MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Mieszkają w jednym pokoju, który jest sypialnią i łazienką. Opieka społeczna chce ich rozdzielić

Wioletta Mordasiewicz
- Jak dostanę mieszkanie, moje problemy się skończą - mówi Anna Dzik. Na zdjęciu z synem Dawidem.
- Jak dostanę mieszkanie, moje problemy się skończą - mówi Anna Dzik. Na zdjęciu z synem Dawidem. Fot. Wioletta Mordasiewicz
Pani Anna nie chce iść do domu samotnej matki. Jej konkubent nie chce się zgodzić na pobyt w ośrodku dla bezdomnych. Chcą mieszkać razem, z synem.

Ich lokum przy ul. Niemcewicza trudno nazwać mieszkaniem. Jedno pomieszczenie jest jednocześnie pokojem, sypialnią i łazienką. Anna Dzik i Sebastian Flak je wynajmują. Starają się o mieszkanie komunalne. Są na czwartym miejscu na liście.

- Przez trzy lata warunki, w jakich mieszkamy nikomu nie przeszkadzały - żali się pani Anna. - Syn się tu wychował. Nikt się nami nie interesował. Dziś Dawid ma cztery lata. Pracownicy opieki chcą bym zamieszkała z nim w domu samotnej matki. A mój partner ma niby iść do ośrodka dla bezdomnych. Oni twierdzą, że warunki nam zagrażają. Ale my nie chcemy się rozdzielać!

Konkubent nie pracuje, bo ma kłopot z kręgosłupem. Dostaje niecałe 300 zł z opieki. Ona ma ok. 400 zł. Łatwo nie jest, bo muszą płacić za wynajem lokum. Ale jakoś sobie radzą.

- Jak Dawid zaczął chodzić to pracownikom opieki społecznej przestało się nagle wszystko podobać - mówi Sebastian Flak, ojciec czterolatka. - Gdzie byli wcześniej?

Para jest razem od 10 lat. Mówią że nie wyobrażają sobie rozłąki. Wolą pozostać tu gdzie są. Nawet gdyby oczekiwanie na mieszkanie miałoby trwać kilka czy kilkanaście miesięcy. Pani Anna boi się jednak, że jeśli nie zamieszka w domu samotnej matki, to syn zostanie zabrany do domu dziecka.

- Gdyby rodzicom zabierano dzieci z powodu złych warunków, to domy dziecka pękałyby w szwach - komentuje Danuta Bojarska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Stargardzie. - My tylko zaproponowaliśmy tej pani, by zamieszkała z dzieckiem przy ul. Krasińskiego. Chodzi o dobro jej syna. Tam miałby dobre warunki, zabawki, kontakt z dziećmi. Zrozumiałaby, że na konkubencie świat się nie kończy. Tym bardziej, że słyszeliśmy, że zdarzało mu się źle traktować syna.

Ojciec temu zaprzecza. Pracownicy MOPS mówią, że rodzina z Niemcewicza będzie pod baczną obserwacją. Jeśli stwierdzą, że dziecko jest źle traktowane, wniosek do sądu o zabranie im chłopca będzie nieunikniony.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński