MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Mieszkańcy kamienicy przy ul. Nocznickiego załamani wyrokiem sądu. "Nic nie rozumiemy"

mdr
Mieszkańcy kamienicy przy ul. Nocznickiego słuchają uzasadnienia wyroku.
Mieszkańcy kamienicy przy ul. Nocznickiego słuchają uzasadnienia wyroku. Andrzej Szkocki
Sąd Apelacyjny orzekł dziś, że sprzedaż kamienicy przy ul. Nocznickiego odbyła się zgodnie z prawem. Mieszkańcy są oburzeni tym wyrokiem.

Pada nawet stwierdzenie, że sędziowie bawią się niuansami prawnymi nie licząc się z konsekwencjami dla ludzkiego życia. Z długiego uzasadnienia tylko to zrozumieli, że przegrali.

- To znaczy, że poprzednie sądy były głupkami, bo wydały wyrok dla nas korzystny... - mówi cicho starsza pani, po czym milknie, bo płynące łzy nie pozwalają jej dalej mówić.

- Nie rozumiem, jak to jest, że ten sąd posiadał te same dokumenty, co Sąd Okręgowy, a ogłosił całkowicie sprzeczny z tamtym wyrok - dziwi się młodsza mieszkanka kamienicy i przytula starszą panią.

Inni nie kryją oburzenia, że pani sędzina zasugerowała mieszkańcom, że nie wszyscy z nich chcieli kupić mieszkania.

- Jak to nie chcieli - Joanna Rutkowska wyciąga z grubej teczki dokumenty. - To przecież już wówczas pierwszy syndyk, który zmarł, zamierzał nam sprzedać mieszkania. Pani sędzina mówi, że coś tam zaniedbaliśmy i że powinniśmy je kupić na mocy znowelizowanej ustawy do 2008 r. Jak, skoro przetarg odbył się dopiero w 2010 r.

- Od wielu lat ludzie zabiegali o kupno mieszkań, ale nowa pani syndyk nie pozwoliła na to - przypomina Hubert Marciniak. - Na pisma mieszkańców nie odpowiadała, tylko szybko sprzedała nas z kamienicą prywatnemu przedsiębiorcy. Liczył się tylko zysk.

Proces przed Sądem Apelacyjnym, to pokłosie wyroku z października 2012 r. Wówczas to Sąd Okręgowy stwierdził, że syndyk Stoczni Szczecińskiej Porta Holding nie miał prawa sprzedawać kamienicy przy ulicy Nocznickiego i przetarg unieważnił. Wówczas lokatorzy nie kryli swej radości. Prywatny bowiem właściciel robił wszystko, by ich zniechęcić do dalszego zamieszkiwania. Do dziś mają wyłączone światło na klatce schodowej i w piwnicy. Zażądał też od ZWiK odcięcia lokatorom wody, ale szczecińskie wodociągi stanowczo odmówiły. Chciał też sądownie eksmitować lokatorów.

Po kupnie kamienicy przez prywatnego inwestora prezydent obiecał solennie pomoc prawną dla mieszkańców i to, że nie zostaną sami. Zostali.

- Nie można już w Polsce wierzyć w sprawiedliwość - Aneta Marciniak tłumi łzy i odwraca głowę.

- Ja to już w żadne sądy nie uwierzę - w podobnym tonie żali się Krystyna Pabisek. - Sprawiedliwość jest, ale po stronie bogatych, a ty człowieku, pod most, bo nikt się z tobą nie liczy.

Jedna ze starszych pań, mieszkająca w kamienicy już ponad 40 lat przypomina historię z okresu wojny. Wówczas cała jej rodzina została przez Niemców usunięta z mieszkania.
- Nawet oni nie wyrzucili nas na bruk, a dali mieszkanie zastępcze.

Mieszkańcy zapowiadają odwołanie się do Sądu Najwyższego.

Przypomnijmy w skrócie historię kamienicy.

Należała do miasta. W 1974 r. przekazano ją stoczni na budynek biurowy z warunkiem, że zapewni mieszkańcom nowe lokale. Stocznia budynek przejęła, ale wycofała się z urządzenia tu biur. Ludzie więc dalej tu mieszkali.

Dopiero w 1993 r. cała nieruchomość stała się własnością stoczni. Pierwszy syndyk masy upadłościowej Porty Holding zamierzał sprzedać lokale mieszkańcom. W trakcie załatwiania tej sprawy zmarł.

Jego następca nie rozmawiała z mieszkańcami i sprzedała kamienicę wraz z nimi prywatnemu inwestorowi.

Do dziś żaden sąd nie zajął się istotnym faktem, rzutującym na sytuację prawną lokali. Kamienica ma trzy klatki. Stocznia, gdy jeszcze istniała, sprzedała mieszkania tylko lokatorom jednej, tej pod numerem 43, podczas gdy mieszkańcom dwóch pozostałych, tj. nr 41 i 42 konsekwentnie odmawiała.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński