Kot cierpi męki na gorącym balkonie

Małgorzata Annusewicz, 11 sierpnia 2004 r.
Czarny kotek rozpaczliwie szuka cienia. Odnajdzie go dopiero po zachodzie słońca.
Czarny kotek rozpaczliwie szuka cienia. Odnajdzie go dopiero po zachodzie słońca. Marcin Bielecki
Udostępnij:
Na balkonie jednego z mieszkań na osiedlu Bukowym od kilku tygodni "mieszka" czarny kotek.

- Widzę go co dziennie jak rozpoczynam pracę i serce mi się ściska jak widzę przez jakie piekło musi to bezbronne zwierzątko przechodzić. Co ten kotek na balkonie wyprawia przechodzi wszelkie pojęcie - wylicza pani Krystyna, dozorczyni sąsiednich budynków.

Sąsiedzi wyliczają, że zwierzę skacze po barierkach, biega jak oszalałe. Minimalny cień daje rower trzymany na balkonie, kot chowa się za nim przed słońcem. Ale często leży bez sił rozłożony jakby już nie żył.

Boję się, że kot nie wytrzyma

- Boję się, że kot w końcu nie wytrzyma i albo wyskoczy, albo po prostu dostanie zawału. Gdyby ten dom należał do mojej spółdzielni, zaraz bym zgłosiła komu trzeba, albo sama zapukała do drzwi sadysty - dodaje.

Czarny kot siedzi na nasłonecznionym balkonie od świtu do wieczora. Nie trzeba zbyt wiele, by wyobrazić sobie jaka temperatura panuje na nasłonecznionym, betonowym balkonie.

- Głupota i bezmyślność właściciela nie ma granic - oburza się Barbara Grabołowska, lekarz weterynarii. - Przy tej pogodzie kotkowi grozi udar słoneczny. Kot wytrzymuje wiele, ale nie przegrzania. On jest przez wiele godzin w piekarniku. Są zwierzęta, które podobnie jak ludzie, wygrzewają się na słońcu. I jak my jedne wytrzymują pięć godzin, inne - mdleją. Kot należy do tych zwierząt, dla których wysoka temperatura to zabójstwo - dodaje.

Podobnych alarmów jest więcej

Fachowcy z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami podkreślają, że sygnałów dotyczących cierpiących zwierząt pozostawianych własnemu losowi jest o wiele więcej.

- Nie ma dnia, byśmy nie odbierali alarmujących sygnałów od mieszkańców Szczecina, że gdzieś z powodu upału męczy się zwierzę. Ludzie idą do pracy i dla swojej wygody zamykają swych pupili na balkonach lub w kojcach. Nie widzą , bo w tym czasie ich nie ma, że ich czworonożni przyjaciele cierpią z powodu upałów - zapewnia Renata Bieńko z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Okazuje się, że nie wszystkie zgłoszenia to efekt zaniedbywania zwierząt przez ich właścicieli.

Nie zawsze właściciel zaniedbuje

- Czasami psy zamykane są w budach, w kagańcu, bez dostępu do wody. Umęczone wyją i dokuczają sąsiadom. I to najczęściej oni zgłaszają nam sprawę. Zdarza się też tak, że sygnały nie są uzasadnione. Ostatnio jechaliśmy z lekarzem do psa, który miał zdychać z powodu gorąca. Na miejscu okazało się, że zwierzę jest chore na nowotwór. Jest wesoły i pod stałą opieką medyczną. Takich przypadków jest wiele, można określić, że nawet 50 - 70 % zgłoszeń. Jednak zobowiązani jesteśmy, by wszystkie sprawdzać. Do tego kotka też pojedziemy - zapewnia Renata Bieńko.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie