszczęśliwych zdarzeń w jednym czasie.

Po pandemii, akcji szczepień, wojnie na Ukrainie, a w międzyczasie wichurach, które były u nas niespotykane od 20 lat, a które przeszły w styczniu i lutym 2022 roku, nastąpił kryzys ekologiczny na Odrze, który był wynikiem zbiegu wielu niekorzystnych czynników, a który był wykorzystywany politycznie.

Czy Odra to była dęta sprawa polityczna?

To był realny problem, który został rozdmuchany przez opozycję do monstrualnych rozmiarów.Kiedy miałem pierwsze sygnały, że płyną w stronę naszego województwa śnięte ryby, 10 sierpnia wydałem komunikat - ostrzeżenie, aby nie korzystać z rzeki. Nie wiedzieliśmy wówczas, co jest powodem śnięcia ryb i czy woda jest bezpieczna dla ludzi. 11 sierpnia pojawiły się pierwsze pojedyncze martwe ryby na granicy z województwem lubuskim, a już 12 sierpnia postawione zostały pierwsze zapory i wydane rozporządzenie o zakazie korzystania z wód Odry. Pamiętam pierwszy dzień, w którym główna fala dotarła do nas. To było w nocy z 12 na 13 sierpnia zeszłego roku. Pojechałem nad rzekę do Widuchowej i zobaczyłem tam około 300 kg ryb na pierwszej zaporze. Następnie udałem się do Krajnika Dolnego. Była godzina 22.30. Tam zobaczyłem zmęczonych strażaków ochotników. Zapora przy moście była pełna ryb. Wsiadłem na łódź ze strażakami. Ponieważ było już ciemno, zapaliłem latarkę i wyłonił się przede mną obraz, jak z filmu katastroficznego… Można było odnieść wrażenie, że wszystko umarło. Ten obraz będę pamiętał do końca życia. Pływaliśmy wśród śniętych ryb. Dzisiaj trudno to nawet opisać słowami. Nigdy nie chciałbym tego przeżyć drugi raz. To była sytuacja bez precedensu. Następnego dnia o godz. 7 miałem mieć w Gorzowie spotkanie z premierem dotyczące Odry. Nie ma gotowych rozwiązań w takiej sytuacji, więc trzeba słuchać ludzi, którzy mają wiedzę i korzystać z ich doświadczenia. Wykonałem kilka telefonów. Pojawił się pomysł, by ryby wyciągać koparką, jeden z dyrektorów Urzędu Morskiego podpowiedział, by koparkę umieścić na barce. Następnego dnia pozwoliło to wyciągnąć 17 ton śniętych ryb. Dzięki temu, że działaliśmy w sposób zmechanizowany na wielką skalę, i skoordynowany, dzięki olbrzymiej pracy strażaków zawodowych i ochotników, żołnierzy WOT i wojsk operacyjnych, wędkarzy z PZW i Spółdzielni Regalica oraz rybaków, a także samorządowców z powiatu gryfińskiego i zwykłych ludzi, moje decyzje były wdrażane bardzo szybko i skutecznie. Ustawiliśmy 29 zapór w 17 miejscach o łącznej długości blisko 2 km, wyłowiliśmy łącznie 170 ton śniętych ryb i mięczaków, przerwaliśmy proces wtórnego zakażenia rzeki i zatrzymaliśmy falę śniętych ryb na rogatkach Szczecina. Zalew Szczeciński i jezioro Dąbie nie doznały żadnego uszczerbku.

Trudne chwile, z którymi musi się zmierzyć polityk, powodują, że albo tonie, albo zaczyna wchodzić na szczyt. Po kryzysie odrzańskim stał się pan rozpoznawalnym wojewodą. Chce pan zostać ministrem konstytucyjnym?

Dzisiaj jestem wojewodą i na tym się koncentruję. Warto w kontekście pańskiego pytania przywołać motto Adama Małysza: „Najważniejszy jest najbliższy skok”, tj. należy koncentrować się na tym co tu i teraz, na bieżących zadaniach, a jako wojewoda mam ich dostatecznie wiele. Poza tym polityka to gra zespołowa i to zespoły wygrywają, a nie indywidualne ambicje.

Rzeczywiście, polityka to jest gra zespołowa i w tym znaczeniu to zależy od bardzo wielu ludzi, ale najpierw trzeba być w roli tego, który po pierwsze aspiruje i po drugie jest na to gotowy.

Trzeba mieć w polityce bardzo dużo dystansu do siebie i z dużą pokorą patrzeć na to, co już się wydarzyło. To jak zostanę oceniony i jakie wnioski będą wyciągnięte, nie zależy ode mnie. To przede wszystkim zależy od mieszkańców, którzy dokonają oceny i również od moich przełożonych. Oczywiście każdy ma swoje ambicje, swoje cele, plany, które należy jeszcze odnieść do bardzo ważnej kwestii, jaką jest rodzina. W polityce przede wszystkim musi być drużyna. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to nie nadaje się do polityki, to znaczy, że jego ambicje osobiste są ważniejsze niż słuszne cele i zadania, niż dobro regionu i państwa, ważniejsze niż potrzeby Polaków. Wiem, że to brzmi patetycznie, ale tak to postrzegam.

Miałem zamiar zapytać pana, czy przyjął pan postawę ukrytego smoka, który przestrzega zasad i stawia własny interes na dalszym miejscu, czy przyjął pan postawę przyczajonego tygrysa, czyli drapieżcy niebezpiecznego dla otoczenia?

Jeżeli mamy się trzymać takiego porównania, to raczej ten smok… (uśmiech) To, że mam ambicje, to oczywiste. Człowiek bez ambicji nie jest w stanie walczyć i nie jest w stanie działać, nie jest w stanie mierzyć się z problemem. Ambicje są również naszą olbrzymią motywacją, natomiast muszą one być na odpowiednim miejscu. Jest pewien porządek spraw, jest również hierarchia. Wrócę do tego przykładu, o którym opowiadałem. Gdybym pojechał nad Odrę, przeszedł się, zrobił kilka zdjęć, to nie byłoby możliwości sprawnego zadziałania. Dla mnie najważniejsza jest praca, która przynosi wymierny efekt. Nie odwrotnie. Staram się jak najczęściej pokazywać swoje działania jako wojewody, ale nie mogą być one medialną fasadą. Mam wrażenie, że dzisiaj w polityce jest dokładnie odwrotnie. Mamy wielką medialną scenę i niekoniecznie za tą sceną coś się znajduje, bywa, że jest tylko fasada.

Bierze pan pod uwagę porażkę Prawa i Sprawiedliwości? Chodzi mi o sytuację, że Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory, ale jednocześnie opozycja tworzy rząd.

Gdybym powiedział, że to niemożliwe, wykazałbym się arogancją. Jest to scenariusz, który należy brać pod uwagę, czyli że wygrywamy wybory, zdobywamy spośród wszystkich partii największą liczbę głosów oraz największą liczbę mandatów, ale jest pewien pat w Sejmie. Czy uda nam się stworzyć rząd? To dzisiaj bardzo aktualne i trudne pytanie, ale będziemy gryźć trawę, żeby przez kolejne 4 lata nadal realizować interesy Polski i Polaków. Spotykam się z niektórymi przedstawicielami opozycji, którzy chełpią się, że na pewno wygrają wybory i mówią, że my możemy się pakować. To samo mówili już 4 lata temu i 8 lat temu, a to nam Polacy powierzyli stery władzy. My nie mamy w sobie takiej arogancji. To nie znaczy, że nie wierzymy w zwycięstwo. Będziemy o to zwycięstwo walczyć do samego końca. Na wybory mieszkańców wpływ mają emocje. Niestety, w związku z powrotem Donalda Tuska do Polski pojawiły się bardzo negatywne emocje. Kłamstwo stało się środkiem do osiągnięcia celu przez opozycję. Dzisiaj wystarczy kilka, kilkanaście sekund, żeby sprawdzić, co politycy opozycji mówili wcześniej. Jeżeli ktoś twierdzi, że powołał wojska obrony terytorialnej, choć tak naprawdę był przeciwnikiem tej formacji; jeżeli ktoś najpierw mówi, że zapory na granicy z Białorusią nie będzie ani za rok, ani za 3 lata, a później mówi na spotkaniu z ludźmi, okłamując ich w sposób absolutnie bezczelny, że nigdy takich słów nie wypowiedział... to znaczy, że oprócz arogancji oraz zadufania, traktuje Polaków w sposób niezwykle instrumentalny i zakłada, że poprzez różnego rodzaju ośrodki medialne to kłamstwo będzie kolportowanie i zostanie przez Polaków przyjęte. Niestety, czasami tak się dzieje. Dlatego dzisiaj tak ważne jest, żeby prawda docierała do Polaków, także prawda o naszych błędach. Tyle tylko, że my do naszych błędów potrafimy się przyznać, tak jak miało to miejsce np. z reformą podatkową w ramach Polskiego Ładu. Potrafimy powiedzieć Polakom „przepraszam” i zmienić złe decyzje.

