MKTG SR - pasek na kartach artykułów

My Portowcy z Łazienkowskiej

Rafał Kuliga
Jeden szalik w barwach dwóch zespołów, nikogo to nie dziwi. W końcu grają ze sobą Pogoń z Legią.
Jeden szalik w barwach dwóch zespołów, nikogo to nie dziwi. W końcu grają ze sobą Pogoń z Legią.
Jeśli Pogoń żyje z jakimś zespołem w komitywie, to na pewno jest to Legia Warszawa. W poniedziałek - po kilku latach ligowej posuchy - kibice z Warszawy powrócą na stadion im. Floriana Krygiera.

Wraz z nimi, powróci jedna z najdłuższych kibicowskich przyjaźni w futbolu. Sojusz Portowców Z Legionistami trwa od prawie 50 lat. Przechodził on swój kryzys - pod koniec lat 80. Wtedy to wydawało się, że futbolowa symbioza przechodzi trudne chwile. Kibice nie darzyli się sympatią i stopniowo się od siebie oddalali.

Według wielu ekspertów, głównym powodem konfliktu była Lechia Gdańsk. Legia żyje z nią w dobrych relacjach, Pogoń już nie najlepszych. Niby niewiele, jednak do zgrzytu wystarczy. Trudno powiedzieć, dlaczego oba zespoły powróciły do dawnych relacji. Na rynku, już w latach 90, pojawiła się książka "Pamiętnik Kibica". Autorem jej jest Roman Zieliński. Niektórzy są zdania, że sposób, w jaki opisał on dawne lata przyjaźni Legii i Pogoni skłonił kibiców do wyciągnięcia rąk na zgodę. Jednak to jedna z teorii, nie koniecznie słuszna.

Książka ta zawiera przykłady sytuacji, w których przyjaźń futbolowa wykracza poza zasady klubowej logiki. Oto przykład sondy, przeprowadzonej przez jedną z warszawskich stacji radiowych w latach 90:

- Czy zgodziłbyś się, aby Legia nie zdobyła Mistrza Polski, gdyż musiała oddać punkty innej drużynie?

- Nie, absolutnie. - Bardzo młody głos.
- Nawet gdyby tamta drużyna musiała spaść?
- Nigdy. Nie ma takiej możliwości.
- A gdyby to była Pogoń Szczecin?
- No, chyba że Pogoń.

Czy przyjaźń dziś jest też tak silna? Trudno ocenić. Jednak większość kibiców jest świadoma wzajemnej korelacji i mecz z Legią wciąż traktowany jest jako priorytet. Sojuszowy priorytet. I znów kibice wspólnie, w granatowo-bordowo-zielono-biało-czerwonych barwach zasiądą na trybunie nr 12 i zaczną dopingować oba zespoły. Kibice Pogoni - zadowoleni z przyjazdu Legionistów. Kibice z Warszawy - bo po kilku latach przerwy od ligowych spotkań w Szczecinie, mogą tu powrócić.

- Na tych spotkaniach jest bardzo fajna atmosfera - komentuje Damian, kibic, który jest na każdym meczu Portowców. - Szykujemy specjalną oprawę, wiadomo, to mecz przyjaźni. Może nie znam całej historii naszych relacji z Legią, ale czytałem o tym na forach internetowych. Mam też sąsiada, starszy facet, on również opowiadał mi jak to wyglądało w latach 80. Utrzymało się do dziś, a my pokażemy to w poniedziałek.

- Przede wszystkim jestem kibicem od dziecka - komentuje Artur Bańko, jeden z pracowników Pogoni Szczecin. - Miałem na stadion jakieś 500 metrów, a na żywo Pogoń oglądałem już w przedszkolu. Zgoda z kibicami Legii jest więc dla mnie czymś naturalnym. Zawiązała się w latach których oczywiście nie mogę pamiętać (Artur ma 22 lata). Z tego co wiem, to wynik wielu czynników, ale to proste, że dwa najważniejsze kluby w Polsce muszą się lubić.

- Z Legią przyjaźń widoczna jest od zawsze - komentuje Zdzisław Michowerzewski, kibic, który pamięta starsze czasy Pogoni. - Ja uważam, że to dlatego, bo sporo piłkarzy Portowców przechodziło do zespołu z Warszawy. Legia ich brała, oni szli tam do wojska, to były inne czasy. Rynek transferowy nie funkcjonował tak, jak teraz. Wtedy walutą było wojsko. Kiedyś jeździłem na każdy mecz wyjazdowy. Grali nasi, w innych częściach Polski, ja siadałem obojętnie w jakim miejscu i nie musiałem się bać. Była kultura. Ale fakt, z Legią było zawsze inaczej. Klimatycznie.

- Jako młody chłopak poznałem przyjaźń pomiędzy Legią, a Pogonią, za sprawą popularnego przysłowia, które do dzisiaj pada wśród kibiców Legii, a mianowicie "Legia, Pogoń dwa bratanki i do piłki i do szklanki" - komentuje Marcin Żelichowski, kibic z Warszawy. Myślę, że to najlepiej odzwierciedla stosunki fanów obu ekip, które z biegiem lat nie ulegają zmianie, przynajmniej z punktu widzenia osób, które na Łazienkowską przybywają regularnie. Wśród nas, kibiców Legii, panuje przekonanie, że to właśnie ekipa ze Szczecina jest naszym największym przyjacielem, bowiem nawet młodzi ludzie, którzy dopiero poznają kulturę i etykę kibica warszawskiej drużyny, żywią sympatię do Pogoni i dają temu wyraz, co niekoniecznie jest spotykane w przypadku Zagłębia Sosnowiec, z którym również trzymamy "kibicowską sztamę". Czekamy na mecze z Pogonią z taką samą niecierpliwością, jak na chociażby derby z Polonią.

- Za czasów I ligi, jak również po awansie Pogoni, grupki Legionistów wspierały Pogoń na wyjazdach, jak i na meczach w Szczecinie - komentuje Mateusz Januszewski, kibic z Warszawy. - Na odwrót również. Wielu ludzi czekało na ten mecz od lat, poza tym, w obecnej sytuacji, mecz w Szczecinie może być jedyną okazją do oglądania i dopingowania Legii na stadionie, a nie w barze/pod stadionem. Stąd można się spodziewać dużej ilości Legionistów na Stadionie im. Floriana Krygiera.

Mecz Pogoni z Legią już w poniedziałek w Szczecinie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński