Kabel jest zawsze ze mną

Ewa Koszur ewa.koszur@mediaregionalne.pl
Michał Janicki ma psa, którego nazywa Kabel, jak mówi - rasy "owczarek szczeciński". Zawsze towarzyszy mu w teatrze. Na sygnał inspicjentki, która mówi: zaczynany, Kabelek grzecznie udaje się do szafy w garderobie. - Siada na butach Adama Dzieciniaka. Nie wiem dlaczego wybiera właśnie jego buty. Czy się nimi odurza, czy też na nich odpręża - zastanawia się aktor.
Michał Janicki ma psa, którego nazywa Kabel, jak mówi - rasy "owczarek szczeciński". Zawsze towarzyszy mu w teatrze. Na sygnał inspicjentki, która mówi: zaczynany, Kabelek grzecznie udaje się do szafy w garderobie. - Siada na butach Adama Dzieciniaka. Nie wiem dlaczego wybiera właśnie jego buty. Czy się nimi odurza, czy też na nich odpręża - zastanawia się aktor.
Dzień z życia... aktora Tak określa siebie Michał Janicki, najpierw absolwent Technikum Weterynaryjnego, a dopiero potem studium wokalno - aktorskiego w Gdyni. - Mam 49 lat, ale przypomina mi o tym tylko żona - śmieje się aktor Teatru Polskiego.

- Lubię poniedziałki - zwierza się jeden z najbardziej lubianych w Szczecinie aktorów. - To dzień wolny od spektakli i prób.

Gdy aktor jest bardzo zajęty, jeden dzień odpoczynku nie wystarcza. Choć często musi. Jak ten dzień
wykorzystuje Michał Janicki?

Śpi do późna, ale czuwa od 6

- Wstaję jak zawsze, około dziewiątej trzydzieści rano - opowiada. - Jak wielu aktorów, jestem nocnym Markiem. Późno kładę się do łóżka, więc także późno wstaję. Choć zawsze wraz z żoną Zofią od szóstej rano czuwamy, żeby wstać na czas i nie spóźnić się na próbę, która zaczyna się o dziesiątej.

Janicki jest wszechstronnym aktorem. Gra w dramatach, komediach i farsach. Za wiele swoich kreacji otrzymał nagrodę Bursztynowego Pierścienia. Na scenie bywał księciem, sędzią, prokuratorem, kompozytorem, księdzem. Imponująca postura aktora niejako predestynuje go do ról osób przyodzianych w mundur lub inny "urzędowy" strój. Publiczność najczęściej śmieszy jego surowa z pozoru mina, nawet gdy gra grabarza w "Hamlecie".

Poniedziałki Janicki spędza spokojnie, choć pracowicie, nad tekstem...

- Jeśli sztuka jest inspirująca, to jest to przyjemność - opowiada aktor. - Jeśli zdarza się gniot, na szczęście rzadko, to jest to męczarnia.

Poniedziałki to także czas na zadbanie o swoje zdrowie.
- Na przykład na wyrywanie włosa z nosa - dowcipkuje aktor, lubiany głównie za swoje role komediowe. Miłośnicy teatru wiedzą, że Janicki na scenie zawsze wzbudza uśmiech. Nawet w "Hamlecie".

Pies Kabel to mój autoradar

Od wtorku zaczynają się próby, na które aktor udaje się swoim lamborghini, jak nazywa swój bardzo komfortowy rower. Jeździ na nim także w zimą. Rower ma wyważoną ramę i "siedzi się na nim jak za biurkiem". Oczywiście, z nieodłącznym psem Kabelkiem rasy "owczarek szczeciński", umieszczonym z przodu w specjalnym koszu.

- To mój autoradar, czyli system wczesnego ostrzegania, a wieczorami gps na pół etatu - śmieje się aktor.

Kabel towarzyszy mu także w teatrze. Na sygnał inspicjentki, która mówi: zaczynany, Kabelek grzecznie udaje się do szafy w garderobie.

- Siada na butach Adama Dzieciniaka - informuje Janicki. - Nie wiem dlaczego wybiera właśnie jego buty. Czy się nimi odurza, czy też na nich odpręża.

Kabel jest znerwicowany, nie lubi rozstawać się ze swoim panem.
- Dlatego nie zostawiam go nigdy w domu - tłumaczy aktor. - W dzieciństwie też nie lubiłem zostawać sam w domu. Bałem się, że zabiorą mnie duchy albo inne straszne stwory. Stąd rozumiem Kabelka.

Pierwsze brawa lekceważy...

Pies Janickiego doskonale rozpoznaje brawa.
- Te pierwsze, przed przerwą, lekceważy - opowiada Janicki. - Natomiast po ostatnich wyraźnie się ożywia i szykuje do powrotu do domu.

To nie pierwszy pies w teatrach szczecińskich. Swojego pupila miał niegdyś reżyser Józef Gruda. Zdarzyło się tak, że jego pupil zwymiotował na środku sceny podczas czytania sztuki Grudy. Reżyser skwitował to tak:

- To może być pierwsza recenzja sztuki.

Scenograf Jan Banucha, niedoceniony, zdaniem Janickiego, autorytet, znakomity człowiek i artysta, przyprowadzał do teatru swoją Żabę, przez ponad dwadzieścia lat budynku pilnował Relek, pies dozorcy.
Kabel Janickiego nigdy nie wystąpił na scenie.

- Nie chcę, żeby przewróciło mu się w głowie - dowcipkuje aktor. - Mógłby mi też wyrosnąć bezczelny konkurent.

W swoim ogrodzie Janicki ma trzy psy.
- Mamy z sąsiadką Hanią Pałys sekretną dziurę w płocie, dzięki której opiekujemy się psami zamiennie - mówi Janicki.

Lepiej nie jeść przed spektaklem

Czasem, w tak zwanych dniach słabych, aktor rezygnuje z roweru. Do teatru wozi go wtedy żona, wytrawny kierowca, niegdyś pilot rajdowy, z zawodu tancerka. To, że jest artystką ma niebagatelne znaczenie dla tego stadła.

- Rozumie, że mam nienormowany czas pracy - przekonuje aktor. - Że wstaję późno i wracam do domu późno, w weekendy około północy. Bo dochodzą wtedy spektakle kabaretowe w Czarnym Kocie Rudym, które zaczynają się o godz. 21.30. Że bywam niespokojny przed spektaklami, że denerwuję się przed premierą.

Próby trwają do czternastej, potem jest przerwa na obiad i załatwianie innych spraw, także zawodowych. W przypadku Janickiego dotyczą Teatru Kameralnego, w którym jest dyrektorem artystycznym. Przed weekendowymi spektaklami trzeba odbyć krótką próbę z kolegami aktorami, dopilnować scenografii i tym podobnych rzeczy.

- Jeśli nie zdąży się zjeść obiadu na cztery godziny przed spektaklem, lepiej odłożyć posiłek na wieczór - przekonuje Janicki. - Tego uczył nas profesor Henryk Bista. Sprawdziłem, kiedyś, zjadłem krótko przed spektaklem i skutki były opłakane. To Bista przekonywał nas także o tym, że aktor się męczy, gdy odpoczywa. Szczęśliwy jest tylko wtedy, gdy ma dużo pracy. Ważne, żeby nie panikować w natłoku wielu obowiązków.

Tylko żona...

Po późnym powrocie do domu jest czas na lekturę i oglądanie telewizji. Najchętniej kanału Kultura z jego świetnymi filmami i rozmowami w studiu.

- Lubię też słuchać radiowej Dwójki - opowiada aktor. - Tylko tam można posłuchać wartościowych audycji i pięknego literackiego języka polskiego.

Czasem po spektaklach trwają dyskusje o sztuce - z innymi aktorami, reżyserami, znajomymi. Bywa, że kończą się o piątej nad ranem.

- Mam 49 lat, ale przypomina mi o tym tylko żona - śmieje się aktor. - Nie odczuwam swojego wieku, bo przecież gram role i młodych, i starych. Choć wykonuje niełatwy zawód, jestem optymistą. Niewiele mi w życiu przeszkadza. Być może jestem problemem dla innych, ale to już ich zmartwienie.

Czytaj e-wydanie »

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kasia

W Panu Janickim kocham się od kilku lat... Jest fantastycznym aktorem!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3