To prawda, są rzeczy, które się Prawu i Sprawiedliwości udały, są i takie, które się nie udały. Reforma sądownictwa się nie udała. Mówią to sami politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Ja też mogę jako adwokat powiedzieć, że gruntowna reforma sądownictwa się nie udała, ale nie należy zapominać, że przeprowadzono także bardzo ważne i dobre zmiany w zakresie prawa rodzinnego, w zakresie ochrony dzieci, czy egzekucji alimentów.

Wybory już za chwilę. Pan woli być posłem czy wojewodą?

Każdy polityk powinien się weryfikować w wyborach. To jest najbardziej czytelna informacja od Polaków, czy się nadajesz, czy się nie nadajesz. Ja tę weryfikację chcę przejść, bo uważam, że to jest uczciwe wobec mieszkańców naszego regionu.

Jakie projekty z perspektywy pańskiego urzędu są najważniejsze do zrealizowania na Pomorzu Zachodnim. Terminal głębokowodny, a może obwodnica zachodnia Szczecina?

To są dwie największe inwestycje. Z jednej strony zachodnia obwodnica Szczecina, czyli otoczenie Szczecina ringiem, prawdziwą obwodnicą i stworzenie ze Szczecina oraz gmin ościennych prawdziwej europejskiej aglomeracji z siłą, dynamizmem, z możliwościami gospodarczymi i z przyszłością. Do tego głębokowodny tor i terminal kontenerowy w Świnoujściu oraz energetyka wiatrowa. To są trzy tematy, które, jeżeli Polacy powierzą nam stery władzy, doprowadzimy do końca. Te inwestycje totalnie zmienią nasz region. Pamiętam, jak dwa lata temu miałem długą rozmowę z ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem. Staliśmy nad wielką mapą naszego regionu i rozmawialiśmy o obwodnicy. To była trudna rozmowa, bo mowa była o miliardach złotych, które mogły trafić do innych regionów Polski. Nam udało się przekonać najpierw prezesa Prawa i Sprawiedliwości, premiera Morawieckiego i ministra Adamczyka do naszych argumentów. Nie byłoby to możliwe bez wcześniejszych działań naszych posłów i europosła Joachima Brudzińskiego. Dzisiaj mamy zabezpieczone 411 milionów złotych. Trwa projektowanie obwodnicy i następnie wykup gruntów. Obwodnica jest wpisana w Plan Budowy Dróg Krajowych i Autostrad do 2030 roku. Powstanie za 6, może za 7 lat. Trzeba zaznaczyć, że to potężna inwestycja: ponad 50 km długości, dwa tunele - każdy o długości ponad pięciu kilometrów.

Rozmawiamy w urzędzie wojewódzkim, monumentalnym budynku, który stworzył jeden z niemieckich burmistrzów tego miasta. Jego nazwisko pamiętamy do dzisiaj. Pan, widzę, też ma ambicję, by być zapamiętany.

Najważniejsze są działanie, praca, realizacji śmiałych wizji, a także ambicja pozostawienia po sobie lepszej rzeczywistości tu na naszym polskim Pomorzu Zachodnim. Natomiast o tym, jak zostanę zapamiętany, przesądzą mieszkańcy Szczecina i województwa.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

26-letni Ukrainiec próbował nakłonić Polaka do szpiegowania

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński