Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

King Szczecin przegrał z Anwilem Włocławek w hicie Orlen Basket Ligi [ZDJĘCIA]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
King Szczecin przegrał u siebie z Anwilem Włocławek po dogrywce
King Szczecin przegrał u siebie z Anwilem Włocławek po dogrywce Andrzej Szkocki
Kwadrans wyrównanej walki, a później dominacja mistrzów Polski. Szczeciński zespół mógł zatrzymać zwycięską serię Anwilu Włocławek, ale znów źle wypadł w decydujących minutach spotkania.

W tym sezonie Anwil do soboty nie przegrał i jako niepokonany przyjechał do Szczecina. Chciał odnieść szóste zwycięstwo i na dobre zapomnieć o tym, że z Kingiem przegrał ćwierćfinał ostatniego sezonu. Przez 15 minut realizował swój plan.

King miał inny. - Będziemy przygotowani do tego meczu. Może to nawet ważniejsze spotkanie niż te w Lidze Mistrzów – mówił trener Arkadiusz Miłoszewski po wtorkowej porażce w Ludwigsburgu. Tam King przegrał różnicą 4 punktów z mocnym zespołem z Niemiec, choć powinien to zakończyć zwycięstwem. Ta sportowa złość miała pomóc w hicie polskich rozgrywek.

I pomogła w drugiej kwarcie. Pierwsza wyrównana, żaden z zespołów nie mógł narzucić swojego stylu grania. Anwil potrafił wyjść na prowadzenie 26:19, ale od tego momentu King mocniej grał w obronie i szybciej w ataku. Szybko to zaprocentowało zmianą sytuacji. Szczecinianie przejęli inicjatywę. W III kwarcie szalał na parkiecie Andrzej Mazurczak. Rozgrywający sam kończył akcje lub podawał do kolegów. Przewaga Kinga błyskawicznie rosła i sięgała kilkunastu punktów.

Początek ostatniej kwarty to problemy Kinga w ataku. Były straty, niecelne podana i różnica punktowa zaczęła topnieć. Po 2,5 minutach gry gospodarze prowadzili, ale tylko 64:59.

Anwil mocno grał w defensywie i szczecinianie mieli problemy. I w końcu – Amin Bell trafił po wjeździe na kosz i goście znów prowadzili 67:66, a były cztery minuty do końca.

Włocławianie cały czas naciskali. Po udanej obronie – Sanders rzucił za trzy, po chwili ten zawodnik wykorzystał przechwyt Jakuba Garbacza i na trzy minuty przed końcem było 68:74. Trener Arkadiusz Miłoszewski musiał poprosić o czas.

Sytuację uratował Avery Woodson trafiając za trzy i wykorzystując dodatkowy rzut osobisty. Anwil po chwili odpowiedział akcją dystansową – trójką Garbacza (reprezentant Polski zmarnował dodatkowego osobistego), ale King złapał lepszy wiatr. Morris Udeze dostał piłkę nad koszem – trafił i był faulowany. Sędziowie tę akcję długo analizowali i ostatecznie punktów nie zaliczyli, ale środkowy rzucał osobiste. Trafił raz.

Anwil – głównie za sprawą Sandersa – pilnował przewagi, ale i goście nie wykorzystali jednej okazji, a przy rzucie Woodsona sfaulowali. Obrońca Kinga mógł doprowadzić do remisu, ale trafił dwa z trzech rzutów. Było 80:79 dla Anwilu. W kolejnej akcji sędziowie wychwycili błąd kroków po stronie gości. Gospodarze to wykorzystali. Piłkę pod koszem miał Tony Meier. Został sfaulowany, ale trafił jednego osobistego i King 28 sekund przed końcem remisował 80:80.

Sanders rzucał za trzy – spudłował, to samo Woodson równo z syreną końcową. Rozstrzygnąć więc musiała dogrywka.

Anwil częściej prowadził, ale King był blisko. Gdy goście nie wykorzystali dwóch kolejnych akcji przy prowadzeniu 87:83, to King rzucił za trzy (Meier), a Udeze wykorzystał osobiste. I 110 sekund przed końcem do szczecinianie prowadzili 88:87. Na moment, bo Garbacz oszukał Dunna i po akcji 2+1 – znów prowadzili goście.

Minutę przed końcem był remis 90:90, a Dunn się zrehabilitował i rzucił pod koszem. Goście akcję zmarnowali, ale sędziowie dopatrzyli się faulu gospodarzy i goście mogli wyrównać. Young trafił raz. King mógł wygrać, ale Mazurczak spudłował, a Woodson sfaulował Janariego Joesaara. Ten trafił dwa osobiste. King miał 7 sekund. Na zwycięstwo rzucał Michał Nowakowski, ale trafił tylko w obręcz.

W składzie Anwilu wystąpił m.in. Mateusz Kostrzewski, który miał swoją cegiełkę w mistrzostwie Polski Kinga. Latem zdecydował się podpisać umowę z włocławskim zespołem. W odwrotnym kierunku poszedł Michał Nowakowski. Skrzydłowy po paru latach wrócił do Kinga. Obaj nie zaliczyli swoich występów do udanych. Dodajmy, że obecni gracze Anwilu – Jakub Schenk i Jakub Garbacz też w przeszłości grali dla Kinga.

King Szczecin – Anwil Włocławek 92:93
Kwarty: 13:16, 24:16, 25:18, 18:30. Dogrywka: 12:13.
King: Mazurczak 23 (1x3), Udeze 17, Dunn 10, Cuthbertson 9 (1), Nowakowski 0 – Woodson 12 (1), Borowski 8, Meier 11 (2), Łabinowicz 2, Żmudzki 0.
Anwil: Bell 14 (1), Sanders 23 (2), Garbacz 18 (2), Young 4, Petrasek 12 – Groves 7 (2), Łączyński 6, Joesaar 8, Schenk 1, Kostrzewski 0.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

XIX Międzynarodowy Turniej Piłki Ręcznej "Caban Cup" w Chrzanowie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gs24.pl Głos Szczeciński